Aż 122 mln ludzi w całej Unii Europejskiej było zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem socjalnym. Blisko co czwarty obywatel UE żyje w trudnej sytuacji finansowej, czyli albo nie ma pracy lub rzadko ją wykonuje, albo ma niski dochód uniemożliwiający opłacenie wszystkich rachunków. W Polsce wskaźnik ryzyka ubóstwem lub wykluczeniem socjalnym pokrywa się ze średnią europejską, a to oznacza, że poważne problemy materialne ma u nas 9,3 mln obywateli.


Eurostat przyjmuje, że za zagrożoną ubóstwem uznaje się tę osobę, której dochód miesięczny jest niższy niż 60% mediany dochodów w danym kraju. Ponadto, za zagrożonego ubóstwem uznaje się człowieka, który nie jest w stanie pokryć „niespodziewanego wydatku”, nie stać go na to, by regularnie jeść mięso (raz na dwa dni), pozwolić sobie na tydzień wakacji, utrzymać samochód, ogrzać mieszkanie lub opłacić wszystkie rachunki.
W Polsce w takim stanie żyje 9,3 mln ludzi, co stanowi 24,7% społeczeństwa. Najgorzej jest w Rumunii, gdzie zagrożeni ubóstwem stanowią 44% obywateli. Najlepiej jest w Danii – ryzyko biedy w tym kraju dotyczy 17,8% Duńczyków.
Przeczytaj także
Od 2008 roku zagrożenie ubóstwem wzrosło m.in. w Hiszpanii, we Włoszech i na Węgrzech. Wysokie spadki odnotowano m.in. w Polsce, wciąż bardzo biednej Rumunii oraz na Słowacji.
Bieda biedzie nierówna
W Polsce za biednego uznaje się człowieka, który musi przeżyć za ok. 1,2 tys. zł miesięcznie. W tej kwocie musimy opłacić mieszkanie, rachunki, pokryć wydatki na żywność, odzież i lekarstwa. Przy wykluczeniu socjalnym istotne jest zdefiniowanie takiego poziomu dochodów, który umożliwia m.in. uczestniczenie w życiu społecznym, np. pójść do kina, odwiedzić znajomych, wyjechać na ważne wydarzenie kulturalne.
ReklamaZobacz także
Na zachodzie Europy zarobki są wyższe, więc również inna jest granica dochodu pozwalająca uznać daną osobę za biedną – w Niemczech będzie to ok. 1,3 tys. euro, w Hiszpanii – 650 euro, a w Grecji – ok. 520 euro.
Przeczytaj także
Porównywanie różnych państw jest kłopotliwe z wielu powodów. Przykładowo dochód miesięczny nie uwzględnia zgromadzonego majątku. W Holandii wielu żyjących w ubóstwie ludzi formalnie posiada duże majątki. Inaczej też pojmuje się wydatki na tydzień wakacji – inne są średnie standardy urlopu w Niemczech i Rumunii.
50% Polaków nie ma 1 tys. zł na "czarną godzinę"
Kolejna kwestia to niespodziewany wydatek – ponad 50% Polaków nie ma nawet odłożonego 1 tys. zł na „czarną godzinę”. Kwota ta u nas stanowi 30% średniej pensji netto i wystarczy na zakup 222 litrów benzyny. W Niemczech 30% średniego wynagrodzenia to 800 euro, za które można kupić 650 litrów benzyny. Innymi słowy, minimalny poziom oszczędności na niespodziewane wydatki w Niemczech przez Polaków byłby uznany już za całkiem spory kapitał.
Przeczytaj także
W zależności od kraju, odnotowuje się także inne zachowania konsumenckie ludzi uznawanych za ubogich. We Francji mamy większy stopień gettyzacji niż np. w Polsce, gdzie często bardzo biedna rodzina mieszka obok bardzo bogatej. Inaczej też wydajemy pieniądze, zadłużamy się lub wychodzimy z problemów finansowych. Wpływ na to ma kultura danego regionu, a także rozwiązania systemowe, np. dotyczące upadłości konsumenckiej, która do niedawna w Polsce była nieporównywalnie trudniejsza i bardziej kosztowna niż w Wielkiej Brytanii.
































































