Ben Bernanke powtórzył, że nadzwyczajne działania ze strony amerykańskiego banku centralnego były konieczne z uwagi na nieskuteczność tradycyjnych metod prowadzenia polityki monetarnej. Bernanke podtrzymał swoje stanowisko, że zalanie rynków finansowych bilionami tanich dolarów przełożyło się na spadek realnych stóp procentowych i zwiększyło dostępność kredytu dla przedsiębiorstw oraz gospodarstw domowych.
Jednakże tym razem szef Fed-u poruszył problem skutków tych operacji dla bilansu Rezerwy Federalnej oraz podaży pieniądza. Bernanke objaśnił słuchaczom, że zainicjowane programy ożywiania rynków kredytowych oznaczały przeszło dwukrotne powiększenie aktywów amerykańskiego banku centralnego. Fed, który jeszcze w sierpniu 2008 roku dysponował 800 mld $, zwiększył swój stan posiadania do blisko 2 bln USD. Około 5% wartości bilansu Fed-u to aktywa banku inwestycyjnego Bear Stearns oraz grupy ubezpieczeniowej AIG, które w ubiegłym roku zostały uratowane przed bankructwem przy wsparciu banku centralnego USA.
„Część komentatorów wyraża obawy, że powiększając wielkość swojego bilansu, Fed ostatecznie wyhoduje inflację. Aktywność kredytowa Fed-u rzeczywiście skutkowała zwiększeniem rezerw utrzymywanych przez banki i w ten sposób powiększyła bazę monetarną” – zauważył Ben Bernanke. „Ale banki zdecydowały się na utrzymywanie większości swoich nadmiernych rezerw na rachunkach Fed-u. W konsekwencji tempo wzrostu agregatów M1 i M2 było dużo wolniejsze od przyrostu bazy monetarnej” – dodał szef Rezerwy Federalnej.
Bernanke konkludował, że w obliczu niskich cen surowców widzi niskie ryzyko wzrostu inflacji w „krótkim terminie”. Prezes Fed-u pośrednio przyznał rację swoim krytykom, mówiąc że wraz z ożywieniem gospodarczym i powrotem normalności na rynki kredytowe ta ogromna masa pieniądza będzie stanowiła zagrożenie dla stabilności cen. Dlatego Bernanke zapowiedział konieczność podwyższenia stopy funduszy federalnych oraz ograniczenia skali nadzwyczajnych programów kredytowych. Miałoby się to stać, gdy tylko poprawiłaby się kondycja rynków kredytowych, a więc zapewne jeszcze nie w tym roku.
Czas pokaże, czy profesor Bernanke uniknie powtórzenia błędów Alana Greenspana i w porę zareaguje na wzrost presji inflacyjnej, podwyższając rekordowo niskie stopy procentowe. Wygląda na to, że szef Fed-u jest świadomy ryzyka, jakiego podjął się jesienią ubiegłego roku. Wątpliwości może budzić jedynie fakt, że obecne kierownictwo amerykańskiego banku centralnego jest przekonane, że jest w stanie szybko zmniejszyć wielkość swojego zaangażowania na ryku kredytowym.
„Najważniejszym czynnikiem determinującym moment rozpoczęcia oraz tempo procesu (zmniejszania bilansu – przyp. red.) będzie dla Rezerwy Federalnej oszacowanie kondycji rynku kredytowego i stanu gospodarki” – dodał Ben Bernanke.
K.K.




























































