|
20 lat bez zwolnień
W ostatnich tygodniach znów było głośno o żądaniach pracowników w KGHM. Mimo, że spółka nie jest przeznaczona do prywatyzacji, związkowcy uważają, że prywatyzacja jest cały czas możliwa. Związek Zawodowy Pracowników Przemysłu Miedziowego (ZZPPM) zażądał gwarancji pełnego zatrudnienia wraz z utrzymaniem płac i ich waloryzacją co najmniej na poziomie inflacyjnym przez 10 lat od chwili, gdy Skarb Państwa utraci kontrolę nad spółką. "Solidarność" przedstawiła podobne propozycje, ale na... 20 lat od zakończenia prywatyzacji. Zarząd oczywiście żądania odrzucił, bo zwyczajnie nie może podjąć takiego zobowiązania.
Żądanie gwarancji zatrudnienia nie jest czymś wyjątkowym w postępowaniu prywatyzacyjnym. Zazwyczaj jednak związki zawodowe negocjują te kwestie bezpośrednio z inwestorem. Tak było choćby w przypadku sprzedaży Jelfy, która takie żądanie postawiła litewskiej firmie AB Sanitas.
Walczą, bo mogą dużo stracić
Jednym z największych problemów, z jakim Skarb Państwa mierzy się od początku III RP, jest sytuacja górników. Mimo pozytywnych skutków prywatyzacji Bogdanki związkowcy nie są zwykle przychylni oddawaniu kopalń w prywatne ręce. Wynika to z faktu, że wiele z nich to zakłady nierentowne . Dopóki znajdują się w rękach państwa, górnicy czują się bezpiecznie (chociaż przykład stoczni pokazuje, że rząd nie będzie wspierał deficytowych przedsiębiorstw w nieskończoność). Prywatyzacja, nawet jeśli nie skończy się upadłością kopalni, z pewnością wywoła w nich poważną restrukturyzację.
Natomiast redukcja zatrudnienia jest bardzo niekorzystna dla związków zawodowych - i to nie tylko dlatego, że oznacza niewywiązanie się z założeń statutowych. Zgodnie z ustawą, im więcej osób pracuje w zakładzie, tym większą liczbę etatów związkowych można utworzyć. Z raportu Ministerstwa Gospodarki, opublikowanego kilka lat temu, jasno wynikało, że związkowcy z tego prawa korzystają nawet w zakresie szerszym, niż przewiduje ustawa. A głównym składnikiem budżetów związków zawodowych w kopaniach były płace.
Prywatyzacja? Bardzo chętnie
Związki jednak nie zawsze widzą prywatyzację jako coś złego. Pokazuje to przykład wspomnianej już kopalni "Bogdanka". Pracownicy wręcz apelowali do Ministra Skarbu o przyspieszenie prywatyzacji. Dlaczego? Bo im się to opłacało. Przypadł im w udziale pakiet akcji pracowniczych wartych wówczas 225 mln złotych, co dało około 60 tys. złotych na jednego pracownika. Na debiut giełdowy czekali również pracownicy PZU SA, którzy w 1999 roku również otrzymali 15% akcji. Jeden pracownik, w zależności od stażu i funkcji, mógł otrzymać od kilkudziesięciu do ponad tysiąca akcji. Do bezpłatnego ich nabycia było uprawnionych 19 397 pracowników. Szacunkowa wartość tych akcji to ok. 1,5 mld złotych (w tym samym roku rząd sprzedał Eureko 30% udziałów za około 3 mld). Najbardziej cierpliwi zarobili więc na debiucie duże pieniądze, a jeśli dodamy dywidendę wypłacaną przez poprzednie lata, można powiedzieć, że spór Skarbu Państwa z Eureko wyszedł pracownikom na dobre. Tym bardziej, że jeszcze w 2003 roku Secus Asset Management wyceniał jedną akcję ubezpieczyciela na niewiele ponad 90 złotych.
Na prywatyzacji zależało również stoczniowcom w Szczecinie i Gdańsku, ale tym razem nie chodziło o realizację zysków. Tylko sprzedaż zakładów dawała szansę ich ocalenia. Dlatego już sama prywatyzacja stała się pewnego rodzaju gwarancją zatrudnienia.
Ocena etyki działania związków zawodowych jest od dawna niejednoznaczna. Związki są jednak nadal jedynymi reprezentatywnymi organami występującymi w imieniu pracowników. W kontekście prywatyzacji zastanawiać się można nad tym, czyim kosztem ochrania się interesy związków. Bez jednoznaczniej odpowiedzi pozostaje również pytanie, na ile ich żądania są ofertą negocjacyjną, a na ile nierealnymi i populistycznymi hasłami.
Mateusz Szymański
Bankier.pl
Zobacz też:
» Ustalanie zakładowych warunków zatrudnienia
» Związki w KGHM planują referendum strajkowe
» Nowe zasady dokształcania pracowników
» Ustalanie zakładowych warunków zatrudnienia
» Związki w KGHM planują referendum strajkowe
» Nowe zasady dokształcania pracowników


























































