Było to jedyne w takim gronie osób spotkanie i trwało ok. 4 godzin - od godz. 14 do 18, a jego promotorem był były premier Rosji Anatolij Czubajs. Rozmowa miała dotyczyć tranzytu energii elektrycznej z Rosji przez Polskę. Na pytanie Józefa Gruszki z PSL, czy organizował spotkanie Jana Kulczyka z Władimirem Ałganowem w Wiedniu w 2003 roku, powiedział: „Nie. Zorganizowaliśmy tylko spotkanie w restauracji w Wiedniu”
Aleksander Żagiel podkreślił, że nie utrzymuje kontaktów z jakimkolwiek środowiskiem politycznym, nigdy nie robił interesów z PKN Orlen, Rafinerią Gdańską lub Płocką oraz, że nigdy nie był świadkiem żadnych rozmów na ten temat. Tym samym zaprzeczył informacjom zawartym w notatce oficera wywiadu, według której to właśnie on wraz ze swoim wspólnikiem Andrzejem Kuną, mieli zorganizować spotkanie w Wiedniu w lipcu 2003 r. Jana Kulczyka z Ałganowem, podczas którego to spotkania Kulczyk miał obiecywać Ałganowowi pomoc przy transakcji na zakup udziałów w Rafinerii Gdańskiej przez rosyjski koncern Łukoil.
Żagiel potwierdził, że zna Ałganowa. Wyjaśnił, że poznał go na przełomie lat 80 i 90, kiedy to Ałganow kończył właśnie swoją pracę w Ambasadzie ZSRR w Warszawie i nie wiedział, co będzie robił po powrocie do Moskwy. Ponieważ Żagiel, wraz ze swym wspólnikiem Andrzejem Kuną, prowadzili interesy na terenie ówczesnego ZSRR, zaproponowali mu pracę w polskim oddziale swej firmy Polmarck.
Ałganow - jak zapewnił Aleksander Żagiel - zajmował się, już po rozpadzie ZSRR, handlem zbożem. Ałganow zatrudniony był w Polmarcku od grudnia 1994 roku do grudnia 1995 roku, do czasu wybuchu tzw. afery Olina. Żagiel podkreślił, że z tą afera "nie miał nic wspólnego”.
E.P.





























































