Były prezydent Jemenu wzywa do ataku na Arabię Saudyjską

Po sobotnim ataku na uczestników pogrzebu w Sanie, o który szyiccy rebelianci Huti oskarżają międzynarodową koalicję pod egidą Saudyjczyków, były prezydent Jemenu Ali Abd Allah Salah wezwał w niedzielę do ataku na Arabię Saudyjską. W nalocie w Sanie zginęło 140 osób.

Odsunięty od władzy Salah ma nadal duże wpływy w jemeńskiej armii i jest politykiem popieranym przez ruch Huti, z którym walczy koalicja państw sunnickich pod wodzą Rijadu.

Wezwał on swych zwolenników do mobilizacji przy granicy z Arabią Saudyjską w odwecie za sobotni atak.

"Apeluję do sił zbrojnych i ludowych komitetów, by udały się na linię frontu przy granicy, aby pomścić nasze ofiary" - powiedział w wystąpieniu telewizyjnym.

Koalicję pod wodzą Saudyjczyków popierają Stany Zjednoczone, toteż po nalocie Biały Dom zapowiedział natychmiast dochodzenie i zrewidowanie amerykańskiej pomocy dla trwającej od 18 miesięcy kampanii przeciw Huti.

O współodpowiedzialność za masakrę oskarżył USA Teheran. Sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Szamkani powiedział w niedzielę, że w ataku na uczestników pogrzebu w Sanie użyta została amerykańska broń i Waszyngton musi zostać w związku z tym pociągnięty do odpowiedzialności - podała agencja Irna.

"Szamkani podkreślił, że sprzedaż zachodniej broni do Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Arabii Saudyjskiej odgrywa zasadniczą rolę w atakach na Jemen oraz masakrowaniu niewinnej ludności tego arabskiego kraju i działania te muszą zostać powstrzymane" - podaje irańska agencja.

Również Rijad zapowiedział śledztwo w sprawie nalotu, który nazwał "bolesnym i godnym pożałowania" wydarzeniem.

Miejscowe władze Sany, kontrolowanej przez szyickich rebeliantów Huti, od razu jednak oskarżyły koalicję o zorganizowanie nalotów na salę, w której trwały uroczystości pogrzebowe związane z pochówkiem ojca ministra spraw wewnętrznych Dżalala al-Rawiszana, członka nieuznawanego przez wspólnotę międzynarodową rebelianckiego rządu. Wśród ofiar ataku są wojskowi oraz przedstawiciele władz rebeliantów.

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, kiedy to społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Salaha. Tylko południowa część kraju wraz z Adenem podlega rządowi uznawanemu przez wspólnotę międzynarodową i popieranemu przez Arabię Saudyjską. Jego władza jest jednak w znacznej mierze iluzoryczna, co wykorzystują aktywne na południu i częściowo wschodzie kraju dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS) i Al-Kaida.

Sunnicka koalicja arabska od marca 2015 roku zwalcza wspieranych przez Iran rebeliantów Huti, zmierzających do obalenia popieranego przez Rijad prezydenta Abd ar-Raba Mansura Al-Hadiego. (PAP)

fit/ mc/

Źródło: PAP

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 1 ~Esso

To chyba jasne ze wina jest po stronie szyitów. Kto to słyszał tak zbierać się na jakimś pogrzebie bez zezwolenia Arcydemokracji, czyli USA.

! Odpowiedz
1 9 ~StanRS

Jak Arabia Saudyjska, główny sojusznik USA w regionie zabija i najeżdża inne kraje, to jest dobrze. A jak ruskie wspomagają prezydenta niepodległego kraju w Syrii przed islamistami, to jest źle i oburzenie "międzynarodowej publiki" pod przywództwem USraela, którzy sami tych z ISIS wcześniej wyszkolili.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 3,4% XII 2019
PKB rdr 3,9% III kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,2% XII 2019
Przeciętne wynagrodzenie 5 213,27 zł X 2019
Produkcja przemysłowa rdr 1,4% XI 2019

Znajdź profil