mBank bez CHF jest atrakcyjny, może być sprzedany z premią

Największym aktywem mBanku jest baza jego klientów detalicznych, zaawansowane systemy informatyczne oraz rozpoznawalna marka. Bez portfela kredytów frankowych znajdą się chętni na jego zakup, jednak ewentualną premię do wartości księgowej bardziej skłonny będzie zapłacić bank nieobecny w Polsce. Odniesienie wyceny mBanku do wyceny ING jest jednak przesadzone - uważają analitycy.

(fot. Michal Fludra / ZUMA Press)

Pod koniec września na rynek trafiła informacja o planach sprzedaży mBanku przez jego obecnego strategicznego inwestora, niemieckiego Commerzbanku. Pogłoski o możliwym wystawieniu banku na sprzedaż pojawiały się już wcześniej, jednak teraz zostały one oficjalnie potwierdzone. Commerzbank posiada obecnie 69,3 proc. udziałów w mBanku.

Baza klientów i systemy IT do kupienia bez franków

"Wyjmując portfel frankowy aktywa mBanku robią się bardziej atrakcyjne. Największym aktywem jest baza klientów detalicznych, system informatyczny oraz rozpoznawalna marka" - powiedziała PAP Biznes Marta Czajkowska-Bałdyga, analityk Haitong Banku.

"Deklaracja Commerzbanku dotycząca portfela kredytów frankowych mBanku sprzyja tej transakcji - żaden z graczy nie podejmowałby się w tej chwili zadania wycenienia tego portfela, bo on jest, w mojej ocenie, +nieinwestowalny+, biorąc pod uwagę wyrok TSUE i związaną z tą dużą niepewność. Na pewno ułatwi to sprzedaż pozostałych aktywów, które są dobrej jakości" - dodał Łukasz Jańczak z Ipopema Securities.

mBank jest czwartym bankiem uniwersalnym w Polsce pod względem aktywów oraz piątym według kredytów netto i depozytów. W kredytach dla gospodarstw domowych i dla przedsiębiorstw bank ma około 7 proc. udział w rynku.

Portfel kredytowy mBanku pod koniec czerwca 2019 roku wynosił 103,7 mld zł, z czego 16,5 mld zł stanowił portfel walutowych kredytów hipotecznych. Kwestia tych kredytów szczególnie w perspektywie ostatniego wyroku TSUE była kluczowa dla transakcji sprzedaży banku. Commerzbank zapowiedział jednak, że weźmie na siebie ryzyko związane z tym portfelem.

Spory udział w rynku i ponad 5 mln klientów

Portfel kredytowy banku jest zbilansowany, przeważają w nim kredyty detaliczne (56 mld zł) nad korporacyjnymi (47 mld zł).

Największy udział w portfelu kredytowym mają kredyty korporacyjne (45 proc.) oraz kredyty hipoteczne w lokalnej walucie (19 proc.), a także niehipoteczne kredyty detaliczne (17 proc.). Portfel walutowych kredytów hipotecznych stanowi 16 proc. całego portfela kredytowego mBanku.

Bank ma łącznie 5,5 mln klientów detalicznych, z czego 4,6 mln w Polsce, a około 900 tys. w Czechach i na Słowacji. Obsługuje także 25 tys. klientów korporacyjnych. mBank ma w sumie 371 punktów obsługi detalicznej, z czego najwięcej, 153, stanowią zlokalizowane w galeriach handlowych tzw. mKioski.

Polska bankowość w liczbach – II kw. 2019 [Raport]

Lawinowo rośnie liczba płacących telefonami, a dla sporej grupy klientów smartfon to jedyny sposób kontaktu z bankiem. Banki pozbywają się placówek i eksperymentują z oddziałami bez gotówki. Podsumowujemy najnowszy raport PRNews.pl i Bankier.pl „Polska bankowość w liczbach”.

"To bardzo dobrej jakości bank, relatywnie duży, z atrakcyjną bazą klientów, generującą przyzwoite przychody, z dobrą jakością akcji kredytowej. Po wyłączeniu franków pozostaje porządne aktywo. Bank nie ma wysokiego ROE, bo ma wysokie kapitały przez franki, ale gdyby wyłączyć wymogi kapitałowe na franki, to ta rentowność mBanku jest bardzo przyzwoita" - powiedział PAP Biznes Jańczak.

Analitycy oceniają, że bank ma duży potencjał wzrostu przede wszystkim w obszarze złotowych kredytów hipotecznych.

"W kredytach konsumpcyjnych w ostatnich latach mBank zyskał znaczny udział w rynku, ale w złotowych kredytach hipotecznych udział rynkowy mBanku jest niższy niż wynikałoby to z wielkości banku" - powiedziała Czajkowska-Bałdyga.

Analitycy wskazują, że mBank wyróżniają także nowoczesne systemy IT, co byłoby bardzo atrakcyjne dla banku, który dopiero wchodziłby do Polski albo dla banku, który jeszcze takich nowoczesnych systemów nie ma.

Pekao i PKO BP ruszą do repolonizacji?

Fala konsolidacji i przejęć w polskim sektorze bankowym trwa już od pewnego czasu, jednak do transakcji o tak dużej skali nie dochodzi zbyt często. W 2017 roku PZU i PFR kupiły od włoskiego UniCredit jedną trzecią akcji Banku Pekao, co było przeprowadzone w ramach rządowych planów repolonizacji sektora bankowego. Zwiększanie polskiego kapitału w sektorze bankowym było jednym z haseł PiS w poprzednich wyborach. Hasło dalszej repolonizacji pojawiło się w programie PiS w tegorocznych wyborach parlamentarnych, naturalne stało się więc pytanie, czy PKO BP i Pekao ruszą na zakupy.

Prezesi obu banków nie przedstawili jednak żadnych konkretnych deklaracji dotyczących mBanku. Pekao informował, że bank monitoruje trendy konsolidacyjne na rynku bankowym, a prezes nie wykluczył udziału Pekao w dalszej konsolidacji tego sektora po zakończeniu transformacji operacyjnej prowadzonej w latach 2018–2020.

Z kolei prezes PKO BP na początku października wskazał na wyzwania, przed którym stoi sektor bankowy, co rynek odczytał jako element wstępnych negocjacji dotyczących aktywów mBanku.

Analitycy wskazują, że najpoważniejszym kandydatem do zakupu mBanku jest PKO BP, jednak aktywa tego banku najbardziej pasowałyby bankowi Pekao.

"Z polskich banków najpoważniejszym kandydatem, który ma też możliwości finansowe, jest PKO BP. Tam też jednak kapitały są na tyle nieduże, w porównaniu do skali transakcji, że jest ryzyko, że nie odbyłoby się to bez emisji akcji" - powiedział Jańczak.

"Patrząc na konkurentów krajowych, którzy mogliby być zainteresowani i którym mBank dodawałby najwięcej wartości, oprócz skali, to moim zdaniem najbardziej odpowiadałby Bank Pekao, bank, który wydaje się być historycznie niedoinwestowany szczególnie w obszarze IT. Strategia Pekao opiera się właśnie na rozwoju detalicznej bankowości, pozyskaniu młodszego, bardziej perspektywicznego klienta, głównie poprzez innowacje w sferze digitalizacji i unowocześnienia oferty" - dodała Czajkowska-Bałdyga.

W wyborczy wieczór minister finansów oraz inwestycji i rozwoju Jerzy Kwieciński pytany o możliwość przejęcia mBanku przez państwowy kapitał ocenił, że aktywa bankowe są ciekawe i ważne z punktu widzenia funkcjonowania państwa, ale to nie znaczy, że jeśli pojawią się jakiekolwiek aktywa na sprzedaż, to zostaną one przejęte przez banki, na które rząd ma wpływ.

Maciej Marcinowski z Trigon DM wskazuje, że mBank jest na tyle duży, że jego zakup byłby wyzwaniem nawet dla liderów polskiego systemu bankowego.

"Prezes PKO zawsze powtarzał, że nie interesują go przejęcia banków z aktywami poniżej 100 mld zł. Aktywa mBanku to 152 mld zł, więc z pewnością PKO się temu przyjrzy. RWA mBanku bez hipotek walutowych wynoszą ok. 78 mld zł, więc współczynnik Tier1 PKO po ewentualnym przejęciu spadłby do 12,5 proc., poniżej aktualnego wymogu na 12,8 proc. Bank straciłby możliwość wypłaty dywidendy na kilka lat. W przypadku Pekao konieczna byłaby emisja akcji na ok. 5 mld zł, żeby utrzymać Tier1 na wymaganym poziomie" - ocenił Marcinowski.

Rozmówcy PAP Biznes wskazują, że do kierunkowych rozstrzygnięć dotyczących dalszej repolonizacji sektora bankowego dojść może dopiero po uformowaniu się nowego rządu.

Aktywom przyjrzą się wszyscy...

Przejęcie mBanku, którego aktywa przekraczają 150 mld zł, zmieniłoby układ sił na krajowym rynku. Analitycy wskazują, że bankiem w sposób naturalny zainteresowane będą wszystkie większe grupy bankowe w Polsce.

"Transakcją może być zainteresowany BNP Paribas, czy Credit Agricole, który w Polsce jest relatywnie mały i byłaby to dla niego okazja do zwiększenia skali działalności w Polsce. Oczywistym typem jest także Santander, który ma doświadczenie w konsolidacji, ale tutaj sprawa rozbijałaby się o cenę i emisję akcji także w kontekście portfela frankowego tego banku" - powiedział Jańczak.

Analitycy wskazują, że potencjalnym zainteresowanym może też być ING Bank Śląski, który do tej pory skupiał się na silnym wzroście organicznym.

Osobną grupą potencjalnie zainteresowanych stanowią także banki, które do tej pory nie zaistniały na polskim rynku bankowym. Zakup mBanku byłby dla nich szansą na zdobycie znaczącej pozycji na rynku, a także w Czechach i na Słowacji.

"Potencjalnie w transakcji może uczestniczyć także gracz, którego w Polsce jeszcze nie ma. Inwestor ten będzie musiał się zmierzyć z presją kapitałową i regulacyjną w sektorze, co ma wpływ na postrzeganie długoterminowe banków. Na pewno zagraniczny inwestor brałby to pod uwagę. Rentowość sektora jest bardzo niska - poziom 7 proc. to nawet nie jest koszt kapitału dla polskich banków" - powiedział Jańczak.

"Wraz z mBankiem kupuje się także niewielką ekspozycję, przyczółek w Czechach i na Słowacji. Dla polskich banków, które chciałyby wyjść za granicę, może być to atrakcyjnym elementem transakcji" - dodał.

... ale kto zapłaci najwięcej?

Analitycy oceniają, że mimo, że sam proces sprzedaży mBanku jest na początkowym etapie, pierwsze negocjacje cenowe już się zaczęły - tak bowiem traktują oni wypowiedź prezesa Commerzbanku, który stwierdził, że oczekuje wyceny mBanku, pozbawionego hipotek walutowych, na poziomie zbliżonym do ING Banku Śląskiego.

"Chętni na zakup mBanku się znajdą, kluczowa jest tutaj cena. Wydaje się, że wypowiedź prezesa Commerzbanku o wycenie podobnej do ING wydaje się trochę na wyrost. Może to być już element negocjacji" - powiedziała Czajkowska-Bałdyga.

"Sądzę, że odniesienie wyceny mBanku do wyceny ING jest jednak trochę przesadzone. Jestem jednak w stanie wyobrazić sobie, że mBank, bez franków, obroni wartość księgową, pewnie nawet będzie premia do wartości księgowej" - dodał Jańczak.

Wycena mBanku sięga obecnie ok. 0,9 wartości księgowej, z kolei wskaźnik C/WK ING Banku Śląskiego oscyluje na poziomie 1,8.

Zdaniem analityczki Haitonga bank, który już jest już obecny w Polsce, raczej nie będzie skłonny, aby zapłacić dużą premię za aktywa mBanku.

"Uważam, że bank dotychczas nieobecny na polskim rynku byłyby bardziej skłonny ewentualnie zapłacić premię do wartości księgowej. Kupowałby silną na polskim rynku markę i aktywa z dobrym potencjałem. Z drugiej strony nowych graczy może zniechęcić otoczenie, tzn. wysokie obciążenia podatkiem bankowym i innymi daninami (m.in. BFG) oraz relatywnie niskie ROE" - powiedziała Czajkowska-Bałdyga.

"mBank, który historycznie był pionierem w innowacyjnej bankowości, pozwolił się dogonić konkurentom. Nie widać już tak znaczącej przewagi w zdobywaniu klientów i ich utrzymywaniu. To istotna perspektywa dla banków, które są obecne w Polsce" - dodała.

Jej zdaniem mBank daje też mniejsze możliwości synergii kosztowych dla innych graczy krajowego sektora bankowego.

"Wydaje się, że baza kosztowa mBanku nie jest aż tak mocno rozbudowana. Bank ma relatywnie mniej oddziałów niż wynosi jego udział rynkowy, więc nie byłoby tutaj dużej przestrzeni do cięcia kosztów przez banki już obecne w Polsce. Innymi słowy, potencjalne synergie kosztowe wydają się mniejsze niż w przypadku niedawnych transakcji rynkowych. To może być jeden z powodów, dla których banki te mogą nie być skłonne płacić premii za mBank" - powiedziała Czajkowska-Bałdyga.

Analityczka wskazuje, że z premią do wartości księgowej może być wyceniony portfel pożyczek gotówkowych mBanku.

"Atrakcyjna jest baza klientów detalicznych mBanku, udział w rynku korporacyjnym na poziomie 9-10 proc. także wydaje się atrakcyjny. Za biznes korporacyjny, który jest z reguły na niższych marżach, raczej nie spodziewam się, żeby ktoś chciał zapłacić więcej niż wartość księgowa" - powiedziała Czajkowska-Bałdyga.

"Po wyciągnięciu kredytów frankowych w segmencie detalicznym zostają pożyczki gotówkowe, które mogą być wycenione z premią do wartości księgowej (podobnie jak w przypadku EuroBanku, który był niedawno przejmowany przez Bank Millennium). Bank miałby także niewielki portfel kredytów mieszkaniowych, za które raczej do uzyskania jest nie więcej niż 1x wartość księgowa" - dodała.

Aktywa dobre, ale ryzyk w otoczeniu coraz więcej

Rozmówcy PAP Biznes wskazują, że zielone światło dla dalszej repolonizacji sektora bankowego będzie miało wpływ na poziom zainteresowania mBankiem i skłonność do negocjacji cenowych.

"W przypadku, gdy rząd postawi na dalszą repolonizację, cena nie będzie kluczowa i aktywa te pewnie trafią na konto kontrolowanych przez rząd banków, albo instytucji. Inne banki uczestniczące w tym procesie na pewnym etapie rozmów raczej +odpuszczą+" - powiedział pragnący zachować anonimowość rozmówca PAP Biznes.

Obecnie w strukturze zysku brutto za I połowę 2019 roku mBanku największy udział ma segment bankowości detalicznej (65 proc.). Zwrot na kapitale (ROE) banku po półroczu wynosi 6,6 proc., a łączny współczynnik kapitałowy 19,7 proc. i jest powyżej wymogów regulacyjnych.

Analitycy zwracają uwagę, że nowy inwestor w mBanku będzie musiał zmierzyć się z niską, pogarszającą się rentownością sektora bankowego, ryzykiem wyższych składek na Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz z ewentualnym spowolnieniem gospodarczym, które będzie miało negatywny wpływ na jakość portfeli kredytowych.

"Widzieliśmy do tej pory transakcje, które nie finalizowały się powyżej wartości księgowej. Na rynku jest coraz więcej ryzyka – idzie spowolnienie gospodarcze - nie wiadomo, jak będą zachowywać się koszty ryzyka. Rynek nie jest już tak atrakcyjny, jak można by się spodziewać" - powiedziała Czajkowska-Bałdyga.

"Na pewno jednak znajdą się chętni, bo to duże aktywo, dość istotny systemowo bank z dobrą bazą po stronie klienta detalicznego. Również w biznesie korporacyjnym bank ma stosunkowo wysoki udział w rynku" - dodała.

Analityk Ipopemy wskazuje, że bez kredytów frankowych mBank może być zdolny do płacenia dywidend, co niewątpliwie byłoby atrakcyjne dla nowego właściciela banku.

Sebastian Karbarczyk (PAP Biznes)

seb/ gor/

Źródło: PAP Biznes

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
1 5 pandik

Dlaczego wydzielać portfel frankowy? Przecież te umowy są bez wad prawnych a kredyty są doskonale spłacane. Może jakiś troll bankowy mi to wytłumaczy, oni zawsze wiedzą wszystko najlepiej. Halo!

! Odpowiedz
5 32 marianpazdzioch

KNF powinien pozwolić sprzedać go tylko z tym syfem. W ten sposób straty poniósłby odpowiedzilny za niego akcjonariusz, i zniknąłby problem frankowy, bo w dużym częściowo zdrowym banku łatwo by się to roztopiło.

! Odpowiedz
16 10 tak_sobie_pisze

w szalejącej dyktaturze która niedługo odetnie internet (bo jak widać jeszcze nie :)) wycena banku jest na poziomie 2x książka a w kwitnącej demokracji tuz za nasza zachodnia granica 0,1x ksiazka, WTF ????????

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne
PKOBP 0,29% 37,83
2019-11-20 17:04:08
WIG -0,72% 58 026,68
2019-11-20 17:15:02
WIG20 -0,57% 2 194,58
2019-11-20 17:15:00
WIG30 -0,77% 2 490,03
2019-11-20 17:15:00
MWIG40 -1,58% 3 749,54
2019-11-20 17:15:00
DAX -0,48% 13 158,14
2019-11-20 17:37:00
NASDAQ -0,51% 8 526,73
2019-11-20 22:03:00
SP500 -0,38% 3 108,46
2019-11-20 22:08:00

Znajdź profil

Przejdź do strony za 5 Przejdź do strony »

Czy wiesz, że korzystasz z adblocka?
Reklamy nie są takie złe

To dzięki nim możemy udostępniać
Ci nasze treści.