REKLAMA

Beata Szydło nie stawiła się na rozprawie ws. wypadku w Oświęcimiu, zeznawał funkcjonariusz BOR

2018-10-31 15:46
publikacja
2018-10-31 15:46
Dodaj Bankier.pl w Google

Wicepremier Beata Szydło nie stawiła się w środę przed Sądem Okręgowym w Krakowie, gdzie odbyła się druga rozprawa w procesie Sebastiana Kościelnika - kierowcy fiata seicento, oskarżonego o nieumyślne spowodowanie wypadku z udziałem kolumny BOR w Oświęcimiu. Zeznania składał funkcjonariusz BOR.

fot. Adam Chełstowski / / FORUM

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Poszkodowana została w nim ówczesna premier Beata Szydło oraz funkcjonariusze BOR.

Rozprawa toczy się w trybie niejawnym. Przyjechał na nią oskarżony Sebastian Kościelnik, który zgodził się na ujawnienie swojego wizerunku, imienia i nazwiska oraz funkcjonariusz BOR, który w wypadku miał złamaną nogę. Na salę wzywana była także jako świadek Beata Szydło, której nie było, ale usprawiedliwiła swoją nieobecność.

Wakacje na giełdzie

Ani reprezentujący oskarżonego mecenas Władysław Pociej, ani Prokurator Okręgowy Rafał Babiński, nie udzielali mediom żadnych informacji na temat przebiegu środowej rozprawy.

Rzecznik Prasowy Sądu Okręgowego w Krakowie s. Beata Górszczyk w komunikacie poinformowała, że rozprawa odbywa się z wyłączeniem jawności "z uwagi na konieczność wykonania czynności procesowych w oparciu o ustawę o ochronie informacji niejawnych".

"Na dzisiejszą rozprawę wezwano dwóch świadków - pokrzywdzonych, z których jeden nie stawił się i usprawiedliwił swoją nieobecność. Drugi ze świadków był przesłuchiwany od ok. godz. 11.20 do godz. 13.40, po czym rozprawa została przerwana do 20 listopada" podała rzeczniczka SO.

Wtedy sąd planuje przesłuchanie trzech kolejnych świadków. Jak wynika z komunikatu, termin rozprawy wyznaczony wcześniej na 19 listopada został odwołany, ponieważ jeden z sędziów będzie uczestniczył w zwołanym na ten dzień Zgromadzeniu Przedstawicieli Sędziów okręgu Sądu Okręgowego w Krakowie.

Proces dotyczący wypadku z udziałem ówczesnej premier Beaty Szydło rozpoczął się 16 października przed Sądem Rejonowym w Oświęcimiu. Jednak ze względu na to, że sąd ten nie posiada sali do wykonywania czynności, gdy postępowanie jest niejawne i konieczne jest korzystanie z materiałów znajdujących się w kancelarii tajnej, kolejną rozprawę wyznaczono w Krakowie.

Do końca roku w Krakowie ma się odbyć jeszcze pięć rozpraw w trybie niejawnym, najbliższa 20 listopada. "Wszystkie osoby, co do których prokuratura zastosowała klauzulę niejawności w trakcie ich przesłuchań w postępowaniu przygotowawczym będą przesłuchiwane właśnie na tej sali z wyłączeniem jawności. Chodzi o grupę pozwalająca na zaplanowanie co najmniej kilku terminów rozpraw" powiedział dziennikarzom prok. Rafał Babiński. "W całym procesie przesłuchanych zostanie kilkudziesięciu świadków. Jeśli chodzi o rozprawę z wyłączeniem jawności może chodzić o grupę kilkunastu osób" dodał prokurator, nie precyzując kogo to dotyczy.

Klauzulą niejawności są objęte m.in. zeznania funkcjonariuszy BOR (obecnie SOP), którzy mówią o obowiązujących w tej służbie procedurach.

W środę mecenas Pociej powiedział dziennikarzom, że oskarżony Sebastian Kościelnik zgodził się na ujawnienie wizerunku oraz imienia i nazwiska. "Mój klient uznaje, że nie ma niczego do ukrycia w tej sprawie, stąd taka decyzja" - podkreślił.

Prokuratura zarzuciła Sebastianowi Kościelnikowi nieumyślne spowodowanie wypadku. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Do wypadku doszło 10 lutego 2017 r. w Oświęcimiu. Policja podała, że rządowa kolumna trzech samochodów, w której jechała Beata Szydło (jej pojazd znajdował się w środku kolumny - PAP) wyprzedzała fiata seicento. Jego kierowca Sebastian Kościelnik przepuścił pierwszy samochód, a następnie zaczął skręcać w lewo i uderzył w auto ówczesnej szefowej rządu, które wjechało w drzewo.

W akcie oskarżenia, wskazano, że kierowca przepuścił samochód emitujący świetlne sygnały uprzywilejowania, ale później nie zachował ostrożności, nie obserwował jezdni za swoim autem i nie upewnił się, czy pojazd uprzywilejowany jest jeden, czy więcej. Ruszył, nie ustępując pierwszeństwa, i doprowadził do zderzenia z drugim samochodem BOR-u, który akurat go wyprzedzał.

Na pierwszej rozprawie Sebastian Kościelnik odmówił składania wyjaśnień. Sędzia odczytała jego wcześniejsze zeznania, w tym pierwsze, krótko po wypadku, gdy przyznał się do zarzutu nieumyślnego spowodowania wypadku. Później nie poczuwał się do winy.

W połowie marca tego roku krakowska prokuratura okręgowa wystąpiła do sądu w Oświęcimiu z wnioskiem o warunkowe umorzenie postępowania. Śledczy chcieli wyznaczenia Sebastianowi Kościelnikowi okresu próby wynoszącego 1 rok. Mężczyzna miałby też zapłacić 1,5 tys. nawiązki. Na umorzenie nie zgodził się Sebastian Kościelnik wraz z obrońcą Władysławem Pociejem.(PAP)

autor: Małgorzata Wosion-Czoba

wos/ par/

Źródło:PAP
Tematy
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie
Tanie konto firmowe na lata. Najlepsze oferty w długiej perspektywie

Komentarze (4)

dodaj komentarz
jes
Pewnie biedaczce nie pozwolił nadal utrzymujący się zły stan zdrowia po tym wypadku. A może nie chciała kłamać??? Z tą prawdomównością oczywiście żartuję - przez swoją nieuczciwość doprowadziła kierowce pogromcy lizmuzyn rządowych czyli seicento do sądu ale pewnie w przyszłości i do tańca z gwiazdami.
borma
W pierwszym rzedzie nalezaloby sprawdzic kwalifikacje kierowcow. Mam podejrzenia , ze nie sa oni kwalifikowani do prowadzenia furmanek konnych , nie mowiac o takich samochodach. Cala seria wypadkow to potwierdza jak i pogloski z ostatniego wypadku Szydlo- kierowca rozwozil towary. W takim wypadku niewiele jest warta Szydlo.
jes
Przecież komendant powiedział, że w ostatnim wypadku kierował facet o dwuletnim stażu. Na pytanie, że nie miał doświadczenia odpowiedział: "a gdzie ma je zdobywać?" :) Czyli teraz kierowcy rządowi praktykują na naszym rządzie. Choć to może faktycznie jedyna metoda by się ich pozbyć.

Powiązane: Wypadki limuzyn rządowych

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki