Rzecznik rebeliantów poinformował, że czekają oni na mediacje społeczności międzynarodowej w tej sprawie. Polski misjonarz w Czadzie, ksiądz Jędrzej Piasek, uważa jednak, że prezydent Deby nie będzie chciał ustąpić. Jego zdaniem, gdyby tak się stało, czekałoby go postępowanie przed sądem. Chodzi o interesy związane z ropą naftową, w które zamieszany jest prezydent Czadu.
Z Czadu uciekają także obcokrajowcy - między innymi Francuzi, Niemcy i Hiszpanie. Wczoraj rebelianci zapowiadali kolejną ofensywę na stolicę. Wcześniej bojownicy wycofali się z Ndżameny, by dać szansę cywilnej ludności na opuszczenie miasta.
Rząd Czadu twierdzi, że odzyskał kontrolę nad sytuacją w Ndżamenie, a walki zakończyły się przegraną bojowników. Z powodu starć na jutro przełożono przybycie europejskich sił pokojowych Unii Europejskiej, wśród których jest 400-osobowy kontyngent polski. Rebelianci są przeciwni ich rozlokowaniu przy granicy z Sudanem. Wojska miałyby zapewnić pomoc humanitarną dla pół miliona uchodźców, nękanych wojną domową w Darfurze.
Źródło:IAR






























































