Oczekiwania na zmianę polityki monetarnej w Stanach Zjednoczonych wspierają dolara i zdaniem części analityków mogą podbić kurs „zielonego” powyżej 3,70 zł. Za to notowania euro-złotego pozostają stabilne, pośrodku lokalnego trendu bocznego.


We wtorek rano kurs dolara zniżkował o ponad pół grosza, schodząc do poziomu 3,6728 zł. Ale jeszcze 24 godziny temu dolar kosztował prawie 3,70 zł i był najdroższy od dwóch miesięcy.
Było to pochodną nadspodziewanie mocnych danych z amerykańskiego rynku pracy, które skłoniły rynek do zmiany oczekiwań względem przyszłej polityki Rezerwy Federalnej. O ile jeszcze niedawno nieśmiało liczono, że Fed będzie w tym roku obniżał stopy procentowe, tak teraz scenariuszem bazowym jest ich podwyżka. Rynek terminowy na ok. 70% wycenia szansę przynajmniej jednej 25-punktowej podwyżki do końca 2026 roku.
- W najbliższych dniach widzimy ryzyko wzrostu USDPLN powyżej 3,70 oraz przesunięcia EURPLN bliżej górnego ograniczenia trendu bocznego 4,22–4,26 – spointowali analitycy PKO BP. Zwykle umacniający się dolar szkodzi walutom z rynków wschodzących, więc w takiej sytuacji w górę mogłyby ruszyć także notowania euro w stosunku do złotego.
Jednakże póki co kurs EUR/PLN wykazuje się wręcz żelazną stabilnością. We wtorek rano euro kosztowało 4,2383 zł i było o 0,6 grosza tańsze niż dzień wcześniej. Na parze euro-złoty od początku marca obowiązuje trend boczny o zakresie 4,2250-4,3070 zł. Ale od dwóch miesięcy jest on ograniczony do przedziału 4,2250-4,2650 zł.

Za to od kilkunastu dni w dół podążają notowania franka szwajcarskiego. Helwecka waluta taniała dziś o ćwierć grosza, osiągając cenę 4,6092 zł. W przypadku pary frank-złoty również obowiązuje dość wąski trend boczny, o zasięgu 4,60-4,66 zł.
Natomiast funt brytyjski zyskiwał 0,3 grosza i wyceniany był na 4,9112 zł. Na parze funt-złoty zakres wahań w ostatnich dwóch miesiącach zawiera się w przedziale 4,85-4,95 zł.
KK
































































