REKLAMA

BIK: Banki będą ostrożniejsze w udzielaniu nowych kredytów

2020-04-16 18:24
publikacja
2020-04-16 18:24
Bankier.pl

Po wybuchu pandemii koronawirusa banki będą ostrożniejsze w udzielaniu nowych kredytów, więc klienci z gorszym profilem ryzyka będą mieli utrudniony dostęp do finansowania - poinformował prezes BIK Mariusz Cholewa. Dodał, że w związku z obecną sytuacją popyt na kredyty spadł o 40-60 proc. i w podobnej skali spadła akcja kredytowa.

/ fot. muchomoros / Shutterstock

"Banki będą teraz mogły mniej zarobić na kredytach, a z drugiej strony koszty ryzyka będą rosły, więc banki będą bardziej selektywne, będą udzielały kredytów tylko tym klientom, którzy są najbardziej wiarygodni" - powiedział Cholewa na spotkaniu w ramach cyklu "Kwadrans z EKF".

"Klienci o średnim profilu mogą mieć pewne trudności z uzyskaniem finansowania, bo widać, że banki zaostrzają wymagania w stosunku do nowych kredytobiorców" - dodał.

Prezes BIK poinformował, że obecnie nie widać nagłej zmiany trendu dotyczącego spłacalności kredytów.

"Widać pierwsze opóźnienia w przedziałach opóźnień między 1 a 30 dni i one się pojawiają już w kredytach mieszkaniowych - udział takich przeterminowych kredytów wzrósł z około 2 proc. do około 2,5 proc. - czy też przy kredytach ratalnych - gdzie wzrosło z około 5 proc. do 6 proc. Przy pożyczkach pozabankowych jest największy wzrost przeterminowań" - powiedział Cholewa.

Jego zdaniem trudno ocenić, jak mocno obecna sytuacja wpłynie na pogorszenie jakości portfeli kredytowych. W opinii prezesa szczególnie duże problemy z jakością portfela będą miały instytucje, które wcześniej udzielały kredytów w segmencie klientów o podwyższonym ryzyku.

"Te podmioty będą miały szczególnie problem z jakością portfela - to będzie duże wyzwanie dla firm, ale też dla banków" - powiedział Cholewa.

"Widzimy, że popyt znacząco zmalał - wniosków kredytowych (...) jest mniej o 40-60 proc., w zależności od produktu. Z drugiej strony produkcja kredytów też zmalała, bo instytucje finansowe w związku ze wzrostem ryzyka też są ostrożniejsze. Mamy więc też podobny spadek produkcji kredytów" - powiedział Cholewa.

Jego zdaniem osoby z gorszym profilem ryzyka będą miały obecnie utrudnione możliwości finansowania, z kolei osoby z lepszym profilem będą bardziej ostrożne w zaciąganiu nowych kredytów.

"Wiadomo, że w sytuacji kryzysowej banki zaostrzają swoje polityki kredytowe i są bardziej selektywne więc następuje +przesunięcie+ w kierunku klientów, którzy mają lepszy profil ryzyka i są bardziej wiarygodni" - powiedział Cholewa.

Poinformował, że BIK ma obecnie ponad 200 tys. rachunków z zaraportowanymi wakacjami kredytowymi.

BIK informował wcześniej, że skorzystanie z wakacji kredytowych w związku z pandemią koronawirusa nie będzie miało negatywnego wpływu na historię kredytową klienta w Biurze Informacji Kredytowej, nie obniży też scoringu BIK. (PAP Biznes)

seb/ gor/

Źródło:PAP Biznes
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (2)

dodaj komentarz
degrengolada
no tak, najlepiej całe ryzyko przenieść na pożyczkobiorcę. Kto by się przejmował, że właśnie teraz najbardziej potrzebuje tych pieniędzy. Najważniejszy zysk dla korpo.
sammler
Ale przecież bank to nie jest instytucja charytatywna, tylko firma jak każda inna. Gdyby RPP nie obniżyła (niepotrzebnie) stóp, banki miałyby znacznie większą przestrzeń na marżę ryzyka. Ale przecież Glapiński powiedział wyraźnie, że NIE TYM się kierowała RPP, tylko większą przestrzenią dla prowadzenia polityki Ale przecież bank to nie jest instytucja charytatywna, tylko firma jak każda inna. Gdyby RPP nie obniżyła (niepotrzebnie) stóp, banki miałyby znacznie większą przestrzeń na marżę ryzyka. Ale przecież Glapiński powiedział wyraźnie, że NIE TYM się kierowała RPP, tylko większą przestrzenią dla prowadzenia polityki fiskalnej - chodziło tylko i WYŁĄCZNIE o obniżenie kosztów finansowania długu w prezencie dla Morawieckiego (wbrew mandatowi NBP). Kosztem zwykłych obywateli.

Glapiński i połowa RPP, która głosowała za obniżkami to albo ordynarni cynicy (Radiomaryjni - wystarczy sprawdzić, gdzie się najczęściej wypowiadają), albo faktyczni dyletanci (wystarczy prześledzić ich kariery "naukowe"). Gdy wypowiadali się indywidualnie (nie licząc Glapińskiego), mówili cały czas, że inflacja spadnie "w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej" (dosłownie jakby czytali "przekaz dnia"), a obecnie ważniejsza jest stymulacja akcji kredytowej - gdy dla wszystkich było jasne, że nikt teraz kredytów brał masowo nie będzie, szczególnie że (pisałem o tym ostatni raz zaledwie parę godzin temu pod innym artykułem) banki nie będą mogły wkalkulować premii za ryzyko dla najbardziej ryzykownych klientów w obniżone oprocentowanie (jest ustawowy kaganiec oprocentowania).

No i masz potwierdzenie tego wszystkiego w powyższej wypowiedzi. Mieliśmy się rzucać na kredyty, a popyt spadł o 40-60%. Za chwilę spadnie podaż (pan prezes nazywa to "produkcją kredytu").

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki