REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Były minister sprawiedliwości wspierał mafię paliwową

2006-02-14 16:39
publikacja
2006-02-14 16:39
Dodaj Bankier.pl w Google
Były minister sprawiedliwości Stanisław Iwanicki i jego najbliżsi współpracownicy wspierali działalność mafii paliwowej - pisze "Gazeta Polska". Według tygodnika, dzięki ochronie najważniejszych ludzi w państwie, mafiosi przez lata czuli się bezkarni.

W latach 90-tych w Radomiu została zarejestrowana spółka handlująca paliwami "Skanda". Zdaniem Andrzeja Czyżewskiego, jednego z głównych świadków w aferze paliwowej, była to jedynie przykrywka do nielegalnych interesów paliwowych. Stał za nią Stanisław Iwanicki - prawnik, w latach 80-tych pracujący jako prokurator w Radomiu i były członek PZPR. W 2001 roku Iwanicki zastąpił na stanowisku ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego.

Według "Gazety Polskiej", okazało się, iż spółka wprowadza na rynek tony oleju napędowego uzskanego z nielegalnego przetwarzania oleju opałowego i nie płaci podatków. Prokuratorzy próbowali wyjaśnić sytuację "Skandy", ale ... spółka zmieniła siedzibę. Została przeniesiona do Gdyni o zarejestrowana w tamtejszej siedzibie SLD. Pod tym samym adresem zarejestrowany był gabinet posła SLD Andrzeja Różnańskiego, późniejszego członka komisji śledczej do spraw PKN Orlen.

"Skandą" kierował pułkownik Tomasz Grabowski - były agent PRL-owskiego wywiadu wojskowego. Prokuratorzy odkryli, że Grabowski miał szerokie powiązania ze światem przestępczym. Był reprezentantem mafii mokotowskiej w Radomiu i Wrocławiu. Według "Gazety Polskiej", znajomość z Iwanickim zapewniała mu bezkarność. Jak twierdzą świadkowie, Grabowski uniknął kiedyś odpowiedzialności za łamanie przepisów drogowych bo pokazał ... legitymację asystenta posła Iwanickiego. Dziś w kancelarii Sejmu nie ma dokumentów potwierdzających, że Grabowski był oficjalnym asystentem Stanisława Iwanickiego.

"Gazeta Polska" pisze, że z ustaleń prokuratury wynika, iż Iwanicki pomagał gangsterom. Gdy do aresztu trafił Bogusław Pawlikowski, wyszedł na wolność po interwencji Bogusława Lepiarza u Iwanickiego. Tygodnik pisze, że według świadków, ówczesny minister sprawiedliwości wziął za to "walizkę pieniędzy". Jak ustaliła "Gazeta Polska", Iwanicki otrzymywał też, między innymi, 30 procent miesięcznego zysku pochodzącego z nielegalnego obrotu paliwami przez "Skandę".

"Gazeta Polska" podkreśla, że Iwanicki w rozmowie z jej dziennikarzami powiedział, że nie wie nic o spółce "Skanda", nie zna nikogo o nazwisku Grabowski i nigdy nie robił nielegalnych interesów paliwowych.

Więcej na ten temat w "Gazecie Polskiej".

IAR/Gazeta Polska/mb/skw.
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~bum !

znowu czepiają sie biednych komuchów
a co,mieli umierać z głodu,lub,nie daj Boże -wziąć sie za uczciwą robotę ??
to wszystko przez Ojca Rydzyka...

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki