REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Brak leżaka słono kosztuje. Ten wyrok to koszmar dla biur podróży

2026-05-11 12:00, akt.2026-05-11 21:18
publikacja
2026-05-11 12:00
aktualizacja
2026-05-11 21:18
Dodaj Bankier.pl w Google

Niemiecki turysta wygrał w sądzie batalię z biurem podróży o absurdalne "rezerwacje leżaków", na których inni goście hotelowi mieli zostawiać ręczniki. Ten wyrok nie mógł przyjść w lepszym momencie - reszta biur podróży powinna się mieć na baczności, bo ten proces może spowodować całą lawinę roszczeń. 

Brak leżaka słono kosztuje. Ten wyrok to koszmar dla biur podróży
Brak leżaka słono kosztuje. Ten wyrok to koszmar dla biur podróży
fot. Mulevich / / Shutterstock

Handtuchkriege - jak się okazuje, niemieccy turyści mają już specjalne określenie na "ręcznikowe wojny o leżaki", które stają się plagą nawet luksusowych nadmorskich kurortów. Ta odmiana "parawaningu" może jednak słono kosztować biura podróży, kiedy niezadowoleni turyści wrócą do domów i posypią się pozwy.

Niemiecki turysta wygrywa z TUI odszkodowanie za "wojnę o leżaki"

Przypomnijmy, pilot z Düsseldorfu zapłacił 30 tys. zł za rodzinny urlop na wyspie Kos, na który pojechał razem z żoną i dwójką dzieci. Wybrał pięciogwiazdkowy hotel Grecotel Kos Imperial właśnie po to, by móc spokojnie wypocząć, a nie ganiać skoro świt na basen, by rzucić ręcznik na jeden z 400 dostępnych leżaków. Jak bowiem można przeczytać w broszurze, kurort dysponuje 384 pokojami i sześcioma basenami. Leżaki są dostępne przy każdym z nich, a także na plaży. 

Jak sam przyznaje, zbulwersowały go dwie kwestie. Po pierwsze znaczna część "zarezerwowanych" leżaków była pusta, bo goście szli sobie do miasta, jechali na wycieczki fakultatywne, itd, a na basen przychodzili znacznie później. - Wszędzie też wisiały tabliczki w języku niemieckim i angielskim, które informowały, że rezerwowanie leżaków jest zabronione - dodaje turysta w wywiadzie dla "Daily Mail". Mimo to, gdy prosił obsługę o interwencję 

Przełomowy wyrok może wywołać lawinę pozwów

Co zdecydował sąd? Przede wszystkim przyznał turyście ponad 4 tys. zł odszkodowania od TUI Deutschland.

Wakacje na giełdzie

Powód i jego rodzina, którzy nie podjęli tej praktyki rezerwacyjnej, nie mogli w związku z tym zdobyć leżaka przy basenie w celu relaksu i opalania - czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Dodatkowo uściślono, że ani hotel, ani biuro podróży nie może zostawić urlopowiczów samych z problemem "wojny na ręczniki" i to na organizatorze wypoczynku spoczywa odpowiedzialność interwencji, by do zakazanego procederu nie dochodziło. 

Wiele hoteli zastrzega sobie, że ręczniki pozostawione na pustych leżakach po godzinie (a w niektórych przypadkach po 30 minutach) będą zabierane. Jednak przepis ten jest tak nieprecyzyjny, że generuje tylko dodatkowe konflikty wśród gości. 

Dodatkowo oferując wyjazdy, powinni zadbać, by hotele zachowały odpowiednią proporcję między liczbą gości a liczbą leżaków. Być może wyjściem byłoby przyporządkowanie leżaka do odpowiedniego pokoju, by w ten sposób zapewnić choć jedno miejsce przy basenie. 

Jak zaznaczają eksperci, jednym z głównych pytań w tej sprawie jest zagadnienie, czy organizatorzy wycieczek mogą po prostu biernie stać z boku, gdy goście rezerwują leżaki? Sąd odpowiedział jasno: są zobowiązani do interwencji. "W przeciwnym razie cena wycieczki może ulec obniżeniu z powodu wadliwie wykonanej usługi turystycznej" - dodają

Źródło:
Tematy

Komentarze (4)

dodaj komentarz
vikko
Wprawdzie nie jest to mój typ spędzania urlopów, ale mimo wszystko oddałbym wiele aby zrozumieć zawiłość tego systemu "rezerwacji", a raczej dlaczego to jest taki problem? Dla mnie leżący na leżaku ręcznik, to jest po prostu leżący na leżaku ręcznik - ot, ktoś pewnie zapomniał Odkładam, odwieszam gdzieś na bok i zajmuję Wprawdzie nie jest to mój typ spędzania urlopów, ale mimo wszystko oddałbym wiele aby zrozumieć zawiłość tego systemu "rezerwacji", a raczej dlaczego to jest taki problem? Dla mnie leżący na leżaku ręcznik, to jest po prostu leżący na leżaku ręcznik - ot, ktoś pewnie zapomniał Odkładam, odwieszam gdzieś na bok i zajmuję sobie leżak. Ja to tak rozumiem. Nie potrafię zrozumieć tego schematu myślenia, że ktoś widząc leżący na leżaku ręcznik myśli sobie "oho, tutaj nie wolno, bo tutaj leży ręcznik". No chyba, że te ręczniki są jakieś elektroniczne? Jakieś smart? W chwili podniesienia/ruszenia/odłożenia wysyłane powiadomienie na telefon właściciela ręcznika? Nie wiem, głośno myślę... Poza tym jak właściciel ręcznika udowodni, że to jest jego ręcznik? Jak udowodni, że to on go położył na tym konkretnym leżaku? Jak udowodni, że w ogóle go położył? Naprawdę... to tylko ręcznik. Zwykły prostokątny kawałek materiału z wysokim wskaźnikiem pochłaniania wody, nic więcej. A robi się z tego ręcznika jakieś śmiercionośne narzędzie siejące terror w skąpanych słońcem kurortach.
samsza
Te leżaki takie drogie, nie może ich być więcej ?

W PRL zawsze brakowało sznurka do snopowiązałek, nie dało się tego problemu rozwiązać, odszedł razem z PRL.
pogo0
Nie jest to typ wakacji, na które chciałbym jechać, ale podejrzewam, że problemem nie jest dostępność leżaków, a miejsca by postawić ich więcej.
Oczywiście jak tylko będziesz miał własny hotel, to możesz przygotować unikalny projekt piętrowej plaży :)

Powiązane: Podróże

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki