Wołowina wraca do łask
ANIMEX, MORLINY I SOKOŁÓW NADAL NA MINUSIE
Giełdowe spółki mięsne - Animex, Morliny i Sokołów - mające około 40-proc. udział w krajowym rynku, zanotowały w pierwszym kwartale br. stratę netto. Najwyższą - 8,2 mln zł - wykazał Animex przy przychodach ze sprzedaży w wysokości 258,2 mln zł. Sokołów osiągnął 2,3 mln zł straty przy sprzedaży na poziomie 189,7 mln zł. Natomiast strata Morlin ukształtowała się na poziomie 1,8 mln zł, a sprzedaż 104,3 mln zł. Eksperci z branży zaskoczeni są zwłaszcza słabym rezultatem Morlin. Ostródzka spółka jest jedynym zakładem w Polsce, który zaangażował się w organizowanie kulinarnego mięsa wołowego - powiedział PG Stanisław Zięba, sekretarz generalny Polskiego Związku Producentów, Eksporterów i Importerów Mięsa. Ten segment rynku padł. 70 proc. wołowiny straciliśmy - stwierdził Stanisław Zięba. Niewątpliwie przyczyną gorszych wyników jest także konflikt z Makro Cash and Carry (trwa on nadal), który zaowocował wstrzymaniem wyrobów Morlin do tej sieci sprzedaży.
Według ekspertów obecnie na rynku mięsnym najlepiej radzi sobie Sokołów. Spółka zakłada, że do końca br. wynik netto będzie oscylował w granicach zera. Duży wpływ na stratę Sokołowa w pierwszym kwartale br. miały spółki rolnicze, które zazwyczaj w tym okresie generują koszty - wyjaśnił w rozmowie z PG Jan Augustynowicz, prezes Sokołowa.
Dodał jednak, że podtrzymuje wcześniejszą prognozę wyniku netto na koniec roku. Jednym z czynników, który to umożliwi, będzie rozwój eksportu - stwierdził Jan Augustynowicz.
Natomiast w Animeksie przebiega intensywny proces restrukturyzacji. Eksperci podkreślają, że bardzo pozytywnym zjawiskiem jest wzrost sprzedaży, a władze spółki obiecują dalszy. Główny nacisk położą bowiem na sprzedaż swoich wyrobów za granicę. Natomiast na rynku polskim spółka skoncentruje się na niewielkim asortymencie, ale będą to wysokiej jakości wyroby.
Z analiz przedstawionych przez Romana Urbana z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej wynika, że najbliższe miesiące dla mięsnych grup kapitałowych mogą być lepsze. Wiąże się to z powolnym powrotem do łask mięsa wołowego oraz z rozwojem handlu do Rosji, który wymaga jednak wsparcia ze strony państwa poprzez dopłaty do eksportu. Postulat ten wysuwał, przed kilkoma miesiącami, PZPEiIM. Jednak minister rolnictwa wybrał interwencyjny skup wołowiny. Obecnie więc magazyny są przepełnione. Stanisław Zięba twierdzi, że najlepszym rozwiązaniem pozbycia się mięsa wołowego będzie uruchomienie przetargu na sprzedaż, a następnie dopłaty do eksportu wyrobów z tego gatunku mięsa.
WOJCIECH ADAMCZYK





























































