Prokurator krajowy Dariusz Korneluk poinformował, że podczas przeszukań w biurach byłych rzeczników dyscyplinarnych sędziów zabezpieczono akta 120 spraw. Dodał, że w czwartek „będą kontynuowane czynności”, by finalnie akta te trafiły do obecnego rzecznika dyscyplinarnego.


Chodzi o przeprowadzone w środę przeszukania w biurach sędziowskich rzeczników dyscyplinarnych mianowanych w czasach PiS – Piotra Schaba, Przemysława Radzika i Michała Lasoty, którzy w ubiegłym roku zostali odwołani z funkcji przez ministra sprawiedliwości. Do zajmowanych wciąż przez nich biur, mieszczących się w tym samym budynku co siedziba Krajowej Rada Sądownictwa, weszli prokuratorzy przy udziale policji w celu „odebrania i zabezpieczenia dokumentów”.
Korneluk powiedział w czwartek w radiu TOK FM, że byli rzecznicy wciąż „dysponują aktami postępowania, którymi dysponować nie mogą”.
Zaznaczył, że wobec nich toczy się postępowanie karne, a prokurator parokrotnie zwracał się o wydanie akt i informował, że ich niewydanie „nosi znamiona przestępstwa przywłaszczenia funkcji, ale i przestępstwa ukrywania akt”.
- Akta dotyczą przewinień dyscyplinarnych sędziów (…), wczoraj zabezpieczono 120 spraw – poinformował Korneluk. Dodał, że „dzisiaj będą kontynuowane czynności, ale one finalnie doprowadzą oczywiście do tego, że akta zostaną wydane odpowiedniemu podmiotowi”, którym jest obecny rzecznik dyscyplinarny sędziów sądów powszechnych, czyli sędzia Joanna Raczkowska z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa.
Korneluk oświadczył ponadto, że na funkcji rzeczników dyscyplinarnych sędziów „nastąpiła zmiana – czy się to komuś podoba, czy nie”. - Ta zmiana mogła być zakwestionowana, ale odwołani rzecznicy z tej drogi nie korzystają – zaznaczył.

Dodał, że odwołani rzecznicy „budują narrację, że się z tym (odwołaniem – PAP) nie zgadzają”, ale „choć mają drogę administracyjną, jak drogę pozwu, a także i zabezpieczenia roszczenia” to z tego nie korzystają.
Sędziowie Piotr Schab, Przemysław Radzik i Michał Lasota zostali powołani na funkcje rzeczników w 2018 r. przez ówczesnego szefa MS Zbigniewa Ziobrę.
Do odwołania Piotra Schaba z funkcji rzecznika dyscyplinarnego sędziów sądów powszechnych oraz jego zastępcy – Przemysława Radzika – doszło w kwietniu 2025 r. Odwołania dokonał ówczesny minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Nowy szef MS Waldemar Żurek, wkrótce po objęciu urzędu w końcu lipca ub. r. odwołał drugiego z zastępców rzecznika dyscyplinarnego Michała Lasotę.
Sędziowie ci uważają dokonane przez MS odwołania za bezprawne i bezskuteczne. W kolejnych miesiącach wszczynali oni postępowania dyscyplinarne i użytkują pomieszczenia w budynku wynajmowanym przez KRS przy ul. Rakowieckiej.
W środę prokuratorzy z Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej, przy udziale funkcjonariuszy Komendy Stołecznej Policji, udali się do siedziby Biura Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych oraz jego zastępców w celu „odebrania i zabezpieczenia dokumentów”.
Rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak powiedziała w środę, że „mimo wielokrotnych wezwań kierowanych przez nowo powołanych rzeczników dyscyplinarnych oraz tzw. rzeczników dyscyplinarnych ad hoc, akta postępowań dyscyplinarnych nie zostały wydane osobom uprawnionym”.
Poinformowała, że czynności realizowano na podstawie postanowienia wydanego w śledztwie prowadzonym w wydziale spraw wewnętrznych Prokuratury Krajowej – sprawa dotyczy ukrywania dokumentów poprzez ich niewydawanie, a także powoływania się na pełnioną funkcję w sytuacji, kiedy tej funkcji dane osoby nie sprawują. Postanowienie dotyczące wydania rzeczy i przeszukania zostało wydane przez prokuratora 14 stycznia.
Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa Dagmara Pawełczyk-Woicka oświadczyła, że policja ograniczyła jej w środę dostęp do budynku, w którym mieści się siedziba Rady i jednocześnie biura rzeczników dyscyplinarnych. Z kolei niektórzy posłowie opozycji krytykowali wejście policji do - jak mówili - „siedziby KRS”.
Do sprawy odniósł się też prezydent Karol Nawrocki, który mówił w środę w TV Republika ocenił m.in., że „tego typu sceny nie powinny mieć miejsca” i że „przyglądał się temu, ale był bardzo zaniepokojony”.
Prokurator generalny, szef MS Waldemar stwierdził w środę w TVN, że ze względu na, jak to określił, „bunt” byłych rzeczników dyscyplinarnych prokuratura musiała podjąć działania. Wcześniej mówił w Sejmie, że działania były realizowane w pomieszczeniach w budynku, gdzie siedzibę ma KRS, ale nie wobec KRS tylko wobec tzw rzeczników dyscyplinarnych, osób które zostały odwołane z tych funkcji i wobec których toczy się postępowanie karne. (PAP)
nl/ mok/






























































