REKLAMA

Berlin i Paryż nadal podzielone w sprawie euroobligacji

2012-05-21 20:02
publikacja
2012-05-21 20:02
Dodaj Bankier.pl w Google
Spotkanie ministrów finansów obu krajów nie przyniosło porozumienia w tej kwestii.

Francuski minister finansów Pierre Moscovici mówił po rozmowach w Berlinie, że jego kraj traktuje pomysł euroobligacji bardzo poważnie. Jak podkreślał Francja chce rozmawiać na ten temat z innymi krajami. Polityk potwierdził, że euroobligacje będą jednym z tematów nieformalnego szczytu Unii Europejskiej jaki w środę odbędzie się w Brukseli.

Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble na wspólnej konferencji prasowej nie komentował słów Francuza. Zaznaczył jedynie, że Niemcy chcą rozmawiać o sposobach pobudzania wzrostu gospodarczego w Europie. Nie jest jednak tajemnicą, że Berlin stanowczo odrzuca pomysł zadłużania się na wspólne europejskie konto.

Francja i Niemcy są natomiast zgodne co do tego, że Grecja powinna pozostać w strefie euro. Potwierdzili to obaj ministrowie. Wolfgang Schaeuble zastrzegał jednak, że nie można dyskutować o ewentualnym złagodzeniu programu reform przyjętego przez Ateny.

Informacyjna Agencja Radiowa/IAR/Wojciech Szymański/Berlin/łut/

Komentuje Piotr Lonczak, analityk obszaru Inwestowanie Bankier.pl

Euroobligacje to pomyłka

Propozycja utworzenia euroobligacji jako wspólnego instrumentu finansowania długu publicznego jest całkowitą pomyłką. Takie rozwiązanie będzie nagradzało kraje prowadzące politykę wysokiego deficytu oraz karało odpowiedzialne rządy, które redukują niedobory w państwowej kasie.

Po utworzeniu strefy euro obserwowaliśmy spadek oprocentowania greckich obligacji do poziomu właściwego niemieckim papierom. Spadek oprocentowania wynikał z polityki łatwego kredytu prowadzonej przez EBC oraz regulacji, które pozwalały pożyczać Atenom na niemalże takich samych zasadach jak Berlinowi. Dzisiaj widzimy, do czego doprowadziła sztuczna sytuacja wynikająca z nierynkowych mechanizmów.

Utworzenie euroobligacji będzie powieleniem identycznego błędu co do istoty, lecz przy wykorzystaniu innych mechanizmów. Politycy lansujący podobne pomysły nie wyciągnęli żadnej lekcji z ostatnich wydarzeń, które konsekwentnie dewastują europejską gospodarkę. Należy mieć nadzieję, że Niemcy zablokują propozycję Francji, która dla Unii Europejskiej będzie kolejnym krokiem w kierunku przepaści.

Obecny kryzys jest kryzysem nadmiernego zadłużenia. Rozwiązaniem problemów jest redukcja długu, a nie tworzenie mechanizmów pozwalających zadłużać się na jeszcze większą skalę.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:IAR
Tematy

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~P.C.
Jesteśmy na progu największego rozpadu ekonomicznego jaki może nastąpi od czasów Rzymskich. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji w jakiej się znajdujemy, być może dlatego, ze tak mało jest zależne od nas samych...od jednostki. Przecież wszystkie decyzję podejmowane są na wysokich szczeblach, niedostępnych pozostałej zdawałoby Jesteśmy na progu największego rozpadu ekonomicznego jaki może nastąpi od czasów Rzymskich. Nie wszyscy zdają sobie sprawę z powagi sytuacji w jakiej się znajdujemy, być może dlatego, ze tak mało jest zależne od nas samych...od jednostki. Przecież wszystkie decyzję podejmowane są na wysokich szczeblach, niedostępnych pozostałej zdawałoby się „szarzyźnie” – czy oby na pewno ?
Oto kilka rozwiązań dla naszej przyszłości, za którą musimy udźwignąć odpowiedzialność już dzisiaj

Scenariusz pierwszy i najczarniejszy ( bez opisu wszelkich zbędnych i współzależnych pochodnych)
Jaką cenę zapłaci ludzkość ?
Zachodnia i rozwinięta część świata popada w coraz większą spirale długów, jedynym rozwiązaniem ( pod naciskiem i presją ekonomistów i ważnych osobowości ) jest ograniczenie suwerenności państw ( scenariusz dotyczy szczególnie UE ) Przywódcy państw odgrywających najważniejszą role w związkach gospodarczo – politycznych zmuszeni są dokonać wyboru, właściwie stoją przed narzuconym już torem dalszego postępowania. Mają dwie opcję emisję „związkowych” obligacji ( zadłużających przyszłe pokolenia nie tylko tych państw, których upadek bez tej decyzji byłby nieuchronny lecz także osłabiających tych, którzy mimo światowej zadyszki mogą sobie w obecnej sytuacji poradzić ) przy tej opcji odsuwamy pewien niewidoczny obecnie problem ( o którym opowiem później ) w bliżej nieokreśloną przyszłość, w myśl zasady „ przecież zamknąłem oczy, zatem mnie nie widzą „ Świat właśnie tak się zachowuje, euforia sięga zenitu, przecież jesteśmy uratowani. Zaufanie do bankrutujących już nie instytucji, a państw ma teraz inną nazwę – jest wiarą w siłę obligacji. Ale zapominamy, ze i je ktoś musi kupić i tak właśnie się dzieje, kupuje je „ktoś” kto do tej pory był motorem światowej gospodarki, lecz dla niego przybierają one zupełnie inne znaczenie...sami odpowiedzcie sobie jakie ? - potraficie ?
Rozluźnienie na światowych rynkach pozwala nie na rozwiązanie istniejącego problemu, ale na przyzwyczajenie się że „ktoś” tzw. niewidzialna ręka rynku...czuwa nad nami. Otóż nie istnieje żadna niewidzialna ręka rynku, bo jest nią cała światowa gospodarka w skład której wchodzi każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu – oto siła pojedynczego człowieka, budującego społeczeństwo !!!. Przyzwyczajenie natomiast jest drugą naturą człowieka, która w konsekwencji doprowadzi do ostatecznego i najboleśniejszego ciosu, który będzie dojrzewał przez kilka lat nim stanie się tak potężny, że już nikt nie będzie w stanie go powstrzymać.
Powróćmy teraz do tajemniczego sponsora skupującego obligacje. Gdy świat zachodu wpadł w spirale zadłużenia, On wpadł w coś innego w drogę bez wyjścia. Karmi krowę, która kiedyś dawała mleko...tymczasem jest ona już tak stara, że daje go coraz mniej, nie wystarczy dla społeczności, w której wyż demograficzny w ciągu najbliższych 10- 15 lat z powodu nadmiernej ilości samców, zaczyna przechodzić w zapomnienie. Co dalej ? Może zobaczmy co dzieje się za oceanem u obecnych imperatorów, by móc powrócić do zakończenia mojej...przecież tylko historii...hipotetycznej historii przyszłości ?
Hmm...a tu dzieje się w najlepsze Fedek z krainy kredek rzucił już wszystkie koła ratunkowe, no poza jednym z którego ucieka powietrze i dobrze o tym wie. (Takie samo koło ma Europa, oto ta druga opcja, o której wspomnę później ). Tym jednak razem Fedek zachowuje się jak piesek, który goni własny ogon, dopóki się w niego nie ugryzie, to nie zmieni swojej zachowania. ( zabrzmiało śmiesznie ? A nie miało, bo powodów do śmiechu jest coraz mniej, a finał coraz bliższy ) Ostatnie koło rzucone...Fedek robi dodruk ( to czego unikał) Europa nie przeprowadziła odpowiednich reform lata mijały...czasu nikt nie zatrzyma. Decyzja ostateczna druga opcja...dodruk tym razem Euro. Euforia na rynkach finansowych... - Hulaj duszo, piekła nie ma !!!! :) Nie tylko Unia przetrwa ale i ma pieniądze na ? - no właśnie na co ? Piękny system cudowne ułożenie kart, tymczasem ?
Ups... :/ ale się porobiło przecież.... ? Tyle głów do myślenia, a tu...- kto popełnił błąd ? Przeszłość zatarta, przyszłość rozmazana. Coś co nie dotyczyło jeszcze jakiś czas temu większej części obywateli Ziemi, dziś dopadło praktycznie każdego. A cóż takiego się stało ? Wszystkiemu winny pieniądz, tym razem brak jego pokrycia. Ceny surowców oszalały idą w górę o kilkadziesiąt procent
w krótkim czasie, wraz z nimi pozostałe koszty. Społeczeństwo zależne od ropy naftowej i genialni jego przetwórcy stają się bezradni, a bogacą się nieliczni. Brak dywersyfikacji energetycznej stał się przekleństwem cywilizacji jaką znamy. Europa i Ameryka wydrukowane pieniądze, zamiast na ratowanie gospodarki przeznacza na import surowca. Do głosu dochodzi cichy uśpiony wróg – inflacja. Świat tańczy, tylko cud powstrzymuje go od chaosu, właściwe, który już nastąpił, jednakże jeszcze przybierając spokojną formę. Państwa zamiast reperować swoje budżety płacą coraz wyższą cenę za dług, którego się podjęły, jego oprocentowanie rośnie. Pieniądze wypływają z gospodarek, w których miały zostać i się mnożyć, lecz i tym razem przychodzi coś straszniejszego...jakby tego było mało. „Kryzys wartości pieniądza” - oto ostatni i najciekawszy rozdział :) Tym razem przez sztywną politykę monetarną kolejne państwo ma problemy...nazwę go „ centralnym” Niezadowolenie rośnie, kilka set milionów ludzi straciła możliwość godnego życia. „ centralne” państwo wie, ze rozwiązanie jest tylko jedno, jakie ? - ktoś wie ?
To czego mam nadzieje nie będziemy świadkami, jest nie tylko jedynym rozwiązaniem ale nieuniknionym...smok się zbudził, tarcza niepowstała, a Iran przy tym to małe piwo.
Teraz każdy ma swoje pięć minut na posprzątanie na swoim podwórku i tak właśnie się stało.

Co dalej ? Einstein miał rację :)

Powiązane: Strefa euro

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki