Przewodniczący ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że od soboty 27 kwietnia Związek Nauczycielstwa Polskiego zawiesza ogólnopolski strajk, ale go nie kończy. Zapowiada, że we wrześniu nauczyciele ponownie "powstrzymają się od pracy", jeśli rząd nie przedstawi rozwiązań.
"Nie rezygnujemy ze swoich postulatów (m.in. 30 proc. wzrost wynagrodzenia w 2019 roku), dlatego panie premierze Mateuszu Morawiecki, dajemy panu czas do września, czekamy na konkretne rozwiązania" - powiedział na konferencji Sławomir Broniarz. "Oczekujemy od pana rzeczowej, męskiej postawy, która będzie odpowiadała na oczekiwania półmilionowej rzeszy nauczycieli, tysiącom rodziców i uczniów". Podkreślił również, że nie podpisze porozumień, które zaakceptowała Solidarność.
"W porozumieniu z uczniami, rodzicami i nauczycielami podjęliśmy decyzję o zawieszeniu strajku, by zapewnić uczniom warunki do zakończenia nauki - wyjaśniał przewodniczący. Powtórzył jednak kilkakrotne, że strajk jest zawieszony, ale nauczyciele protestu nie kończą.
Odciął się też od zarzutów, że protest to konflikt polityczny/partyjny. "To nie jest kolejny spór na linii PiS PO" - mówił. "To jest problem tego, że rząd lekceważył protest półmilionowej rzeszy nauczycieli, pracowników oświaty, że lekceważył rodziców i uczniów. [...] My nauczyciele, my rodzice i my uczniowie mówimy wyraźnie: nie poddamy się i nie rezygnujemy z walki o dobrą polską szkołę".
ZNP żąda od premiera Mateusza Morawieckiego autonomicznej szkoły bez przeładowanej i schematycznej podstawy programowej. Dlatego też Broniarz zapowiada organizację na czerwiec "prawdziwego okrągłego stołu w sprawie edukacji", w którym mają uczestniczyć rodzice, partnerzy społeczni, uczniowie, organizacje pozarządowe oraz eksperci. Wszyscy mają wypracować nowe standardy ulepszające polską szkołę. To m.in. dzięki nim oświata ma stać się atrakcyjnym pracodawcą, dzięki któremu uczniowie zyskają lepszych dydaktyków.

"Chciałbym podziękować wszystkim, którzy mimo przeżywania ogromnych emocji, nie ulękli się tego, co się działo wokół szkół i nie dali się zastraszyć, choć przeciwko sobie mieli kuratoria, rząd i niekiedy władze samorządowe" - wymienia Broniarz.
Zwrócił się też wprost do nauczycieli: "dzisiaj zawieszamy, ale pokazaliśmy ogromną determinację i siłę i za to Wam dziękuję". Dodał, że strajkujący korzystają z doświadczeń także innych grup zawodowych, które są lekceważone przez rządzących. Wymienił wśród nich lekarzy i pielęgniarki. "Tych wszystkich, którzy czują się przez ten rząd poniżani, a którzy stanowią ogromną siłę" - powiedział.
"Nasza siła tkwi w jedności, a z tą jednością pan nie wygra, ani jej pan nie pokona panie premierze. Jeśli będzie trzeba razem z innymi poniżanymi i lekceważonymi grupami staniemy jesienią przed pana kancelarią, żeby wspólnie walczyć o naszą godność, o godność ludzi, którzy przyjdą protestować przeciwko polityce tego rządu, gdyż jest ona antyludzka i antyobywatelska" - mówił przewodniczący ZNP.
Specustawę o maturach przewodniczący ZNP skomentował jako "demontaż polskiego systemu edukacji i ewidentne łamanie prawa oświatowego, które nie powinno się w ogóle pojawić w obiegu prawnym, ponieważ daje możliwość ocenienia ucznia nie przez jego nauczyciela". Dodał również, że jego zdaniem strajk mógłby być prowadzony w czasie matur, a rząd nie "byłby w stanie zastąpić nas, nauczycieli, podczas tego egzaminu".
W poniedziałek nauczyciele wrócą do pracy. Kolejne problemy mogą pojawić się we wrześniu. To wówczas wznowiony zostanie strajk, jak charakteryzuje go prezes ZNP "ze zwielokrotnioną siłą, strajk skuteczniejszy".
Czy decyzja związku jest prawomocna?
Prezydium Zarządu Głównego ZNP podjęło w czwartek prawomocną decyzję o zawieszeniu strajku – poinformował PAP szef ZNP Sławomir Broniarz, komentując informację na temat tego, czy decyzja związku jest prawomocna.
Informację, która pojawiła się na stronie Wp.pl, dotyczącą tego, czy zawieszenie strajku przez ZNP jest prawomocne, szef ZNP skomentował: "Strajk rozpoczęliśmy na mocy decyzji Prezydium Zarządu Głównego ZNP i strajk zawieszamy uchwałą Prezydium Zarządu Głównego" – powiedział PAP.
Prezes ZNP Sławomir Broniarz poinformował, że od soboty 27 kwietnia, od godz. 6.00, Związek Nauczycielstwa Polskiego zawiesza ogólnopolski strajk, ale go nie kończy.
"Od dzisiaj wchodzimy w nowy etap, który (…) pokaże nowe oblicze naszego protestu. Jesteśmy bowiem w połowie drogi, ale jednoznacznie mogę oświadczyć, że dzisiaj ani jutro, ani w kolejnych dniach nie podpiszemy porozumienia, które rząd zawarł z Solidarnością" – dodał.
Nauczyciele o zakończeniu strajku: Decyzja nas zaskoczyła
Jacek Malinowski, strajkujący nauczyciel XXIII LO w Łodzi przyznał, że decyzję przewodniczącego ZNP przyjął z mieszanymi uczuciami. Jak wyjaśnił, ze względu na długi okres strajku spodziewał się przerwania protestu, ale jak dodał, w jego opinii strajk mógł potrwać jeszcze 10 dni.
"Spodziewałem się tego od pewnego czasu, bo podziwiałem strajkujących nauczycieli w małych miejscowościach, którzy mocniej niż w dużych ośrodkach mierzyli się z problemem i obawiali się strat finansowych. W dużych miastach było łatwiej. W Łodzi byliśmy gotowi trwać w strajku do upadłego, bo byliśmy do niego przygotowani, także finansowo. Nastroje dalej są bardzo bojowe, w Łodzi jest +żyleta+, w naszym liceum decyzję o zawieszeniu strajku przyjęliśmy z pewnym rozczarowaniem" – tłumaczył historyk.
Zdaniem Malinowskiego strajk powinien potrwać jeszcze 10 dni, ponieważ – co podkreślił – decyzja podjęta teraz, może zostać odebrane społecznie, że nauczyciele "spanikowali".
"Jestem zaskoczona tą informacją i sama nie wiem, co o tym myśleć. Jesteśmy trochę zmęczeni strajkiem, choć widać też, że nauczyciele chcieliby walczyć dalej" – powiedziała PAP nauczycielka jednego ze szczecińskich liceów. "Oczywiście, podporządkujemy się tej decyzji" – dodała. Zaznaczyła, że w jej szkole odbyła się rada klasyfikacyjna maturzystów. "Szkoda, że nie wiemy, co dalej, co oznacza to zawieszenie. Myślę, że jutro rozpocznie się w szkole dyskusja na ten temat" – powiedziała.
Nauczyciel Marcin Burzyński z poznańskiego Międzyszkolnego Komitetu Strajkowego przyznał PAP, że informacja o zawieszeniu przez ZNP strajku była dla niego dużym zaskoczeniem.
"Jeszcze dziś byliśmy w siedzibie ZNP na spotkaniu, można nam było coś zasygnalizować, żebyśmy się przygotowali, zanim zostało to publicznie ogłoszone. Żebyśmy przygotowali jakieś strategie, żebyśmy mogli wyjść z tego z twarzą. W tej sytuacji wydaje mi się, że jest to absolutna porażka" – powiedział.
Pytany przez PAP wiceprezes zarządu okręgu warmińsko-mazurskiego ZNP Tomasz Branicki stwierdził, że nauczyciele z tego regionu różnie zareagowali na decyzję o zawieszeniu strajku.
"Część strajkujących jest zdziwionych, że taka decyzja zapadła, bo oceniają, że powinniśmy strajkować dalej. Część jest natomiast zadowolona, uważając, że duch w narodzie upadał. Nauczyciele są naprawdę bardzo podzieleni tą decyzją" – mówił.
Jak dodał, dotąd nie ma sygnałów o tym, żeby któryś z komitetów strajkowych na Warmii i Mazurach nie chciał podporządkować się decyzji o zawieszeniu strajku.
Dyrektorka I LO im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu Alina Chojnacka powiedziała PAP, że z zaskoczeniem przyjęła decyzję prezesa ZNP o zawieszeniu strajku.
"W tej chwili trudno do końca powiedzieć, co teraz będzie. Jesteśmy w ogniu, co chwilę docierają do nas inne informacje. Byłam na spotkaniu mojego grona pedagogicznego, kiedy przedstawicielka ZNP mówiła zupełnie co innego. O godz. 13.00 pan Broniarz mówił znowu co innego. W tej chwili jest zupełny chaos, a ja jako dyrektor szkoły odpowiadam za to, żeby w tej szkole był porządek, więc nie ukrywam, że jest to dla mnie czas bardzo trudny" – powiedziała.
"Mogę powiedzieć tylko: po co strajkowali nauczyciele trzy tygodnie? Taki jest mój komentarz do tego, co się teraz dzieje. Po co to było, skoro efektu nie ma żadnego?" – podkreśliła Chojnacka.
Pytana, jak na decyzję ZNP zareagowało grono pedagogiczne z I LO w Poznaniu odpowiedziała, że nauczyciele "są niezadowoleni z tej decyzji; zmęczeni i niezadowoleni".
"My na spotkaniach poznańskiego MKS przygotowywaliśmy się jeszcze przynajmniej na dwa tygodnie, bo to sprawa godnościowa i byliśmy zdecydowani nie przeprowadzić matur. Ale rząd zdaje się nie potrzebować nauczycieli do tego – zaczęto procedować tę ustawę o zastąpieniu rady pedagogicznej podpisem dyrektora szkoły czy jakimś samorządowcami" – powiedział jeden z poznańskich nauczycieli.
Zdaniem poznańskiego nauczyciela ewentualne wznowienie strajku jesienią będzie bardzo trudne.
"Ten potencjał strajkowy się na pewno w tym momencie wyczerpał. Do tego nie wiemy, jak się zachowa rząd, czy nie uniemożliwi nam przeprowadzanie strajku w przyszłości – zostaniemy urzędnikami państwowymi bez prawa do strajku" – powiedział.
"Jesteśmy kompletnie zaskoczeni decyzją o zawieszeniu protestu. W naszej szkole brała w nim udział większość nauczycieli. Jeszcze dziś rano rozmawialiśmy o tym, że będziemy trwać aż do skutku. Nauczyciele są bardzo zdeterminowani, choć z drugiej strony są też zmęczeni tą sytuacją" – powiedziała PAP Joanna Mrozek, anglistka ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie. "Rząd do tej pory był skoncentrowany na organizacji egzaminów. My sami cały czas myślimy: co z naszymi uczniami, z ich rodzicami, z realizacją programu. Raczej nie spodziewamy się, że do września rząd znajdzie rozwiązanie, które będzie nas w pełni satysfakcjonować" – dodała.
"Dobrze by było, żeby nauczyciele lepiej zarabiali, bo w zawodzie źle się dzieje. Roszczeniowa postawa rodziców sprawia, że prestiż zawodu upada. Kto szanuje pracowników, którzy zarabiają niewiele więcej od minimalnej krajowej? Ale forma tego protestu była zdecydowanie niewłaściwa. Rząd rozegrał protestujących po mistrzowsku. Osobiście nie wierzę, że coś we wrześniu z tego protestu wyjdzie" – powiedziała PAP wicedyrektor jednego ze strajkujących przedszkoli w Opolu.
Podobnego zdania jest nauczycielka szkoły podstawowej ze Strzelec Opolskich (zastrzegła anonimowość). "Czuję się okropnie. Liczyłam, że tak jak policjanci, po tygodniu, dwóch dostaniemy jakieś podwyżki. Rząd pokazał, że nauczyciele nie są potrzebni. Zawieszenie strajku to dla mnie i moich koleżanek koniec nadziei na lepsze warunki życia. W pewien sposób sami skazujemy się na dalsze dziadowanie" – powiedziała nauczycielka.
Białostoccy nauczyciele, z którymi rozmawiała PAP, uważają, że zawieszeni strajku to była jedyna słuszna decyzja na ten moment. Jak powiedziała nauczycielka strajkująca od początku Dorota z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 5 w Białymstoku, to bardzo słuszne posunięcie w sytuacji, gdy rząd chciał wprowadzać zmiany w ustawie. Dodała, że obecnie zmiany w ustawie o oświacie nie mają sensu.
"My nie jesteśmy przeciwko uczniom, lecz przeciw traktowaniu nas przez rząd. Chcemy, żeby dzieci były klasyfikowane, mogły poprawiać, mogły w końcu skończyć szkołę" – mówiła PAP Dorota. W jej ocenie, jeśli wracać do strajku, to we wrześniu. Pytana, czy dołączy, powiedziała, że tak.
Podobnie odpowiedziała PAP nauczycielka z jednej ze szkół podstawowych, która chciała zostać anonimowa. W jej ocenie, decyzja Broniarza była słuszna, bo – jak mówiła – nauczyciele unikną niepotrzebnego "hejtu", że działają przeciw dzieciom. Podkreśliła, że to rząd jest przeciw dzieciom, nauczyciele są przeciw niskim płacom i reformie oświaty. "A rząd nas potraktował gorzej niż krowy i świnie" – dodała.
PiS komentuje zawieszenie strajku nauczycieli
Decyzja ZNP o zawieszeniu strajku to dobra wiadomość i decyzja, która uwzględnia dobro maturzystów - zaznacza Beata Mazurek, rzecznik prasowy. Zdając sobie sprawę z faktu, że problemy w szkolnictwie nie zostały rozwiązane, wezwała ZNP do debaty w ramach okrągłego stołu.
"Nie wycofujemy projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy Prawo oświatowe, który dotyczy matur" - powiedziała.
Podczas posiedzenia Sejmu Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, bronił decyzji o przeprowadzeniu specustawy, argumentując że "nie możemy ryzykować, by w którejś z polskich szkół egzaminy maturalne miały się nie odbyć".
Za taką decyzję podziękowała wicepremier Beata Szydło. "To dobra decyzja i potrzebna przede wszystkim maturzystom, rodzicom i nauczycielom. Zapewniła, że rząd jest cały czas otwarty na rozmowę i wypracowanie rozwiązań, które będą satysfakcjonowały wszystkich.
Opozycja komentuje zawieszenie strajku nauczycieli
Władysław Kosiniak-Kamysz z PSL zaznacza, że dzięki zawieszeniu strajku rząd dostaje szansę od nauczycieli na wypracowanie ciekawej zmiany w polskiej edukacji. Podkreślił, że to nauczyciele wykazali się roztropnością, choć "są słabsi" niż ich oponenci, którzy mogą zaoferować rozwiązanie protestu. "To należy docenić, bo sama decyzja o zawieszeniu strajku musiała być trudna". W jego opinii u nauczycieli do głosu doszło poczucie odpowiedzialności.
W rozmowie z dziennikarzami szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła, że decyzja ZNP jest autonomiczną decyzją związki i nauczycieli. "Oni mają prawo do tego typu decyzji" - podkreśliła. "Myślę, że przyświecała im troska o uczniów" - powiedziała. Dodała, że pomysł okrągłego stołu oświatowego, który ma się odbyć w piątek na Stadionie Narodowym w Warszawie, jest pomysłem "czysto hucpiarskim".
"Nauczyciele zachowali się odpowiedzialnie. Przełożenie tego strajku na wrzesień da czas rządowi na poważne zajęcie się problemami nauczycieli. Ja apeluje z tego miejsca do premiera Mateusza Morawieckiego - niech zawiesi rozwiązania typu igrzyska w Koloseum, czyli oświatowy okrągły stół, tylko zajmie się poważnymi rozmowami w ramach dialogu społecznego" - mówiła podkreślając, że "nauczyciele potrzebują konkretnych rozwiązań, a nie hucpy na potrzeby PR-owe".
Sejm uchwalił nowelizację dot. klasyfikowania maturzystów
Sejm uchwalił w czwartek nowelizację prawa oświatowego dotyczącą matur. Zgodnie z nią, jeśli rada pedagogiczna nie przeprowadzi klasyfikacji i promocji, zrobi to dyrektor lub nauczyciel wyznaczony przez organ prowadzący. Nowelizacja trafi teraz do Senatu.
Za przyjęciem nowelizacji głosowało 235 posłów, 168 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu. Wcześniej posłowie odrzucili wniosek o odrzucenie projektu nowelizacji, o co wnosiły PO-KO i Nowoczesna.
Wśród głosujących za przyjęciem nowelizacji byli wszyscy (219) biorący udział w głosowaniu posłowie PiS, trzech posłów Kukiz'15, czterech posłów Konfederacji, dwoje posłów WiS i siedmioro posłów niezrzeszonych. Przeciwko byli wszyscy biorący udział w głosowaniu posłowie PO-KO (126), PSL-UED (11), Nowoczesnej (12), Teraz! (2) oraz 16 posłów Kukiz'15 i jeden poseł niezrzeszony.
W nowelizacji zapisano także, że jeżeli dyrektor lub nauczyciel nie zdąży przeprowadzić klasyfikacji, to w tym roku szkolnym uczniowie ostatnich klas techników i liceów ogólnokształcących dostaną świadectwa po zakończeniu zajęć dydaktyczno-wychowawczych, czyli po 26 kwietnia 2019 r.
Egzaminy maturalne mają rozpocząć się 6 maja. Rok szkolny dla uczniów ostatnich klas szkół ponadgimnazjalnych kończy się 26 kwietnia, czyli w najbliższy piątek. Tego dnia maturzyści powinni otrzymać świadectwa ukończenia szkoły, bo jej ukończenie jest warunkiem dopuszczenia do egzaminu maturalnego. Zakończenie roku szkolnego powinno zostać poprzedzone wystawieniem przez nauczycieli ocen i zatwierdzeniem ich przez rady pedagogiczne klasyfikacyjne. Nie odbyły się jednak one dotąd w części szkół ze względu na strajk nauczycieli.
Zgodnie z dotychczas obowiązującymi przepisami, rady pedagogiczne – w tym rady pedagogiczne klasyfikacyjne – podejmują uchwały zwykłą większością głosów, w obecności co najmniej połowy jej członków.
Projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty i ustawy Prawo oświatowe został przyjęty w środę przez rząd i tego samego dnia skierowany do Sejmu. Podczas pierwszego czytania projektu w Sejmie PiS wnioskowało o bezzwłoczne przystąpienie do drugiego czytania, a podczas drugiego czytania o niezwłoczne przystąpienie do głosowania.
W trakcie pierwszego czytania do posłów dotarła informacja o zawieszeniu przez Związek Nauczycielstwa Polskiego strajku do września.
AW/PAP





























































