REKLAMA
Początek gorący, a to dopiero rozgrzewka! Ruszyły Wakacje na Giełdzie

    Belka: w Polsce nie ma kryzysu

    2012-10-25 07:15
    publikacja
    2012-10-25 07:15

    Obniżka stóp procentowych byłaby naturalną konsekwencją spowolnienia i wsparłaby wzrost gospodarczy - ocenia prezes NBP Marek Belka, cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

    "Tak, obniżka stóp byłaby dziś naturalną konsekwencją spowolnienia i wsparłaby wzrost gospodarczy" - zadeklarował prezes NBP na spotkaniu z dziennikarzami "Gazety Wyborczej".

    Zdaniem prezesa NBP polska gospodarka jest wciąż w dobrym stanie i może wyjść ze spowolnienia szybciej niż Europa Zachodnia.

    "W Polsce kryzysu nie ma. Jest spowolnienie. Prawdziwy kryzys byłby, gdyby rozpadła się strefa euro. Taka sytuacja wymagałaby zdecydowanej reakcji NBP" - powiedział Belka.

    Choć oficjalne dane o polskiej gospodarce z miesiąca na miesiąc okazują się gorsze, to zdaniem prezesa NBP wciąż możemy pozostać optymistami.

    Ostre hamowanie polskiej gospodarki»Ostre hamowanie polskiej gospodarki

    "Nasza gospodarka jest wolna od poważniejszych nierównowag. Nie musimy się oddłużać, nie musimy odzyskiwać konkurencyjności, przeciwdziałać odpływowi kapitału z Polski. W takiej sytuacji nie ma większych powodów do obaw" - uważa prezes NBP.

    Jego zdaniem wciąż możliwe jest, że zobaczymy szybszy i mocniejszy wzrost gospodarczy niż w innych krajach strefy euro. Po części przyłoży się do tego program inwestycyjny opracowany przez ministra finansów, a po części obniżki stóp.

    Zdaniem Belki Rada Polityki Pieniężnej "nie próbuje nawet analizować", jaki wpływ na kurs złotego może mieć obniżka stóp czy też ich seria.

    "Dziś złoty na pewno nie hamuje eksportu. A gdyby się osłabił, to wcale nie jest oczywiste, że będzie sprzyjał koniunkturze. Przykładowo z jednej strony oznaczałoby to większe zyski eksportera, ale z drugiej wyższe raty kredytów hipotecznych denominowanych w walutach obcych i mniej pieniędzy na codzienne wydatki" - wyjaśnił prezes NBP.

    Belka dodał, że dla NBP kryzysem byłby dopiero rozpad strefy euro. I na takie scenariusze bank centralny też się szykuje.

    "W +Założeniach polityki pieniężnej na 2013 rok+ są dyskretne, ale kilka razy powtórzone uwagi, że istniejące już instrumenty pozwalają NBP w sytuacji skrajnie głębokiego kryzysu w strefie euro działać w sposób elastyczny. Co to znaczy? Przykładowo udzielać pomocy płynnościowej bankom komercyjnym na dłuższe niż dziś terminy, także w walutach obcych. W takich ekstremalnie trudnych czasach bylibyśmy gotowi przyjmować pod zastaw nie tylko najbardziej płynne aktywa, jak obligacje rządowe, ale też inne aktywa bankowe" - poinformował Belka.(PAP)

    jba/

    Źródło:PAP Biznes
    Przeczytaj w Pulsie Biznesu
    Inwestor Wojtek: Masz amerykańskie akcje? Ekspert radzi: "Sprzedaj je wszystkie"
    Tematy
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.
    Ranking najtańszych kont firmowych dla JDG z premią dla aktywnych – czerwiec 2026 r.

    Komentarze (18)

    dodaj komentarz
    ~rudaa
    no pewnie ze niewidac kryzysu.w portfelu belki oczywiscie.
    ~Mirta
    Pan minister Belka to wyspecjalizował się w rzucanie belek pod nogi.
    ~azaz
    I będą dalej uprawiać propagandę sukcesu oraz bić ciemnotę do łbów !!! Już nawet Stevie Wonder widzi co tu się dzieje a ten dalej swoje !
    ~donald
    i zapomniał dodać że jesteśmy zieloną wyspą
    ~jos
    to że w Polsce nie ma kryzysu - to oczywiste.
    Cały ten kryzys to po prostu załamanie się zglobalizowanego i zderegulowanego systemu finansowego, który całkowicie oderwał się od rzeczywistej gospodarki a jednocześnie uzyskał decydujący wpływ na działanie realnej gospodarki.

    My zafundowaliśmy sobie sami 3 kopniaki (pewnie
    to że w Polsce nie ma kryzysu - to oczywiste.
    Cały ten kryzys to po prostu załamanie się zglobalizowanego i zderegulowanego systemu finansowego, który całkowicie oderwał się od rzeczywistej gospodarki a jednocześnie uzyskał decydujący wpływ na działanie realnej gospodarki.

    My zafundowaliśmy sobie sami 3 kopniaki (pewnie żeby nie odstawać tak bardzo in plus od reszty)
    - obniżenie podatków od najzamożniejszych co spowodowało konieczność podniesienia VAT-u, czyli uderzenie w popyt konsumpcyjny,
    - opcje walutowe, dzięki którym została wyprowadzona z przedsiębiorstw znaczna część ich zysków, co ochłodziło chęć firm do inwestowania,
    - rekomendacje KNF-u blokujące możliwość brania kredytów walutowych właśnie wtedy, gdy to się naprawdę opłacało, co skasowało popyt na mieszkania a wraz z "antykorupcyjnymi" zasadami przetargów na infrastukturę - doprowadziło do krachu budowlanki.

    Ale to naprawdę małe piwo w porównaniu do ratowania banków przez Irlandię, USA czy teraz Hiszpanię.

    Co do naszej "biedy" - jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów europejskich, więc porównywanie się do poziomu życia w Niemczech itd. to po prostu zawracanie głowy. Dodatkowo - weźcie kalkulator czy Excela i policzcie, ile lat trzeba by rozwijać się w tempie np. 4%, żeby dogonić kogoś, kto rozwija się tylko 1% ale na starcie jest 3 razy bogatszy. A to tylko dogonicie w bieżących dochodach, a co z majątkiem, który ten bogatszy już ma nagromadzony ?

    Co do bezrobocia - to jest problem dotyczący podstaw obecnej światowej gospodarki - wydajność w biednym kraju jest znacznie mniejsza niż w zamożnych, rozwiniętych. W miarę jak się rozwijamy, rośnie wydajność. Żeby utrzymać zatrudnienie, musiałaby rosnąć też produkcja - ale komu sprzedać tą rosnącą produkcję ?
    Przy obecnym systemie gospodarczym (a właściwie finansowym) wszyscy mają nadprodukcję, jeśli spróbujesz zwiększyć kilkukrotnie swoją sprzedaż - nie da się.
    Dodatkowo w Polsce mamy jakieś 20% ludności żyjącej z rolnictwa (większość pewnie z dopłat UE, bo te gospodarstwa są za małe), przy 3 do 4% w krajach rozwiniętych - to jest też praktycznie bezrobocie tylko zamaskowane.
    Hiszpania się np. na to nacięła - unowocześniła przemysł i rolnictwo - bezrobocie nawet przy dobrej koniunkturze nie schodzi poniżej 20% a przy byle kryzysie dynamicznie rośnie.
    ~jaw
    Belka ma rację. NIe mamy kryzysu tylko kwitnący dobrobyt, opływamy w dostatki, a perspektywy są u nas na wzrost gospodarczy o 100 proc. a wzrost płac o 200 proc. Spływają do nas miliony imigrantów z USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Codziennie wszyscy jemy kawior i zapijamy szampanem. Obniżka stóp w takich warunkach to kompletne Belka ma rację. NIe mamy kryzysu tylko kwitnący dobrobyt, opływamy w dostatki, a perspektywy są u nas na wzrost gospodarczy o 100 proc. a wzrost płac o 200 proc. Spływają do nas miliony imigrantów z USA, Niemiec i Wielkiej Brytanii. Codziennie wszyscy jemy kawior i zapijamy szampanem. Obniżka stóp w takich warunkach to kompletne nieporozumienie. Przy tym pensja prezesa NBP jawi się jako jawna niegodziwość ze skraju żebractwa.
    ~igła
    Orkiestra będzie grała do samego końca :)
    ~endi
    Pan Belka dostrzegłby kryzys gdyby pracował za 7 zł /godz na kasie w hipermarkecie ...
    ~natan88
    Kryzys było widać 2 lata temu... teraz tylko o nim się mówi ale nie jest źle... ja jestem pozytywnie nastawiony na przyszły rok
    ~Obserwator
    Jeszcze nie ma, ale 2013 roku już będzie i to z zdwojoną siłą, a to wstrząśnie całym krajem. Wszystkie wskaźniki bardzo spadną i trzeba będzie korygować budżet.

    Powiązane: Strefa euro

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki