W ubiegłym tygodniu jen umocnił się względem wszystkich 16 najważniejszych walut świata. Z powodu obaw o sytuację na rynku kredytowym globalni inwestorzy sprzedawali wysokooprocentowane waluty i odkupywali za nie pożyczone na ten cel jeny. Najbardziej straciły na tym nowozelandzki dolar oraz brazylijski real.
Różnice pomiędzy stopami procentowymi między Japonią, gdzie wynosi ona zaledwie 0,5%, a krajami takimi jak Nowa Zelandia i Australia, gdzie cena pieniądza to odpowiednio 8,25%i 6,5%, sprawiają, że opłaca się pożyczyć pieniądze w Japonii i ulokować je na Antypodach. Jednakże coraz większe wahania kursów walut powodują, że rośnie zmienność implikowana opcji walutowych, co przekłada się na wyższe premie. To z kolei zwiększa koszty zabezpieczeń przed ryzykiem kursowym i zmniejsza atrakcyjność tego typu transakcji, znanych jako carry trade.
Dlatego też jen umacnia się nie tylko względem walut państw o wysokich stopach procentowych, ale także w stosunku do euro i dolara. W poniedziałek o godzinie 10:00 na rynku walutowym za dolara płacono 118,25 jenów, czyli o 0,1% mniej niż na rozpoczęciu dzisiejszych kwotowań. Względem euro jen zyskał 0,12%, notując poziom 161,69. O 0,12 % spada też kurs EUR/USD, który osiągnął wartość 1,3667.
Dolar może jednak osłabić się względem euro w wyniku spekulacji, że kryzys w segmencie ryzykownych kredytów hipotecznych zaważy na rynku nieruchomości i spowolni wzrost gospodarczy, co przełoży się na obniżkę stóp procentowych.
„Istnieje ryzyko, że gospodarka Stanów Zjednoczonych nie powróci do swojego potencjalnego tempa wzrostu i to nie będzie dobre dla dolara. Wielu ludzi woła o obniżkę stóp procentowych, jednak Fed wciąż wierzy, że fundamenty gospodarcze są mocne. To może opóźnić cięcia stóp i wpłynąć destabilizująco na rynek” - powiedział agencji Bloomberga Masahiro Sato, szef departamenty skarbu w tokijskim Mizuho Trust & Banking Co.
K.K.



























































