Przyznanie amerykańskiej wizy politykowi z zarzutami w przyjaznym kraju jest bardzo nietypowe - napisała agencja Reutera opisując sprawę przyznania wizy byłemu ministrowi Zbigniewowi Ziobrze. Reuters zwrócił też uwagę na brak oficjalnych wyjaśnień ze strony władz USA.


W depeszy dotyczącej ustaleń agencji, że za decyzją o umożliwieniu Ziobrze wjazdu do USA stał wiceszef Departamentu Stanu Christopher Landau, Reuters poinformował, że
chociaż administracja Trumpa priorytetowo traktuje wspieranie konserwatywnych poglądów w Europie, przyznanie wizy politykowi oskarżonemu przez rząd sprzymierzony z USA jest bardzo nietypowe.
Milczenie Białego Domu i zdziwienie dyplomatów
Dziennikarze Reutera zaznaczyli też, że administracja Donalda Trumpa kierowała wcześniej zarzuty pod adresem europejskich władz o politycznie motywowane śledztwa przeciwko przeciwnikom politycznym.
Mimo uzyskania przez agencję informacji z czterech źródeł o tym, że Landau wydał instrukcje, by wydać Ziobrze wizę, w sprawie nie wypowiedziała się oficjalnie żadna instytucja rządowa, ani Departament Stanu, ani Biały Dom.
W podobny sposób instytucje administracji Trumpa reagowały na wcześniejsze pytania PAP w tej sprawie: Biały Dom odsyłał do Departamentu Stanu, Departament Stanu odmówił komentarza w sprawie Ziobry powołując się na poufność danych wizowych, lecz odesłał również do Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego (DHS). DHS odesłał do Departamentu Stanu i Białego Domu.

Ochrona przed śledztwem czy polityczna kalkulacja?
Jak powiedział PAP w ub. tygodniu były wysoki rangą dyplomata Matthew Boyse - obecnie ekspert konserwatywnego think tanku Hudson Institute - jest możliwe, że o sprawie Ziobry mógł wiedzieć Biały Dom. Boyse sam w ub.r. był autorem krytycznego raportu na temat praworządności w Polsce i ścigania polityków PiS przez prokuraturę pod rządami Donalda Tuska. Podobne tematy podnosić mieli w rozmowach z urzędnikami Białego Domu również w ub.r. ówczesny kandydat na prezydenta RP Karol Nawrocki oraz jego doradcy, w tym Adam Bielan.
Krytycznie o działaniach obecnego rządu wypowiadali się również wiceprezydent J.D. Vance (wówczas jako senator), który mówił o „aresztowaniu przeciwników politycznych”, a także grupa republikańskich kongresmenów, którzy w liście do Komisji Europejskiej twierdzili, że rząd Donalda Tuska chciał „uciszyć i zniszczyć opozycję” przed wyborami prezydenckimi 2025 r.
Boyse przyznał jednak, że kwestie prawne związane z zarzutami wobec Ziobry są „bardzo, bardzo skomplikowane” i trudne do oceny bez szczegółowej wiedzy prawniczej. Ocenił jednocześnie, że byłoby bardzo nietypowe, gdyby Ziobro otrzymał w USA azyl, biorąc pod uwagę że Polska jest przyjaznym państwem.
„To kwestionowanie wymiaru sprawiedliwości sojusznika”
Zaskoczenie sytuacją wyrazili też inni byli amerykańscy dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP. - Może też, oczywiście, działać na polecenie prezydenta. Okoliczności tej sprawy są nietypowe, ale takie uprawnienia były w przeszłości wykorzystane do wpuszczenia dysydentów politycznych, co może być wytłumaczeniem dla administracji USA - powiedział.
Inny dyplomata, który w przeszłości zajmował się stosunkami z Polską, również był zaskoczony sprawą. - Oczywiście jest to bardzo dziwne, bo w ten sposób kwestionuje się wymiar sprawiedliwości sojusznika NATO - dodał.
Jak wyjaśnił jeden z nich, zastrzegając anonimowość, szef Ministerstwa Bezpieczeństwa Krajowego (DHS) ma uprawnienia, by umożliwić wjazd dowolnej osoby do Stanów Zjednoczonych, nawet jeśli nie posiada dokumentów podróży, na podstawie warunkowego zwolnienia imigracyjnego (parole).
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kj/ ktl/




























































