Turysta wygrał proces z biurem podróży, po tym, jak twierdził, że urlop rodzinny na Kos okazał się niewypałem. Zamiast relaksującego wypoczynku, czekały go bijatyki o leżaki rezerwowane przez rzucanie na nich ręczników już bladym świtem, mimo wyraźnego zakazu. Na mocy wyroku biuro podróży musi zwrócić turyście część kwoty zapłaconej za urlop.


Urlop rodem z koszmarów zaczął się dla turysty z Niemiec w sierpniu 2024 roku, kiedy postanowił wybrać się z rodziną do ośrodka wypoczynkowego na Kos. Zapłacił za wczasy ok. 30 tys. zł. Broszura reklamowa zapewniała go o "relaksującym wypoczynku". Jednak jak się okazało, co rano musieli oni walczyć o leżaki z innymi wypoczywającymi. Co więcej, mimo wyraźnego zakazu w regulaminie obiektu, były one rezerwowane ręcznikami na długo przed wakacyjną pobudką większości gości.
Wstawali nawet o 6 rano, ale i wtedy większość leżaków była już zajęta - zeznawali przed sądem w Hannowerze. - Co dzień więc tracili co najmniej 20 minut, by znaleźć choć jedno miejsce. Kilkukrotnie dzieci leżały na ziemi, ponieważ nie było dostępnych miejsc - dodaje.
Personel rozkładał ręce, a niektórzy pracownicy wręcz odmawiali interwencji.
Ręcznikowa patologia ukarana!. Turysta wywalczył odszkodowanie
Przed procesem biuro podróży oferowało turyście ok. 1500 zł rekompensaty. Sąd przyznał ponad 4 tys. W uzasadnieniu wyroku można przeczytać, że wakacje zorganizowane były w sposób "wadliwy", ponieważ ich charakter odbiegał od tego, jakie mógł oczekiwać klient na podstawie umowy.
Jednocześnie przyznał, że choć biuro podróży nie zarządza bezpośrednio hotelem, a co za tym idzie, nie może udostępnić każdemu leżaka, to nadal na nim spoczywa obowiązek ułożenia wypoczynku w taki sposób, by zapewnić odpowiedni stosunek liczb odpoczywających osób do miejsc przy basenie.

To może być jeden z precedensowych wyroków, ponieważ urlopowicze coraz częściej są zmęczeni "wojnami o leżaki". W kurortach dochodzi do kuriozalnych sytuacji, w których choć basen otwierany jest o godz. 10.00, już po 8.00 większość leżaków jest zarezerwowana. Inni ustawiają się w kolejkach już na godzinę przed otwarciem basenu. Nic więc nie przypomina relaksującego wypoczynku, jeśli trzeba się przepychać łokciami przy basenie.
opr. aw






























































