Branża windykacyjna powiększa moce, ponieważ rynek ściągania należności rośnie w bardzo szybkim tempie. Tylko same banki przekazały w tym roku do windykacji 5 - 6 mld zł nieuregulowanych kredytów. To o 30 proc. więcej niż w 2008 r.
Banki już nie patyczkują się z dłużnikiem. Wystarczy, że nie spłaci kilku rat, a kredyt jest wypowiadany i trafia do windykacji. Są to głównie kredyty gotówkowe, samochodowe, coraz więcej jest kart kredytowych. W śladowych ilościach występują kredyty hipoteczne - czytamy w gazecie. (PAP)
sto/
Komentarz Głównego Ekonomisty Bankier.pl, dr. Bogusława Półtoraka:Branża windykacyjna zbiera profity olbrzymiej akcji kredytowej, jaką banki realizowały w poprzednich latach po kilku chudszych latach. Firmy windykacyjne naturalnie zwiększają swoją aktywność w okresach gorszej koniunktury. Relatywne słabsze wyniki gospodarcze spowodowały wzrost kredytów zagrożonych, szczególnie w grupie kredytów dla firm i krótkoterminowych pożyczek dla osób indywidualnych. Banki chętnie pozbywają się takich kredytów, gdyż te nie tylko, że narażają je na straty, to w pierwszym rzędzie powodują konieczność utrzymywania wysokiego poziomu funduszy własnych. Koniec końców można również stwierdzić, że firmy windykacyjne działają w interesie kredytobiorców. Przede wszystkim tych którzy spłacają swoje długi regularnie, bo banki w mniejszym zakresie obarczają ich kosztami kredytów straconych. Dłużnicy z problemami w spłacie mogą również skorzystać na większej elastyczności windykatorów. Muszą tylko chcieć podjąć dialog.






























































