Mieszkańcy Berlina coraz częściej muszą mierzyć się z rosnącymi kosztami czynszu i gwałtownie drożejącymi nieruchomościami. W odpowiedzi na te zjawiska, władze stolicy Niemiec zastanawiają się nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży domów cudzoziemcom – donosi The Local.
Jak czytamy, w ciągu ostatnich dziesięciu lat ceny nieruchomości na terenie Berlina podwoiły się, co zmusza mieszkańców miasta do ucieczki do innych ośrodków. Burmistrz miasta Michael Müller poinformował, że w związku z tym władze rozważają sięgnięcie po drastyczne metody i zakazanie przyjezdnym kupowania nieruchomości na terenie Berlina. – Senator ds. finansów pracuje nad zapobieganiem spekulacjom na rynku mieszkaniowym. Chcemy przyjąć konstruktywne i elastyczne podejście – powiedział Müller dziennikowi „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Rosnące czynsze to jedna z najbardziej kontrowersyjnych kwestii dla mieszkańców Berlina, którzy regularnie protestują przeciwko wprowadzaniu wyższych opłat. Obecnie istnieje kilka restrykcji dotyczących zakupu lokalu (niezależnie od tego, czy jest się Berlińczykiem, czy nie), zaś podwyżki czynszów są ograniczone do 10 proc. rocznie.
Pomysł władz Berlina nie jest jednak oryginalnym rozwiązaniem. Niedawno podobne kroki poczyniła Nowa Zelandia, gdzie po tym, jak średni czynsz w całym kraju wzrósł niemal dwukrotnie w ciągu ośmiu lat, rząd postanowił zakazać nabywania mieszkań nierezydentom. Wyjątkiem będą jednak Australijczycy, których z Nowozelandczykami łączy wiele umów handlowych i partnerskich, co uniemożliwia władzom zastosowanie istotnych ograniczeń. Podobne obowiązują w Berlinie, prawdopodobnie więc prawo Unii Europejskiej będzie mogło wyłączyć z zakazu obywateli Wspólnoty.
Reiner Braun, niezależny konsultant nauk społecznych w Empirica Institut, twierdzi jednak, że problem drożejących domów nie tkwi w cudzoziemcach, a w braku podaży w Berlinie, któremu każdego roku przybywa 40 tys. nowych mieszkańców. – To nie rozwiązuje problemu i to nie jest dobry plan. Kryje się za nim bowiem myśl, że przyjezdni są nieuczciwymi gospodarzami, którzy zwiększają czynsze, nie remontują lokali i zostawiają je puste, by podnieść ich ceny – uzasadnia.
- Drogą do rozwiązania problemu, a nie tylko jego symptomów, jest wyeliminowanie niedoboru mieszkań w Berlinie. Musimy stawiać 25 tys. nowych domów rocznie, podczas gdy teraz liczba ta wynosi 15 tys., a wszystkie powinny być obsługiwane przed dobre połączenia komunikacyjne – dodaje Braun.
Zgodnie ze statystykami berlińskiego senatu, w 2015 r. nawet 68 proc. mieszkań w stolicy Niemiec zostało sprzedanych zagranicznym nabywcom. W 2009 r. odsetek ten stanowił tylko 14 proc. Pod tym względem Berlin zostawia w tyle inne niemieckie miasta: do 40 proc. wszystkich lokali mieszkalnych i ok. 50 proc. nieruchomości biznesowych w całym kraju sprzedaje się inwestorom z zagranicy.
Agnieszka Ślęzak





























































