Po czterech godzinach zakończył się kolejny rekordowy pod względem liczebności protest w Mińsku. Jego uczestnicy, którzy doszli do pałacu prezydenckiego, rozchodzą się. W Mińsku zaczęła się burza.


O zatrzymaniach uczestników pokojowego protestu w niedzielę w centrum Mińska informuje Radio Swaboda i inne media niezależne. Od rana do miasta ściągały siły milicji i sprzęt do rozpędzania demonstracji.
W manifestacji, która rozpoczęła się od zatrzymań i prób interwencji ze strony sił specjalnych milicji OMON, mogło wziąć udział - według szacunków Radia Swaboda - nawet 200 tys. ludzi. Inne szacunki mówiły o dziesiątkach lub setkach tysięcy uczestników.
MSW poinformowało o zatrzymaniu 125 osób w ciągu pierwszych dwóch godzin akcji. Później informacji o zatrzymaniach nie było.
Pałac prezydencki, do którego doszli uczestnicy protestu, był otoczony przez siły milicji i wojska, w tym wozy opancerzone i uzbrojonych żołnierzy.

Pod koniec protestu MSW opublikowało informację, że w centrum miasta czasie manifestacji doszło do ataku na samochód milicji.
W Mińsku ok. godz. 15 (14 w Polsce) wyłączono internet komórkowy.
Karaluch i śmierć na szczudłach
Wielki karaluch, śmierć na szczudłach z grupą tańczących szkieletów, trumna z dyktaturą i morze kreatywnych plakatów – tak wygląda niedzielny protest Białorusinów w Mińsku.
Wielka kukła karalucha, nawiązująca do ludowego przezwiska białoruskiego prezydenta, spacerowała w niedzielę po ulicy Niemiga w centrum miasta. W innym miejscu swój performance urządzili tancerze na szczudłach, przebrani za śmierć i szkielety. Jeszcze inni ludzie w kondukcie żałobnym nieśli trumnę z napisem „Dyktatura”.
Wiele plakatów podczas niedzielnego protestu nawiązuje do 66. urodzin Alaksandra Łukaszenki, które ten obchodzi w niedzielę. „Uważaj, nie udław się wisienką” – napisano na rysunku z wielkim urodzinowym tortem.
„My na coś słodkiego! Wychodź, przyszliśmy na urodziny!” – krzyczą uczestnicy protestu, którzy podeszli na czele gigantycznej kolumny w okolice pałacu prezydenckiego.
Kilkanaście metrów przed nimi siły wojska i milicji zbudowały prawdziwe zasieki ze sprzętu do rozpędzania demonstracji, pojazdów wojskowych. Ustawiły się kordony milicjantów i żołnierzy.
Pomimo prób przerwania protestu na samym jego początku przy użyciu dużych sił OMON-u i zatrzymań (według MSW do godz. 16 zatrzymano 135 osób), uczestnicy marszu zdołali połączyć się w duże grupy, które zlały się w jedną gigantyczną kolumnę na Prospekcie Zwycięzców. Jej czoło zatrzymało się przed szpalerem żołnierzy przy pałacu prezydenckim.
Ludowa twórczość w czasie 22 dni protestu rozwija się aktywnie, a reporterzy starannie gromadzą zdjęcia plakatów z myślą o przyszłej wystawie.
„Musk, podaruj mu już tę rakietę” – to jeden z niedzielnych transparentów. Niektóre plakaty są apelami do innych prezydentów: „Wowa, przestań dzwonić do byłych!”
Niezmiennie negatywnymi bohaterami plakatów pozostają białoruscy funkcjonariusze, przede wszystkim z OMON-u, który zasłynął brutalnością i sadyzmem podczas pierwszych dni zatrzymań. „Bijemy kobiety i dzieci, bo takie z nas zuchy!” – napisał ktoś na plakacie z rysunkiem mężczyzn w czarnych maskach. „Nikt wam nie da!” – krzyczały do OMON-owców uczestniczki Marszu Kobiet w sobotę.
Rano w niedzielę kobiety w strojach narodowych urządziły happening, nawiązujący do ludowej tradycji – wyturlały dynie dla Alaksandra Ryhorawicza w kierunku budynku rządu ogrodzonego przez milicję. Oddzielna kwestia to będąca symbolem protestu białoruska biało-czerwono-biała flaga narodowa, którą Alaksandr Łukaszenka i inni przedstawiciele władz, powtarzając sowiecką narrację, nazywają „nazistowską” i flagą kolaborantów.
Biało-czerwono-białe flagi powiewają nad protestem, wielu uczestników dobiera stroje w tych kolorach. Flagi wiszą na balkonach, oknach, wzdłuż ścian budynków. Władze próbują flagi zdejmować, czasami wymaga to interwencji straży pożarnej. By zapobiec takim działaniom, na jednym 15-piętrowych domów mieszkańcy na całej jego wysokości „utkali” flagę z pojedynczych białych i czerwonych wstążek. W innym miejscu po prostu namalowali kilka biało-czerwono-białych flag biegnących od pierwszego do ostatniego piętra. „Teraz to już chyba tylko burzyć” – napisał jeden z popularnych blogerów. Białorusini pokazali, że potrafią zrobić flagę ze wszystkiego, w tym np. z ziemniaków. W niedzielę po tym, gdy z placu Październikowego wyjechały autozaki i OMON, ludzie utworzyli flagę z białych i czerwonych bloków, którymi wcześniej ogrodzony był teren.
Gdy protestujący w Mińsku podchodzili do pałacu prezydenckiego, z jednostki wojskowej w dzielnicy Uruczcza na północnym wschodzie miasta wyjechały wozy bojowe BMP. W znajdującym się naprzeciwko pałacu centrum handlowym rozpoczęła się ewakuacja.
W tym czasie nastawieni pokojowo demonstranci nie przestawali składać prezydentowi życzeń z okazji urodzin.
Pojazdy opancerzone w mieście dla „zwiększenia bezpieczeństwa”
MSW potwierdziło wyprowadzenie na ulice Mińska pojazdów opancerzonych w celu zwiększenia bezpieczeństwa – podała agencja Interfax-Zachód.
„Do Mińska wjechały wozy BTR-80. To wozy bojowe, które są wykorzystywane do zwiększania bezpieczeństwa funkcjonariuszy (żołnierzy) w czasie nielegalnych zgromadzeń masowych” – powiedziała rzeczniczka MSW agencji Interfax-Zachód. Nie uściśliła, jakie formacje wykorzystują ten sprzęt.
Nie poinformowała również, ile maszyn wjechało do miasta.
Jak podała agencja, powołując się na świadków, na terenie pałacu prezydenckiego, do którego od strony Prospektu Zwycięzców podeszli demonstranci, znajdowało się co najmniej siedem pojazdów opancerzonych. Oznaczenia i numery zostały zamalowane zieloną farbą.
Na wozach siedzieli żołnierze z bronią. Ponadto na zdjęciach pałacu prezydenckiego na dachu budynku widać uzbrojonych ludzi, najprawdopodobniej snajperów - ocenił Interfax.
Przed planowanym w centrum Mińska w niedzielę kolejnym dużym protestem przeciwko fałszerstwom wyborczym w mieście zgromadzono duże siły OMON-u i milicyjnego sprzętu. Uczestnicy akcji zbierali się w różnych częściach miasta i kierowali w kierunku centrum. Około południa w centrum Mińska i wokół niego zgromadziło się kilkadziesiąt tysięcy ludzi.
Milicja próbowała odgrodzić im drogę do centrum i zatrzymywać ludzi na drodze do śródmieścia. Na Prospekcie Niepodległości domu towarowym GUM OMON otoczył kilka tysięcy uczestników akcji.
Niezależne media informowały o ogrodzeniu głównych placów w centrum miasta i niektórych obiektów metalowymi barierkami oraz kordonami funkcjonariuszy milicji i wojska.
Od rana na ulicach widać było jadące do centrum ciężarówki wojskowe, samochody Rubież ze specjalnymi rozstawianymi kratkami, polewaczki i inny sprzęt do rozpędzania demonstracji.
Portal Onliner informuje, że milicja odbyła spotkanie z częścią dziennikarzy i "zalecała" im, by ze względów bezpieczeństwa zachowywali odległość co najmniej 100 m od protestujących.
Z całego miasta do centrum kierowały się kolumny uczestników protestów – relacjonowali świadkowie i niezależne media pracujące w różnych dzielnicach.
W poprzednich masowych protestach w ubiegłą niedzielę oraz dwa tygodnie temu w protestach uczestniczyła rekordowa liczba ludzi – od dwustu do kilkuset tysięcy osób.
W ciągu minionego tygodnia próby demonstracji były przerywane przez milicję i kończyły się zatrzymaniami.
Niedziela 30 sierpnia to dzień 66. urodzin Alaksandra Łukaszenki, który od 26 sprawuje funkcję prezydenta Białorusi.
Uczestnicy pokojowych akcji są zatrzymywani także w innych miastach, m.in. w Żodzino pod Mińskiem.
Z Mińska Justyna Prus (PAP)
just/ jo/ mal/




























































