Libertariański prezydent Argentyny Javier Milei zapowiedział w piątek kolejny projekt reform, mających znieść przywileje "kasty" polityków. W orędziu poprosił Argentyńczyków o cierpliwość i zaufanie do jego programu zaciskania pasa. Argentyna wciąż zmaga się z głębokim kryzysem gospodarczym, a według najnowszych danych prawie 60 proc. ludności żyje poniżej granicy ubóstwa.


Radykalne zmiany proponowane przez zaprzysiężonego w grudniu prezydenta napotykają jednak opór zarówno w Kongresie, jak i na ulicach. Projekt szerokich reform politycznych, społecznych i gospodarczych Mileia został niedawno wstrzymany przez parlament, a w czasie orędzia przed siedzibą Kongresu trwały protesty.
Milei zerwał z tradycją i zamiast w południe, rozpoczął swoje przemówienie dopiero o godz. 21 czasu miejscowego (godz. 1 w nocy w Polsce). Według argentyńskiej prasy miało to upodobnić orędzie do wystąpień amerykańskich prezydentów o stanie państwa (State of the Union) i zapewnić większą oglądalność.
Koniec z przywilejami polityków?
Milei bronił działań podjętych przez 82 dni swoich rządów, w tym dekretu deregulującego gospodarkę i olbrzymiego projektu reform, wstrzymanego przynajmniej na razie przez Kongres. Zapowiedział kolejne zmiany, mające odebrać przywileje „kasty” polityków i urzędników, którzy „żyją jakby byli monarchami”.
Wśród proponowanych zmian jest zniesienie dożywotnich emerytur prezydenta i wiceprezydenta oraz zmuszenie związków zawodowych, by co kilka lat wybierały swoich przewodniczących w wolnych wyborach nadzorowanych przez władze sądownicze. Milei zapowiedział też zamknięcie państwowej agencji prasowej Telam, którą określił jako tubę propagandową poprzednich, lewicowych rządów.

Javier Milei chce zlikwidować bank centralny i wprowadzić dolara. To ostatnia nadzieja Argentyny?
Argentyńczycy otrzymali rzadką okazję gruntownej zmiany ustroju gospodarczego. . Postawili na Javiera Millei, zwolennika austriackiej szkoły ekonomii, „Austriacy” opowiadają się za wolnym rynkiem, minimalną ingerencją państwa (czytaj: polityków i urzędników) w gospodarkę, a źródeł współczesnych kryzysów gospodarczych na ogół upatrują w działalności banków centralnych.
Kryzys gospodarczy trawi Argentynę
Prezydent ponownie przyznał, że „brutalne i szybkie” zaciskanie pasa nie przyniesie natychmiastowego skutku i będzie bolesne dla społeczeństwa. Poprosił Argentyńczyków o „cierpliwość i zaufanie”, zapewniając, że droga obrana przez jego administrację jest słuszna i konieczna, by uchronić kraj przed katastrofą.
Argentyna znajduje się w głębokim kryzysie gospodarczym i boryka się z olbrzymią inflacją, która w ubiegłym roku przekroczyła 200 proc. W grudniu administracja Mileia obniżyła kurs peso względem dolara o ponad 50 proc., co dodatkowo uderzyło w portfele mieszkańców. Według najnowszych danych prawie 60 proc. ludności żyje poniżej granicy ubóstwa.
wia/ sp/



























































