Chiński rynek akcji nie przestaje zadziwiać i na godzinę przed zamknięciem sesji tracił ponad 5%, by ostatecznie ograniczyć skalę strat do -3,5%. Ostatnia sesja ze zmianą głównego indeksu w Szanghaju o mniej niż 3% przytrafiła się tydzień temu.


O 8:20 czasu polskiego indeks Shanghai Composite tracił 5,8%, osiągając najniższą wartość od kwietnia. Na zamknięciu notowań straty udało się ograniczyć do -3,5%, co jednak oznaczało pierwsze od kwietnia zamknięciu poniżej 4.000 punktów. Od wyznaczonego w połowie czerwca 7-letniego maksimum chińska giełda straciła już 26%. Spadkom towarzyszy ponadprzeciętna zmienność: główny indeks potrafił już w ciągu dnia tracić nawet 5%, by zakończyć dzień na …5-procneotywm plusie.

Czwartkowe spadki nastąpiły pomimo decyzji władz, które poluzowały regulacje dotyczące lewarowanych zakupów akcji. Jednak może być już za późno, aby zatrzymać paniczną wyprzedaż akcji przez drobnych inwestorów, nierzadko wymuszoną koniecznością spłaty pożyczek zaciągniętych pod ich zakup.
W ostatnich miesiącach chiński rynek akcji zdradzał objawy klasycznej manii spekulacyjnej. Indeks Shanghai Composite w ciągu 12 miesięcy wzrósł przeszło 2,5-krotnie napędzany strumieniem gotówki liczonym w bilionach juanów ze strony milionów niedoświadczonych inwestorów wchodzących na rynek każdego tygodnia. Tego typu hossa rzadko kiedy jest trwała.
„Bazując na ograniczonych dostępnych danych szacujemy, że Shanghai Composite może spaść w rejon 2.500 punktów (o prawie 40% - przyp. red.) ze względu na wezwania domów maklerskich do uzupełnienia depozytów zabezpieczających” – uważają analitycy Bank of America Merrill Lynch.

Eksperci BofAML dodają, że jeszcze większym zagrożeniem są wszelkiej maści nieregulowane pożyczki na zakup akcji, których wolumen szacowany jest na 0,5-1,0 biliona juanów i które oferują inwestorom znacznie wyższą dźwignię finansową. Do tego należy doliczyć ponad dwa biliony juanów pożyczek udzielonych przez licencjonowanych brokerów.
K.K.




























































