Świat zalewa fala chińskich samochodów elektrycznych – i coraz więcej z nich pozostaje niesprzedanych. Gigantyczne floty widma zagrażają teraz cenom i rentowności światowych producentów samochodów.


Pojawiły się nowe szokujące dane dotyczące i tak już nadwyrężonej sytuacji w chińskim przemyśle motoryzacyjnym: według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) jedna trzecia wszystkich samochodów elektrycznych eksportowanych w ciągu ostatnich 18 miesięcy nie została sprzedana konsumentom końcowym.
Podczas gdy sprzedaż krajowa gwałtownie spada, eksport nadal osiąga nowe rekordowe poziomy, co prowadzi do ogromnych nadwyżek zapasów na rynkach światowych. Międzynarodowa Agencja Energetyczna szacuje, że ponad milion chińskich samochodów elektrycznych nie zostało sprzedanych, głównie na rynkach wschodzących w Azji Południowo-Wschodniej, krajach Zatoki Perskiej i Ameryce Łacińskiej.
„Eksport samochodów elektrycznych z Chin rośnie szybciej niż sprzedaż tych pojazdów za granicą, a różnica ta ostatnio się pogłębiła”.

„Chociaż czas dostawy może częściowo wyjaśniać tę różnicę, jej wielkość wskazuje na nagromadzenie zapasów powyżej normalnego poziomu”.
To powoduje obecnie ogromną niepewność na całym świecie: kiedy te samochody będą dostępne w sprzedaży, w jakiej cenie? I jak wpłynie to na rentowność producentów i dealerów?
Problem grozi również przeniesieniem się na europejskich producentów. Tysiące chińskich samochodów elektrycznych stoi podobno zaparkowanych w europejskich portach, niczym ogromne cmentarzyska samochodów.
„Chińscy producenci potrafią tolerować presję cenową. Pekin od lat traktuje pojazdy elektryczne jako branżę strategiczną, wspierając produkcję na dużą skalę, baterie, infrastrukturę i krajowe sukcesy” – pisze Robert Potter, założyciel firmy doradczo-inwestycyjnej CyberActivities Group.
Pekin ostrzega Europę przed cłami na elektryki
„Europejscy producenci nie działają w oparciu o te same bodźce. Volkswagen, BMW, Mercedes i Stellantis muszą utrzymać marże i rozliczać się przed akcjonariuszami. Nie mogą wiecznie dorównywać konkurentom, których ekosystemy przemysłowe są wspierane przez państwo”.
W Europie pojawiają się apele o ochronę przemysłu regionu przed chińskimi nadwyżkami mocy produkcyjnych i subsydiami państwowymi. Jednocześnie chińskie media kontrolowane przez państwo ostrzegają UE przed nakładaniem nowych ceł na chińskie samochody elektryczne i eskalacją wojny handlowej.
„Niektórzy politycy mogą zyskać przychylność pracowników dzięki środkom taryfowym, ale wepchną one europejski przemysł samochodowy w błędne koło protekcjonizmu” – napisał w niedzielnym artykule redakcyjnym Global Times.
Pekin już wcześniej groził podjęciem środków zaradczych, jeśli UE zaostrzy bariery handlowe.
Boom eksportowy chińskich samochodów przysparza obecnie również poważnych problemów systemom logistycznym, donosi „Wall Street Journal”. Tradycyjne statki przystosowane do transportu pojazdów podobno są w pełni zarezerwowane na najbliższe lata. Zamiast tego samochody są teraz umieszczane w kontenerach i przewożone na statkach, które zazwyczaj transportują towary takie jak odzież, meble i elektronika użytkowa.




























































