Niedzielny atak na Kijów był próbą rosyjskiego przywódcy Władimira Putina, by ukryć upokorzenie po nieudanej „paradzie zwycięstwa” w Moskwie i zademonstrować rzekomą siłę na tle ostatnich porażek - ocenił w najnowszej analizie amerykański think tank Instytut Studiów nad Wojną (ISW).


Według analityków ISW Kreml groził wcześniej uderzeniami na „centra decyzyjne” w Kijowie, w szczególności z użyciem hipersonicznego pocisku balistycznego Oriesznik, w przypadku ataków na rosyjską paradę z okazji tzw. Dnia Zwycięstwa, świętowanego 9 maja. Ukraina nie przeprowadziła jednak takich operacji.
Rosyjski atak na Kijów stanowi część nieustannych wysiłków przywódcy Rosji Władimira Putina, mających na celu zniwelowanie upokorzenia związanego z paradą zwycięstwa. Putin stara się zademonstrować swoją siłę po paradzie, która spotkała się z powszechną krytyką – czytamy w raporcie think tanku.
Rosyjski atak całkowicie narusza ducha trzydniowego zawieszenia broni z okazji 9 maja, którego Ukraina przestrzegała, i pokazuje, że Putin nie dotrzymuje żadnych umów, które nie są dla niego bardzo korzystne - zaznaczył ISW.
W analizie zaznaczono również, że tego typu groźby przed 9 maja mogły służyć jako demonstracja siły oraz jako zasłona dymna wobec problemów związanych z ochroną rosyjskiej przestrzeni powietrznej.
Pokaz siły zamiast sukcesów na froncie
W opracowaniu przytoczono także reakcje rosyjskich tzw. blogerów wojskowych, którzy określili te ataki jako raczej symboliczne i nieskuteczne. Według tych komentatorów ataki są kosztowne, ale nie mają wartości militarnej, a równocześnie rosyjskie wojska borykają się z problemami z zaopatrzeniem na froncie, natomiast priorytety tych ataków nie odpowiadają rzeczywistym potrzebom armii.

Niektórzy blogerzy przyznali, że Ukraina nadal zadaje skuteczne ciosy rosyjskiej logistyce, pomimo ataków na Kijów.
Jak zaznaczył ISW, wiosną i latem 2026 r. rosyjskie siły zbrojne nie osiągają znaczących postępów. Siły ukraińskie kontynuują zaś kontrataki i zadają ciosy w głębi terytorium Rosji.
Zdaniem ISW dowództwo rosyjskiej armii mogło przeprowadzić atak na Kijów właśnie po to, aby odwrócić uwagę od niepowodzeń na froncie i pokazać „siłę” odbiorcom w kraju i za granicą.
Kijów pod ostrzałem dronów i pocisku Oriesznik
Podczas nocnego zmasowanego ataku na obwód kijowski Rosja wykorzystała łącznie 600 dronów i 90 rakiet, w tym hipersoniczny pocisk balistyczny Oriesznik. Jak potwierdziły Siły Powietrzne Ukrainy, jedna rakieta balistyczna średniego zasięgu została wystrzelona z poligonu Kapustin Jar w obwodzie astrachańskim na południowym zachodzie Rosji. Z tego poligonu dwukrotnie wystrzelono Orieszniki w stronę Ukrainy: 21 listopada 2024 r. w kierunku miasta Dniepr i 8 stycznia 2026 r. w stronę Lwowa.
Władze lokalne powiadomiły o czterech ofiarach śmiertelnych w obwodzie kijowskim i Kijowie. Według Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS) liczba rannych w wyniku zmasowanego ataku rosyjskiego na stolicę wzrosła do 87 osób.
Oriesznik to rosyjski system rakietowy średniego zasięgu (IRBM). Zdaniem zachodnich ekspertów to zmodyfikowana wersja międzykontynentalnego pocisku balistycznego RS-26 Rubież. Pocisk porusza się z prędkością dochodzącą do 8-10 machów (ponad 10-12 tys. km/godz.) i ma zasięg do 5,5 tys. km. Rakieta przemieszcza się w przestrzeni kosmicznej, w której następuje oddzielenie się bloku bojowego, który może być wyposażony w sześć głowic. Teoretycznie pocisk może przenosić głowice jądrowe, jednak dotychczasowe przypadki zastosowania wobec Ukrainy wskazują na użycie ładunków kinetycznych, powodujących zniszczenia dzięki własnej masie i dużej prędkości w momencie uderzenia. (PAP)
ira/ rtt/




























































