Nowa unijna dyrektywa dotycząca wyrobów tytoniowych ma całkowicie zakazać produkcji i sprzedaży tzw. mentoli i slimów. Ponadto niedozwolone będzie stosowanie innych substancji poprawiających smak. Unijni urzędnicy planują również ujednolicenie opakowań – teoretycznie wszystkie miałyby być białe oraz zawierać materiały graficzne przedstawiające następstwa chorób najczęściej występujących u nałogowych palaczy. Takie rozwiązanie stosuje się m.in. w Tajlandii i Australii.
W Polsce mamy ponad 9 mln nałogowych palaczy
Jedna paczka papierosów przeciętnie kosztuje 11 zł. Szacuje się, że w niektórych regionach kraju już co druga z nich pochodzi z przemytu. Branża tytoniowa w Polsce zatrudnia ponad 50 tys. osób. Co roku na Zachód sprzedajemy papierosy o wartości 4 mld zł. Na skutek wprowadzenia dyrektywy bez okresu przejściowego pracę może stracić nawet kilkanaście tysięcy ludzi, ponadto spadną wpływy do budżetu. Resort finansów od lat podkreśla, że stać nas na zrezygnowanie z wpływów z tego tytułu.
- Pomysły KE najbardziej zaszkodzą polskiej gospodarce. Chociaż mamy mało upraw tytoniu, to mamy dużo fabryk. Ponadto sprzedaż produktów tytoniowych ma duży wpływ na pozytywny wynik w handlu zagranicznym. Przede wszystkim istnieje groźba, że padną plantatorzy. Jeśli tak się stanie, to ok. 16 tys. ha trzeba będzie przeznaczyć pod ugór albo się przebranżowić. A to wymaga pieniędzy, które można wydać korzystnie na coś innego. Gdy zakłady papierosów zaczną ograniczać inwestycje, to natychmiast będzie mniej pracy w sektorze. Jeżeli będzie mniej pracy, to koszty dla budżetu i tak wzrosną z uwagi na konieczność wypłaty zasiłków – przekonuje Robert Gwiazdowski z Centrum Adama Smitha.
| » Kiedy papierosy będą za 18 złotych? |
To nie jest dobry pomysł dla polskiej gospodarki
Niemniej obecna sytuacja budżetowa nie jest najlepszym na to momentem i prawdopodobnie wiązałaby się z koniecznością podwyższenia podatków. Systematyczne podnoszenie cen papierosów odgrywa dużą rolę w walce z nałogiem, ale również powoduje wzrost przemytu.
- Dyrektywa tytoniowa niczego nie rozwiąże. Natomiast powoduje więcej problemów, bo palacze będą palić papierosy z przemytu lub nielegalnej produkcji. Taki jest ten nałóg, z którego palacze z dnia na dzień się nie uwolnią. My mamy bardzo wiele fabryk zaraz za wschodnią granicą, które będą produkowały te papierosy. Jeszcze kilka miesięcy temu prezydent Łukaszenka zapowiedział, że jeżeli Białorusini będą chcieli coś przewozić przez granicę, to niech sobie przewożą, bo w końcu Białoruś to kraj wolności. A Polacy, jeśli tego nie akceptują, to niech płacą za pilnowanie – stwierdza Robert Gwiazdowski.
Branża tytoniowa od lat apeluje o zwiększenie kontroli na wschodniej granicy. Prawdopodobnie przemyt zwiększy się jeszcze bardziej, gdy cena paczki papierosów zbliży się do 18 zł. Taką cenę możemy osiągnąć w ciągu czterech lat na skutek podnoszenia akcyzy do unijnego poziomu.
Ł.P.






























































