REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Bolesna nauka: "Smakowite" wątki bankowej komisji śledczej

2006-11-15 08:15
publikacja
2006-11-15 08:15
Dodaj Bankier.pl w Google
Nie ma chyba bankowca, który powiedziałby, że sektor bankowy powstawał w sposób cudownie przejrzysty. Czy jednak potrzebna jest aż komisja śledcza do badania problemów z potwierdzaniem świadectw depozytowych akcji Banku Śląskiego, lub też interesującej skądinąd historii jednego z upadłych banków, którego aktywa znalazły się za wschodnią granicą? Albo wyjaśniania, jak BIG kupił Bank Gdański? Bądź też, jak to się stało, że pewien minister finansów sprzedał na giełdzie spory pakiet akcji banku należących do Skarbu Państwa, nie informując o tym ówczesnej Komisji Papierów Wartościowych – a za tym rynku – i nic się nie wydarzyło, może z wyjątkiem interesującej zbieżności w czasie giełdowego załamania z marca 1994 r.? Albo też jakie były kulisy niedopuszczenia do połączenia BRE Banku i Banku Handlowego z PZU w tle? Jak to było ze słynną listą potencjalnie zatrudnionych w bankach?

Smakowitych wątków jest wiele. Jednak naprawdę nie muszą mieć kryminalnych wydarzeń w tle – żeby spełniać oczekiwania i założenia „śledczych”. Po drugie – jeśli przestępczy wątek jest prawdziwy, powinna się nim po prostu zająć prokuratura. Jednak wówczas igrzyska są mniejsze i nie można na przykład publicznie pytać prezesów o to, ile zarabiają. A wiadomo, jak wysokie zarobki podobają się tzw. gawiedzi.

Istnieje całkowicie niepolityczny problem działalności komisji: zakres wiedzy niezbędnej do badania 17 lat historii sektora bankowego. Rozprawę w TK ogląda-ło niewiele osób, a szkoda.
Kłopoty z zasobami

Padło np. pytanie, ile jest banków w Polsce. Moja wiedza nie ma znaczenia – odparł poseł reprezentujący Sejm i jednocześnie członek Komisji. Szanując prawo posłów do badania rzeczywistości – bo to przecież jedna z podstaw demokracji parlamentarnej – trzeba jednak powiedzieć, że w takiej „ważnej komisji” powinni się znaleźć dobrzy śledczy, historycy i ludzie z olbrzymią wiedzą o finansach. I powinna ona pracować nie kilka miesięcy, ale wiele lat, a prace zakończyć wielo-tomową publikacją – z licznymi materiałami źródłowymi. Z pewnością byłoby to ciekawe. Najbardziej – dla naukowców, których zajmuje historia bankowości.

Problem braku wiedzy dobitnie wykazał podczas rozprawy Trybunał. Śmiech na sali wywołał np. fragment pytań sędziego Mirosława Wyrzykowskiego do reprezentującego Sejm posła Wojciecha Szaramy. Sędzia pytał m.in. o sektor bankowy i system bankowy. Dla posła, sektor bankowy jest zdefiniowany w ustawie o nadzorze uzupełniającym. A prawna definicja systemu bankowego? Poseł zastanawiał się, czy nie szukać jej w potocznym rozumieniu tego wyrażenia. Trybunał Konstytucyjny zajmuje się przepisami prawa i normami prawa. Jeśli przyjąć rozumowanie posła, to może uznać, że pojęcie będzie każdorazowo tworzone? Czy Komisja ma prawo doprecyzowywać pojęcia, które są w uchwale? – drążył kwestię sędzia Wyrzykowski. Poseł przyznał, że nie.

Stajemy wobec coraz bardziej złożonych ekonomicznych i finansowych wyborów, które wymagają od obywateli wysokiego poziomu doświadczenia.

– Podstawowe zrozumienie zasad gospodarki i finansów osobistych nie tylko zwiększy ich zdolność do poruszania się na zmieniającym się rynku pracy lub budowania zamożności na przyszłość – mówiła podczas swojego wykładu na wrześniowej konferencji o roli banków centralnych w kształtowaniu świadomości ekonomicznej obywateli Cathy Minehan, prezes Federal Reserve Bank od Boston. Pomoże im też istotnie włączać się – jako wyborcom, podatnikom czy kon-sumentom – do ważnych wydarzeń naszych czasów. Nie był to komentarz do komisji śledczej, ale...

Anna Lach

Zaprenumeruj BANK
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Ukraina prawie gotowa z superbronią. Może uderzyć w Kreml
Tematy

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki