Trwa dobra passa polskiej waluty. Po raz pierwszy od połowy grudnia kurs euro obniżył się do poziomu 4,30 zł. Złotemu sprzyjają szampańskie nastroje na Wall Street i malejące rynkowe stopy procentowe w USA.


W piątek rano euro było wyceniane na 4,3075 zł. W czwartek pod wieczór były to nawet poziomy zbliżone do 4,30 zł – czyli najniższe od 15 grudnia. Była to zatem kontynuacja nieco zaskakującego umocnienia złotego, które obserwujemy od początku tygodnia. Przez pięć ostatnich dni kurs euro spadł o ok. 6 groszy.
Polskiej walucie nadal sprzyjają bardzo optymistyczne nastroje na światowych rynkach finansowych. Czwartkowa sesja na Wall Street wyniosła giełdowe indeksy w pobliże historycznych szczytów po zaledwie dwóch dniach spadków.
Silny apetyt na ryzyko o dziwo koreluje z mocnym spadkiem rentowności obligacji skarbowych USA. 10-letnie Treasuries płacą już niespełna 3,9%, podczas gdy jeszcze w październiku oferowały 5% rentowności w terminie do wykupu. Dla porównania analogiczne papiery polskiego rządu „płacą” obecnie ponad 5,1%.

Notowania dolara amerykańskiego obniżyły się do 3,9627 zł, czyli do najniższego poziomu od połowy stycznia. Tutaj dało o sobie znać nie tylko umocnienie złotego względem euro, ale też osłabienie dolara w stosunku do wspólnotowej waluty. Kurs EUR/USD powrócił ponad swą 200-sesyjną średnią kroczącą, odbijając się z tegorocznego minimum. O dalszych losach dolara w krótkim terminie powinny zadecydować publikowane w piątek po południu dane z amerykańskiego rynku pracy.
Frank szwajcarski wyceniany był na 4,6226 zł, a więc podobnie jak dzień wcześniej. Kurs CHF/PLN od początku 2024 roku waha się w przedziale 4,60-4,70 zł. Natomiast za funta brytyjskiego płacono 5,0448 zł. Przez poprzednie pięć dni brytyjska waluta potaniała o blisko 9 groszy.
KK


























































