Antoni Macierewicz, jako jeden z nielicznych szeregowych posłów, cieszy się przywilejami godnymi ministra. Nadal korzysta z pełnej państwowej ochrony. Choć nieznane są konkretne dane, to zdaniem profesjonalistów może ona kosztować nawet 600 zł dziennie.


Mariusz Błaszczak, który 4,5 roku temu zastąpił Antoniego Macierewicza na stanowisku ministra obrony. Jedną z pierwszych decyzji, które wydał, było ustanowienie dla swojego poprzednika ochrony Żandarmerii Wojskowej. Zrobiło to specjalną decyzją.
Opozycja, choć zgodnie z doniesieniami "Faktu", usiłowała dowiedzieć się, jaki ta ochrona generuje koszty, odbiła się od ściany. Ministerstwo spraw wewnętrznych zasłania się ustawą o ochronie informacji niejawnych oraz bezpieczeństwem osób ochranianych. Zaznaczył jednak, że ochrona znajduje się w zakresie obowiązków Żandarmerii Wojskowej, dlatego "nie naraża skarbu państwa na dodatkowe wydatki". Funkcjonariusze pełniący służbę, mogliby pełnić inne obowiązki w czasie ochrony "zwykłego" posła, dlatego, jak argumentuje Monika Rosa z Nowoczesnej, "jest to niepoważne potraktowanie obywateli i środków budżetowych, bo wszyscy za to płacą".
Sam Antoni Macierewicz także milczy w tej kwestii.
Zdaniem Jerzego Dziewulskiego koszt takiej ochrony należy oszacować na kilkaset złotych dziennie (ok. 500 - 600 zł). Jest to podstawowa ochrona składająca się z dwóch osób. Niewliczony został m.in. używany samochód.

aw




























































