Mniejsza niż spekulowano, podwyżka stóp procentowych w Narodowym Banku Polskim przyczyniła się do osłabienia złotego. W rezultacie kurs euro powrócił do poziomów leżących powyżej 4,60 zł, sygnalizując bardzo głęboką słabość polskiej waluty.


W środę po południu Rada Polityki Pieniężnej dokonała trzeciej w tym cyklu podwyżki stóp procentowych, podnosząc stopę referencyjną o 50 pb., z 1,25% do 1,75%. Taka decyzja wpisała się w oczekiwania większości bankowych ekonomistów. Ale była to podwyżka stanowczo za mała jak na oczekiwania rynku walutowego, który spodziewał się ruchu o przynajmniej 75 pb.
Znakomicie widać to na wykresie kursu euro, który po decyzji RPP poszedł mocno w górę, rosnąc z ok. 4,59 zł doi przeszło 4,61 zł w środę wieczorem. W czwartek o 9:55 kurs euro wynosił 4,6109 zł. Na rynku widać więc pewne rozczarowanie po tym, jak na przełomie listopada i grudnia kurs euro spadł z przeszło 4,72 zł do 4,58 zł.
Polska waluta w dalszym ciągu pozostaje niezmiernie słaba. Dość powiedzieć, że przed marcem 2020 roku poziom 4,50 zł za euro był przekraczany tylko krótkotrwale i tylko podczas najostrzejszej fazy globalnego kryzysu finansowego zimą 2009, na przełomie lat 2011/12 (kryzys strefy euro) oraz w 2016 (brexit).

Spokój panuje za to na najważniejszej parze walutowej świata. Kurs EUR/USD stabilizuje się w pobliżu poziomu 1,13 dolara za euro, utrzymując się blisko tegorocznych minimów. To przekłada się na cenę dolara na polskim rynku wynoszącą ponad 4,07 zł.
O prawie 1,5 grosza w górę poszły za to notowania franka szwajcarskiego, który w czwartek rano kosztował 4,4267 zł. Dwa tygodnie temu kurs CHF/PLN osiągnął historyczne maksimum na poziomie 4,5220 zł.
KK






























































