Trwa lokalna słabość polskiej waluty. Kurs euro osiągnął najwyższy pozom od przeszło dwóch tygodni, powracając na wysokość 4,32 zł. Złotemu nie pomogły lepsze od oczekiwań dane z gospodarki Polski.


W środę o 11:10 kurs euro wynosił 4,3252 zł, a więc o ok. 1,5 grosza powyżej notowań z wtorkowego wieczoru. Zresztą już w poniedziałek doszło do zdecydowanego osłabienia złotego. Kurs euro po osiągnięciu w zeszłym tygodniu 4-letnich minimów ostro ruszył w górę i powrócił powyżej 4,30 zł.
Póki co to, co obserwujemy teraz na rynku złotego, można uznać jedynie za lokalną korektę. Polska waluta ma za sobą znakomite 12 miesięcy, w trakcie których umocniła się względem euro o blisko 9% (a kurs EUR/PLN spadł o 8%). Początkowo ostatnią słabość złotego próbowano tłumaczyć decyzją Banku Japonii o wycofaniu się z ultraekspansywnej polityki monetarnej. Oznacza to ryzyko częściowej repatriacji japońskiego kapitału i jego odpływ np. z rynków wschodzących.
Ale w środę złotemu nie pomogły też bardzo mocne dane z Polski. Wciąż potężna presja płacowa w połączeniu z ożywieniem w sektorze wytwórczym zwiększają szanse, że w tym roku nie dojdzie do obniżki stóp procentowych w NBP. A to w połączeniu z oczekiwanymi cięciami stóp w Fedzie i w EBC zwiększałoby atrakcyjność lokowania kapitału w polskich papierach dłużnych.
Teraz uwaga rynków przenosi się za Atlantyk, gdzie o 19:00 opublikowany zostanie komunikat FOMC. Inwestorzy będą analizować przede wszystkim wykres krokowy (tzw. fedokropki) oraz wypowiedzi przewodniczącego Powella. W grudniu fedokropki sugerowały obniżenie stopy funduszy federalnych o 75 pb. w perspektywie 2024 roku.

- Dziś w kalendarzu makro sporo publikacji krajowych danych, ale żadna nie wpłynie na rynki. Czekamy na Fed, co w praktyce oznacza reakcję na czwartkowym otwarciu – napisali analitycy Pekao.
Tymczasem na światowym rynku walutowym kolejny dzień obserwujemy umocnienie dolara względem euro. W rezultacie za amerykańską walutę na polskim rynku w środę przed południem płaciliśmy już blisko 3,99 zł – czyli najwięcej od początku marca.
Z kolei frank szwajcarski w dalszym ciągu osłabia się względem euro. Kurs EUR/CHF dotarł do najwyższego poziomu od 21 listopada po tym, jak pod koniec grudnia wyznaczył historyczne minimum. Dzięki temu frank nie zyskuje względem złotego i w środę notowany był po 4,4730 zł.
KK






























































