Duńska sieć dyskontów Flying Tiger Copenhagen zmienia właściciela. Po burzliwym okresie, w którym kontrolę nad spółką sprawowały banki Danske Bank i Nordea, 100 proc. udziałów przejmuje brytyjski fundusz venture capital/private equity Modella Capital. Nowy właściciel ma ambitny plan: otwarcie 700 nowych sklepów do 2030 roku.


Jak poinformowało kierownictwo Flying Tiger w oficjalnym komunikacie, kwota transakcji nie została ujawniona. Sprzedaż kończy jednak dramatyczny rozdział w historii tej znanej na całym świecie (również w Polsce) sieci handlowej.
Przez ostatni rok spółka Zebra – właściciel marki Flying Tiger – znajdowała się pod ścisłym nadzorem banków-wierzycieli.
„W ciągu ostatniego roku akcjonariusze i zarząd ściśle współpracowali nad wzmocnieniem firmy i stworzeniem silnych fundamentów na przyszłość. Przez cały ten czas skupialiśmy się na znalezieniu odpowiedniego, długoterminowego właściciela. Postrzegamy Modella Capital jako świetnego partnera do wspierania dalszego rozwoju Flying Tiger Copenhagen” – skomentował John Dueholm, przewodniczący rady nadzorczej spółki Zebra.
Pętla miliardowego zadłużenia
Sprzedaż to pokłosie potężnych problemów finansowych, w jakie sieć popadła w ostatnich latach. Flying Tiger zmagał się z gigantycznym zadłużeniem oprocentowanym, które sięgnęło 3,8 miliarda koron duńskich (DKK), z czego aż 2,3 miliarda DKK stanowiły bezpośrednie kredyty bankowe. Dług rósł przez lata w wyniku agresywnej ekspansji, topniejących zysków oraz pandemii, która przypieczętowała kryzys.

Sytuacja stała się krytyczna w 2024 roku, gdy spółka złamała warunki umów kredytowych. Wtedy do akcji wkroczyły Danske Bank i Nordea – przejęły prawo głosu, odsunęły dotychczasowy zarząd i powołały nową radę nadzorczą pod przewodnictwem Johna Dueholma (byłego wiceszefa linii lotniczych SAS) z jednym zadaniem: natychmiastowej redukcji długu.
Latem ubiegłego roku banki były zmuszone dokapitalizować spółkę i umorzyć część wierzytelności, dając sieci trzy lata oddechu na uporządkowanie finansów. Jednak w obawie przed koniecznością ponownego dosypywania gotówki, na początku 2026 roku banki zaczęły potajemnie szukać dla Flying Tiger nowego, stałego inwestora.
Od zera do globalnej ekspansji
Flying Tiger został założony w 1995 roku przez biznesmena Lennarta Lajboschitza (początkowo pod nazwą Tiger). W 2012 roku 70 proc. udziałów kupił fundusz EQT, a w 2021 roku całość przejęła spółka inwestycyjna Treville. Co ciekawe, według informacji duńskiego dziennika gospodarczego Børsen, cena zakupu wynosiła wtedy... 0 koron. Sprzedający zapewnili sobie jedynie udział i zyskach z przyszłych wyników sieci (tzw. earn-out).
Teraz dla Flying Tiger zaczyna się zupełnie nowy rozdział z brytyjskim kapitałem. Joseph Price, dyrektor zarządzający Modella Capital, opisuje sieć jako „firmę o ogromnym potencjale”.
Obecnie Flying Tiger posiada ponad 1100 sklepów w 44 krajach (w tym prężnie działające placówki w Polsce) i właśnie wchodzi na rynki w Kanadzie oraz Salwadorze. Głównym zadaniem nowego właściciela będzie sfinansowanie i realizacja strategii, która zakłada otwarcie 700 nowych sklepów do 2030 roku.
Oprac. AO



























































