Atende nie obawia się o wpływ pandemii na wyniki spółki w drugim kwartale, ten okres wygląda jak dotąd "normalnie" - poinformował prezes Roman Szwed. Jak ocenił prezes, niepewny pozostaje wpływ obecnej sytuacji na kluczową dla spółki końcówkę roku.


"Jeżeli chodzi o perspektywy na dalszą część roku, na razie wygląda to dobrze, ale nie można być nastawionym hurraoptymistycznie. Na pewno nie wygląda na to, by w drugim kwartale coś pogorszyło się drastycznie, mogę powiedzieć, że wygląda on (drugi kwartał - PAP) w miarę normalnie" - powiedział prezes podczas wideokonferencji.
"To co budzi lekką troskę to to, jak będzie wyglądała końcówka roku, czwarty kwartał, który jest zawsze dla nas najlepszy. Jeżeli uda się w skali kraju odmrozić gospodarkę, to nie wydaje mi się, żeby ten czwarty kwartał miał wyglądać inaczej niż w poprzednich latach. To by oznaczało, że ten cały wynik roczny nie odbiegałby od poprzednich lat. Byłoby to sukcesem, gdybyśmy powtórzyli wynik 2018 czy 2019 roku" - dodał.
Prezes ocenił, że spadek wyników spółki w pierwszym kwartale jest efektem m.in. wysokiej bazy porównawczej z wyjątkowo dobrego I kw. 2019 roku.
"Wysoka baza porównawcza daje nieprawdziwe wrażenie słabych wyników spółki. Wpływ na osiągnięty wynik miały także dwa inne czynniki. Nie są już konsolidowane wyniki Sputnik Software, ponieważ posiadane w spółce udziały sprzedaliśmy pod koniec 2019 r. Na wynik netto negatywnie wpłynęły także koszty finansowe, które były o 1,1 mln zł wyższe w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego - głównie z powodu ujemnych różnic kursowych związanych z wyceną zobowiązań dotyczących umów najmu pomieszczeń biurowych denominowanych w euro ze względu na wymogi MSSF 16, co należy uznać za efekt czysto księgowy" - napisał prezes w komunikacie prasowym.

"Obserwowany lekki spadek sprzedaży związany jest jedynie z efektami spowolnienia ze względu na pandemię" - dodał.
Atende podało we wtorek wyniki za pierwszy kwartał 2020 roku. Przychody ze sprzedaży spadły o 43 proc. rok do roku, do 42 mln zł, a strata netto wyniosła 1,82 mln zł wobec 1,23 mln zł zysku przed rokiem.
Szwed spodziewa się w całym 2019 roku zysku, choć - jak powiedział - "nie obiecuje, że będzie to zysk wyższy niż w latach poprzednich".
Prezes podał, że grupa z optymizmem patrzy w przyszłość w kwestii zamówień do głównych odbiorców z segmentu telekomunikacji i mediów.
"Potrzeby tego rynku są bardzo duże - trzeba się komunikować, ludzie przestawili się na zdalne, cyfrowe kontakty oraz cyfrową rozrywkę. Bardziej spodziewałbym się tu wzrostów niż zahamowania" - powiedział podczas wideokonferencji.
Dodał, że liczy na "przyzwoitą" sytuację w sektorze usług IT dla instytucji finansowych, głównie w zakresie rozwiązań dotyczących bezpieczeństwa.
Prezes poinformował, że grupa widzi na rynku ciekawe okazje do przejęć.
"Gdyby nie koronawirus, to pewnie już byśmy o tym mówili" - powiedział.
"Nie zaniechaliśmy kontaktów z takimi podmiotami i mam nadzieję, że jeżeli cały rok zamknie się jakimś rozsądnym wynikiem, to nie widzę powodu, by takiego kroku (przejęcia - PAP) nie zrobić" - dodał.
Na przejęcie spółka planuje wydać kilka mln zł.
"Nie mamy takiego celu, żeby się zadłużyć pod ewentualne przejęcie" - powiedział prezes.
Szwed poinformował, że nie ma zagrożenia, że przejęcie spowoduje konieczność zatrzymania zysku za 2019 roku w spółce. (PAP Biznes)
kuc/ osz/































































