Obfitujący w dane makroekonomiczne czwartkowy poranek nie przyniósł większych zmian na polskim rynku walutowym. Kurs euro utrzymał się poniżej 4,25 zł. Słabł natomiast frank szwajcarski, który na parze ze złotym ślizgał się po dolnym ograniczeniu wiosennej konsolidacji.


W czwartek o 9:31 kurs euro kształtował się na poziomie 4,2351 zł i był o niespełna grosz wyższy niż dzień wcześniej. Oznacza to utrzymanie się notowań euro na „niższej półce” – czyli w przedziale 4,20-4,25 zł. Przez większość kwietnia i początek maja eurozłoty wyceniany był w przedziale 4,25-4,30 zł.
Wiele się może jednak zmienić po publikacji porannych danych makroekonomicznych z Polski. GUS pokaże nam szybki szacunek produktu krajowego brutto za I kwartał 2025 roku oraz finalny, pełny odczyt inflacji CPI za kwiecień. Zwłaszcza ta ostatnia pozycja powinna budzić zainteresowanie inwestorów, bowiem to od trendów inflacyjnych w znacznej mierze zależeć będzie przyszła ścieżka stóp procentowych w NBP.
Globalnie euro odrabiało niedawne straty poniesione względem dolara. Na krajowym rynku oznaczało to powrót kursu USD/PLN do wiosennego trendu bocznego o zakresie 3,70-3,80 zł. W czwartek rano za dolara trzeba było zapłacić 3,7668 zł, a więc o grosz mniej niż dzień wcześniej.
Od przeszło miesiąca widzimy za to tendencję do osłabiania się franka szwajcarskiego w relacji do euro. Na parze frank-złoty oznaczało to jednak tylko lokalną konsolidację w przedziale 4,50-4,60 zł. Wczoraj kurs CHF/PLN testował dolne ograniczenie tego „kanału”. Ale w czwartek rano frank był wyceniany na 4,5021 zł, czyli o 1,5 grosza powyżej środowego kursu odniesienia.

KK































































