Amerykańskie organy kontrolne rozważają ograniczenie swobody handlowania wirtualną walutą bitcoin. Najnowsza zapowiedź takiej możliwości padła ze strony CFTC.
Jak donosi „Financial Times”, wirtualnej walucie może przyjrzeć się Komisja ds. obrotu kontraktami futures na surowce (CFTC). – Z całą pewnością musimy się temu przyjrzeć – tak kwestię ewentualnego kontrolowania rynku wirtualnej waluty skomentował Bart Chilton, jeden z pięciu komisarzy CFTC.
| »Wielki spadek wartości bitcoina. Wirtualna bańka pęka? |
- Nie rozmawiamy tutaj o pieniądzach do gry w „Monopoly". Prawdziwi ludzie mogą być narażeni na realne ryzyko, wobec czego musimy zapewnić ochronę rynkom i konsumentom – dodał.
- Jednego jestem pewien: jeżeli będziemy chcieli, możemy regulować ten rynek. To oczywiste – stwierdził ten sam urzędnik w rozmowie z agencją Reuters.
Zobacz także
Klimat się psuje
Mimo tak odważnych deklaracji, za oceanem wciąż trwa debata na temat tego czy jakakolwiek instytucja ma prawo regulowania rynku bitcoina. Istnieją poważne wątpliwości natury prawnej dotyczące właściwego przyporządkowania wirtualnej waluty do odpowiedniej kategorii aktywów, nad którymi nadzór sprawują rządowe agendy.
Na kontrolę ze strony władz coraz częściej narzekają firmy prowadzące wymianę wirtualną walutą. Decyzją Departamentu Skarbu mogą być one uznawane za „przedsiębiorstwa sektora finansowego”, co związane jest z szeregiem obowiązków (np. informowanie o podejrzeniu prania pieniędzy). Możliwy konflikt z władzami odstrasza potencjalnych kontrahentów – w ciągu ostatniego miesiąca 3 operatorów wirtualnych giełd poinformowało o zablokowaniu przez banki dostępu do ich kont firmowych.
| »Czy bitcoin może być pieniądzem XXI wieku? |
Wobec coraz gorszego klimatu dla prowadzenia biznesu w branży bitcoin, kolejne rozważają przeprowadzkę za granicę np. do Panamy.
/mz

































































