Nawet 70 proc. z ok. 25 mln mieszkańców Szanghaju mogło zakazić się koronawirusem w trwającej fali pandemii – ocenił we wtorek doradca administracji miasta ds. pandemii Chen Erzhen. Władze sąsiedniej prowincji Zhejiang szacują, że codziennie dochodzi tam do miliona infekcji.


Chen, który jest wiceprezesem szpitala Ruijin i członkiem panelu doradców władz miasta ds. Covid-19, podkreślił w rozmowie z państwowymi mediami, że obecna fala jest znacznie większa niż ta z wiosny 2022 roku, gdy Szanghaj na dwa miesiące zamknięto w surowym lockdownie.
Pod koniec 2022 roku władze Chin nagle zrezygnowały z utrzymywanej od prawie trzech lat polityki „zero covid” i zniosły prawie wszystkie środki zapobiegania infekcjom. Obecnie wariant koronawirusa Omikron szerzy się w kraju na olbrzymią skalę praktycznie bez żadnej kontroli.
Dokładna liczba zakażeń i zgonów nie jest znana. Władze przestały publikować codzienne bilanse infekcji i zawęziły kryteria liczenia zgonów, a oficjalny ich bilans powszechnie uznawany jest za niewiarygodny. We wtorek zgłoszono tylko trzy przypadki śmiertelne, choć media informują o przepełnionych szpitalach i kolejkach do krematoriów.
Władze zamieszkanej przez ponad 60 mln osób prowincji Zhejiang na wschodnim wybrzeżu Chin oceniły, że w regionie dochodzi codziennie do około miliona nowych zakażeń. Szczyt fali infekcji spodziewany jest w styczniu – przekazał hongkoński dziennik „South China Morning Post”.

Badacze ze Szpitala Ruijin i szanghajskiego Uniwersytetu Jiao Tong ocenili, że największe metropolie, takie jak Pekin, Szanghaj, Kanton i Chongqing, mają już szczytowy okres infekcji za sobą, ale na słabiej rozwiniętej prowincji, w tym szczególnie na terenach wiejskich, liczba zakażeń będzie rosła jeszcze do połowy stycznia.
Nawet w miastach liczba osób potrzebujących leczenia szpitalnego może wciąż rosnąć. Specjalista ds. chorób zakaźnych ze Szpitala Nanfang w Kantonie powiedział niedawno dziennikowi „Nanfang Ribao”, że szczyt hospitalizacji osób ciężko przechodzących COVID-19 lub cierpiących na schorzenia współistniejące jeszcze nie nadszedł.
Analitycy szacowali wcześniej na podstawie modeli matematycznych, że w 2023 roku w Chinach kontynentalnych na COVID-19 mogą umrzeć setki tysięcy, a nawet ponad 2 mln osób. Brytyjska firma Airfinity oceniała w grudniu, że każdego dnia w kraju umierało nawet ponad 5 tys. zakażonych. Na świecie narastają obawy o wpływ fali infekcji w Chinach na globalną gospodarkę oraz o potencjalne nowe warianty koronawirusa.
Większość krajów UE opowiada się za obowiązkowymi testami na COVID przed wyjazdem z Chin
Państwa UE uzgodniły skoordynowane podejście do zmieniającej się sytuacji związanej z COVID-19 w Chinach i skutków zwiększonej liczby podróży z Chin do Europy. Większość opowiada się za obowiązkowymi testami na Covid przed wyjazdem z Chin - poinformowała dziennikarzy w Brukseli Komisja Europejska.
Do uzgodnień doszło na wtorkowym posiedzeniu unijnego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Zdrowia (HSC).
W stanowisku proponuje się środki dotyczące: higieny osobistej i środków zdrowotnych dla podróżnych (w tym zalecane noszenie maseczek podczas lotów z Chin); monitorowanie ścieków w samolotach; nadzór genomiczny na lotniskach oraz wzmożone monitorowanie i sekwencjonowanie; zwiększona czujność UE w zakresie testów i szczepień; dyskusja na temat potrzeby wstępnego badania pasażerów z Chin przed odlotem.
Przytłaczająca większość krajów opowiada się za obowiązkowymi testami przed wyjazdem z Chin - podała KE. Rozmowy na temat szczegółów mają być kontynuowane w środę.
Liczba zachorowań na Covid-19 w Chinach osiągnęła rekordowy poziom. Szczyt przypadł na 2 grudnia 2022 r. W ciągu ostatnich trzech tygodni zachorowalność jednak spadła, prawdopodobnie – zdaniem ECDC - również ze względu na mniejszą liczbę przeprowadzanych testów, co przełożyło się na mniejszą liczbę wykrytych zakażeń.
Z Brukseli Łukasz Osiński
(PAP)
anb/ mms/




























































