Plan dla górnictwa ważny jest nie tylko dla kopalń i spółek nimi zarządzających, ale także dla firm, które dostarczają pod ziemię sprzęt. Na wtorkowej sesji taniały m.in. akcje Fasingu i Famuru.


Światło dzienne ujrzał dziś plan restrukturyzacyjny Polskiej Grupy Górniczej. Choć do jego realizacji wciąż daleko (mocny opór zapowiadają związki zawodowe), to jednak bardzo wyraźnie zarysowały się w nim tendencje dekarbonizacyjne. Rząd PiS-u, który jeszcze do niedawna chciał za wszelką cenę bronić wydobycia i górniczych przywilejów, poinformował o chęci likwidacji kopalń Ruda i Wujek, a także o cięciu produkcji w kolejnych zakładach.
Samej PGG nie ma na giełdzie, propozycje lekkimi spadkami przyjęły jednak inne spółki górnicze: JSW (-1,5 proc.) oraz Bogdanka (-3,5 proc.). Wczoraj, gdy światło dzienne ujrzały przecieki z ogłoszonego dziś planu, mocne wzrosty notowała energetyka zaangażowana w górnictwo (na czele z PGE i Tauronem), dziś obie firmy notowane są jednak blisko 1 proc. pod kreską.
Warto jednak zwrócić i uwagę na inną grupę spółek, dla której ogłoszone we wtorek propozycje również są ważne, choć nie w bezpośredni sposób. To dostawcy górniczych rozwiązań i sprzętu takich jak np. Famur. Ten już wczoraj stracił blisko 3 proc., dziś akcje firmy tanieją o kolejne 10 proc. PGG to jeden z głównych klientów Famuru i ograniczanie działalności przez górniczą grupę ograniczy także pola do generowania przychodów przez Famur.
Produkcją sprzętu i narzędzi górniczych zajmuje się także Fasing, który również współpracuje z PGG. Akcje firmy tanieją dziś o 6 proc. Nieco lepiej radzi sobie świadczący usługi dla górnictwa Bumech. Akcje firmy tanieją dziś tylko o 0,4 proc., choć warto zauważyć, że wczorajszą sesję Bumech zakończył spadkiem o 5,6 proc.

AT



























































