Kara dla banku Barclays nałożona przez brytyjskie organy kontroli rynku może być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Śledztwo w sprawie manipulowania przez banki cenami złota wciąż trwa.
- Handlowanie w celu wpływania na ceny złota było codziennością – grzmi „Financial Times” w tytule artykułu opisującego proceder, którego dopuszczać miały się największe europejskie banki.
W ubiegłym miesiącu Brytyjski Urząd Nadzoru Usług Finansowych nałożył na Barclays Bank karę w wysokości 26 milionów funtów za manipulowanie londyńskim fixingiem złota. Oprócz banku jako całości, indywidualna kara spotkała jednego z jego pracowników – tradera Daniela Jamesa Plunketta – który dopuścił się działania na szkodę klienta, wpływając na fixing cen złota.
W wywiadzie dla „FT”, pragnący zachować anonimowość menadżer funduszu hedgingowego stwierdza, że „na miejscu FCA przyjrzałby się także innym bankom”.

Poszkodowany przez Barclays klient posiadał kontrakt, na mocy którego otrzymałby 3,9 mln dolarów, gdyby cena złota na londyńskim fixingu o godzinie 15.00 28 czerwca 2012 r. przekroczyła 1558,96 dolarów za uncję. Chcąc temu zapobiec, skazany trader umieścił na rynku duże zlecenie sprzedaży złota, aby sprowadzić w dół jego cenę. Zdaniem rozmówcy „FT”, takich przypadków mogło być znacznie więcej.
W ramach fixingu cen złota pięć dużych europejskich banków drogą telefoniczną ustala między sobą cenę złota, która powszechnie uznawana jest za światowy benchmark. W oparciu o londyński fixing rozliczanych jest także szereg instrumentów pochodnych.
O manipulowanie cenami złota podejrzany jest także niemiecki Deutsche Bank. W ubiegłym roku śledztwo w tej sprawie rozpoczął niemiecki nadzór finansowy Bafin.
/mz































































