Niemiecki turysta wygrał w sądzie batalię z biurem podróży o absurdalne "rezerwacje leżaków", na których inni goście hotelowi mieli zostawiać ręczniki. Ten wyrok nie mógł przyjść w lepszym momencie - reszta biur podróży powinna się mieć na baczności, bo ten proces może spowodować całą lawinę roszczeń.


Handtuchkriege - jak się okazuje, niemieccy turyści mają już specjalne określenie na "ręcznikowe wojny o leżaki", które stają się plagą nawet luksusowych nadmorskich kurortów. Ta odmiana "parawaningu" może jednak słono kosztować biura podróży, kiedy niezadowoleni turyści wrócą do domów i posypią się pozwy.
Niemiecki turysta wygrywa z TUI odszkodowanie za "wojnę o leżaki"
Przypomnijmy, pilot z Düsseldorfu zapłacił 30 tys. zł za rodzinny urlop na wyspie Kos, na który pojechał razem z żoną i dwójką dzieci. Wybrał pięciogwiazdkowy hotel Grecotel Kos Imperial właśnie po to, by móc spokojnie wypocząć, a nie ganiać skoro świt na basen, by rzucić ręcznik na jeden z 400 dostępnych leżaków. Jak bowiem można przeczytać w broszurze, kurort dysponuje 384 pokojami i sześcioma basenami. Leżaki są dostępne przy każdym z nich, a także na plaży.
Jak sam przyznaje, zbulwersowały go dwie kwestie. Po pierwsze znaczna część "zarezerwowanych" leżaków była pusta, bo goście szli sobie do miasta, jechali na wycieczki fakultatywne, itd, a na basen przychodzili znacznie później. - Wszędzie też wisiały tabliczki w języku niemieckim i angielskim, które informowały, że rezerwowanie leżaków jest zabronione - dodaje turysta w wywiadzie dla "Daily Mail". Mimo to, gdy prosił obsługę o interwencję
Przełomowy wyrok może wywołać lawinę pozwów
Co zdecydował sąd? Przede wszystkim przyznał turyście ponad 4 tys. zł odszkodowania od TUI Deutschland.

Powód i jego rodzina, którzy nie podjęli tej praktyki rezerwacyjnej, nie mogli w związku z tym zdobyć leżaka przy basenie w celu relaksu i opalania - czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Dodatkowo uściślono, że ani hotel, ani biuro podróży nie może zostawić urlopowiczów samych z problemem "wojny na ręczniki" i to na organizatorze wypoczynku spoczywa odpowiedzialność interwencji, by do zakazanego procederu nie dochodziło.
Wiele hoteli zastrzega sobie, że ręczniki pozostawione na pustych leżakach po godzinie (a w niektórych przypadkach po 30 minutach) będą zabierane. Jednak przepis ten jest tak nieprecyzyjny, że generuje tylko dodatkowe konflikty wśród gości.
Dodatkowo oferując wyjazdy, powinni zadbać, by hotele zachowały odpowiednią proporcję między liczbą gości a liczbą leżaków. Być może wyjściem byłoby przyporządkowanie leżaka do odpowiedniego pokoju, by w ten sposób zapewnić choć jedno miejsce przy basenie.
Jak zaznaczają eksperci, jednym z głównych pytań w tej sprawie jest zagadnienie, czy organizatorzy wycieczek mogą po prostu biernie stać z boku, gdy goście rezerwują leżaki? Sąd odpowiedział jasno: są zobowiązani do interwencji. "W przeciwnym razie cena wycieczki może ulec obniżeniu z powodu wadliwie wykonanej usługi turystycznej" - dodają
































































