Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Parkowanie w miastach już nie takie dochodowe. Mniejsze przychody z płatnych stref przez pandemię

Parkowanie w miastach już nie takie dochodowe. Mniejsze przychody z płatnych stref przez pandemię

Mateusz Włodarczyk / Forum

Z powodu pandemii i mniejszego ruchu przychody Warszawy, Łodzi i Wrocławia z tytułu płatnego parkowania w 2020 r. spadły od 10 do blisko 14 proc. Tam, gdzie w ubiegłym roku powiększono strefy i podniesiono opłaty, przy mniejszej liczbie kierowców zdołano poprawić wyniki. Wyższe kary poskutkowały z kolei mniejszą liczbą parkujących na „gapę”.

Spadek przychodów ze strefy płatnego parkowania był najmocniej widoczny w Warszawie, gdzie do miejskiego budżetu w 2020 r. z tego tytułu wpłynęło 75,62 mln zł – o 13,9 proc. mniej niż w 2019 r. Nominalnie różnica wyniosła ponad 12 mln zł.

Niższe przychody mimo większych stref

Różnica względem 2019 r. mogłaby być jeszcze większa, gdyby nie fakt, że stołeczna Strefa Płatnego Parkowania Niestrzeżonego (SPPN) została w 2020 r. poszerzona o dodatkowe ulice.

Przychody miast ze stref płatnego parkowania

Miasto Przychód w 2020 r. [w mln zł] Zmiana r/r [w proc.] Liczba wystawionych mandatów w 2020 r. Zmiana r/r [w proc.]
Warszawa 75,62 -13,9 325 995 +12,8
Kraków 64,63 +3,2 126 769 -32,7
Łódź 8,94 -13,0 76 540 -14,8
Wrocław 10,79 -10,2 35 435 -26,5
Gdańsk 14,80 +20,8 34 386 -10,1

Źródło: Opracowanie Bankier.pl na podstawie danych z miast.

Niższe o 13 proc. przychody ze strefy płatnego parkowania w relacji do 2019 r. zanotowały także władze Łodzi. Były one również najniższe spośród największych polskich miast, ma to jednak związek z rozmiarami strefy płatnego parkowania w Łodzi. Kierowcy mogą w niej skorzystać z ok. 3 tys. miejsc. Dla porównania, w Warszawie jest ich dziesięć razy więcej.

We Wrocławiu, który w ramach miejskiej strefy płatnego parkowania oferuje ponad 4,5 tys. miejsc, wpływy z tego tytułu zmniejszyły się względem 2019 r. o ok. 11 proc. Jak jednak podkreślają przedstawiciele magistratu, wynik, zważywszy na spowodowane pandemią znacznie mniejsze natężenie ruchu, mógłby być jeszcze niższy.

– Z danych ITS (Inteligentny System Transportu) wynika, że liczba pojazdów na wrocławskich skrzyżowaniach zmalała w relacji do 2019 r. od 35 do 50 proc. Fakt, że pomimo pandemii osiągnęliśmy 90 proc. przychodów z roku 2019 r., można uznać za nie najgorszy wynik – mówi Ewa Mazur, rzeczniczka wrocławskiego Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta.

O blisko 30 proc. niższe wpływy z opłat za parkowanie w miejskich strefach w porównaniu z 2019 r. odnotowano z kolei w Szczecinie, gdzie do miejskiego budżetu wpłynęło ok. 14,5 mln zł – o ponad 6 mln zł mniej niż rok wcześniej. Na tak znaczący spadek, oprócz mniejszej liczby aut w centrum, wpłynęła także decyzja radnych, którzy zawiesili opłaty w płatnej strefie parkowania od marca do lipca.

Parkingowe status quo w 2020 r. utrzymał Kraków. Kierowcy parkujący w miejskiej strefie płatnego parkowania wpłacili do miejskiej kasy ponad 64 mln zł – o ok. 3 proc. więcej niż w 2019 r. Miało to jednak związek z poszerzeniem strefy płatnego parkowania i podwyżką opłat. Od 15 grudnia 2019 r. za pierwszą godzinę parkowania trzeba bowiem płacić odpowiednio 6 zł, 5 zł i 4 zł. Podwyżka w najdroższej, położonej najbliżej historycznego centrum miasta strefie wyniosła zatem 200 proc., choć według pierwotnego planu Kraków chciał za parkowanie inkasować jeszcze więcej – w zależności od strefy odpowiednio 9 zł, 7 zł i 5 zł.

Wzmożony ruch w wakacje powiększył wpływy

Obronną ręką w pandemicznym roku na parkowaniu w miejskich strefach wyszedł Gdańsk. Do miejskiego budżetu wpłynęło z tego tytułu ok. 14,8 mln zł – o ponad 20 proc. więcej niż rok wcześniej. Z uwagi na duży ruch turystyczny obserwowany w Gdańsku latem ponad 40 proc. tej kwoty (ok. 6,5 mln zł) trafiło do miasta w lipcu i sierpniu.

Na wzrost przychodów nałożyło się także powiększenie strefy płatnego parkowania o 850 miejsc (+15 proc.) oraz wzrost opłat. Trzy czwarte śródmiejskich ulic objęte zostało tzw. Śródmiejską Strefą Płatnego Parkowania, w której od 29 czerwca pierwsza godzina postoju kosztuje 5,50 zł zamiast dotychczasowych 3,30 zł. Za drugą i trzecią godzinę trzeba płacić jeszcze więcej – odpowiednio 6,60 zł i 7,20 zł.

Wyższe kary – mniej parkujących „na gapę”

Najmocniej spośród największych polskich miast liczba kierowców unikających opłat za parkowanie w miejskich płatnych strefach obniżyła się w Krakowie. W 2020 r. tamtejsi kontrolerzy wystawili 126 769 mandatów – o jedną trzecią mniej niż w 2019 r.

Spadek liczby wystawianych mandatów o 10 proc. miał miejsce w Gdańsku, a 15-procentową obniżkę zanotowano w Łodzi. W obu tych miastach, podobnie jak w Krakowie lub przynajmniej jego części, obowiązywała wyższa dodatkowa opłata za brak wykupionego biletu. W Gdańsku i Łodzi za brak ważnego biletu parkingowego kierowcy muszą płacić 200 zł, a w Krakowie 150 zł.

Co ciekawe, najwięcej mandatów w stosunku do całkowitej liczby miejsc w strefach wystawili kontrolerzy w Łodzi. Współczynnik przekroczył tam 25 i, dla porównania, był pięciokrotnie niższy niż w Gdańsku.

Znacznie mniej wezwań do zapłaty niż w 2019 r. wystawili także kontrolerzy we Wrocławiu. W przypadku stolicy Dolnego Śląska wyższe kary nie były jednak postrachem parkujących „na gapę”. Jak tłumaczy Ewa Mazur z wrocławskiego ZDiUM-u, liczba wystawionych zawiadomień spadła ze względu na procedury związane z pandemią.

– Połowa kontrolerów parkingowych była w tym okresie zaangażowana w działania antycovidowe – m.in. codzienne dwukrotne odkażanie każdego z trzystu parkomatów. Część zespołu kontrolerów, z uwagi na wciąż panującą pandemię, nadal prowadzi te działania, co znajduje swoje odzwierciedlenie w liczbie wystawionych zawiadomień – ocenia Ewa Mazur.

Czujniki pomagają łapać unikających opłat

Odwrotną tendencję zaobserwowano w Warszawie, gdzie kontrolerzy w 2020 r. wystawili 325 995 kar za brak biletu postojowego. Było ich o ponad 36 tys. (+13 proc.) więcej niż w 2019 r.

Do wyższej wykrywalności kierowców niepłacących za parkowanie przyczyniło się wprowadzenie e-kontroli, prowadzonej przy pomocy samochodów wyposażonych w kamery i czujniki.

Część z kierowców przyłapanych na parkowaniu bez wniesienia opłaty musiała następnie uiścić co najmniej 170 zł, ponieważ do tej kwoty (z wcześniejszych 50 zł) wzrosła we wrześniu dodatkowa opłata za brak biletu parkingowego. Jeśli kierowca nie zapłaci w ciągu siedmiu dni, kara wzrasta wówczas do 250 zł.

Tematy
Komentarze
Parkowanie w miastach już nie takie dochodowe. Mniejsze przychody z płatnych stref przez pandemię
Marcin Kaźmierczak
Podziel się