Nadal nadchodzą sprzeczne informacje dotyczące rannych i zabitych podczas dzisiejszego szturmu na szkołę w Biesłanie. Według nieoficjalnych informacji zabitych zostało 150 osób, a 400 jest rannych. W sali gimnastycznej szkoły, którą opanowali terroryści, kamerzysta brytyjskiej telewizji ITV widział 100 ciał. Nie wiadomo, czy nie powiększy to liczby ofiar do 250 osób. Tymczasem oficjalnie władze twierdza, że zginęło tylko 7 osób.
Strona rosyjska twierdzi, że dzisiejszy szturm na szkołę nie był planowany. Miało do niego dojść w sposób niekontrolowany, podczas akcji odbioru zwłok ze szkoły. Cała tragedia rozpoczęła się tuż po godzinie 11 czasu polskiego, kiedy to do szkoły zbliżały się pojazdy mające odebrać ciała od terrorystów. Miały wtedy nastąpić trzy eksplozje, które wywołały strzelaninę, a następnie szturm na szkołę. Rozpoczęła się regularna bitwa między komandosami a terrorystami. Zakładników w szkole i tłum otaczający budynek ogarnęła wtedy panika. W zamieszaniu zakładnicy zaczęli uciekać, jednak część została zabita lub raniona. Dwie czeczeńskie terrorystki miały się wysadzić w powietrze zaraz po rozpoczęciu szturmu.
Szturm sił specjalnych na szkołę trwał ponad 2 godziny. W tym czasie część terrorystów zginęła, a część wmieszała się w tłum zakładników i uciekła z zajmowanego budynku. Kilku terrorystów schroniło się w pobliskim budynku, gdzie zostali otoczeni przez rosyjskich komandosów.
W mieście nadal trwa pościg za terrorystami, którzy według najnowszych informacji podzielili się na dwie grupy. Jedna z grup terrorystów wzięła ze sobą zakładników.
Według potwierdzonych informacji, jedna z terrorystek, przebrana za pielęgniarkę, chciała się dostać do szpitala, aby tam zdetonować ładunek wybuchowy. Została jednak ujęta przez służby specjalne.
Na terenie szkoły trwają teraz prace mające na celu rozminowanie budynku i jego okolic. Nie jest wykluczone, że w budynku ukrywają się jeszcze terroryści.
M.D.































































