Trwa fala osłabienia złotego wywołana wrześniową decyzją Rady Polityki Pieniężnej. Kurs euro zmierza w stronę 4,70 zł. Nasza waluta oddała już wszystkie zyski, jakie udało się jej wypracować między Wielkanocą a wakacjami.


Po krótkiej przerwie z wtorkowego popołudnia kurs euro powrócił do wzrostów. W środę o 9:14 wspólnotowa waluta kosztowała 4,6646 zł i była o niespełna dwa grosze droższa niż we wtorek wieczorem. Wczoraj przed południem kurs EUR/PLN zbliżał się do 4,69 zł i był najwyższy od 11 kwietnia.
Od początku września euro podrożało już o ponad 20 groszy. Osłabienie złotego zostało wywołane zaskakującą decyzja Rady Polityki Pieniężnej, która wbrew wszelkim dostępnym danym i wbrew wcześniejszym deklaracjom prezesa NBP ścięła stopy procentowe aż o 75 pb. Zwykle tego typu ruchu wykonywane są tylko w trakcie ostrego kryzysu gospodarczego lub finansowego (vide: 2008, 2020 etc.).
Tymczasem w Polsce inflacja utrzymuje się na poziomach mniej więcej czterokrotnie przewyższającym 2,5-procentowy cel inflacyjny Narodowego Banku Polskiego, a lipcowa projekcja NBP nie zakłada powrotu inflacji do celu w całym horyzoncie prognozy (czyli do końca 2025 r.). Równocześnie spekuluje się o możliwych podwyżkach stóp procentowych w Fedzie i EBC.
W takiej sytuacji złoty bardzo mocno traci na atrakcyjności jako lokata kapitału dla zagranicznych inwestorów. Odzwierciedleniem tej sytuacji jest dynamiczna przecena złotego, spadki na GPW oraz względnie wysokie rentowności obligacji skarbowych wynikające z obaw o utrzymanie się wysokiej inflacji także w odległej przyszłości.

W środę po południu poznamy sierpniowe statystyki inflacji CPI w Stanach Zjednoczonych. Ekonomiści szacują, że roczna dynamika amerykańskiej CPI wzrosła drugi miesiąc z rzędu, co będzie skłaniało Rezerwę Federalną do utrzymania restrykcyjnej polityki monetarnej przez dłuższy okres czasu. Taka sytuacja wspiera dolara względem euro, co szkodzi walutom rynków wschodzących.
W Polsce w środę o poranku za dolara płaciliśmy już prawie 4,35 zł. To o 2,7 grosza więcej niż dzień wcześniej i już o 28 groszy więcej niż jeszcze pod koniec sierpnia. Od lipcowego dna kurs USD/PLN podniósł się o 42 grosze.
Zachwyceni kondycją złotego raczej nie są też zadłużeni we franku szwajcarskim. Kurs franka w środę rano rósł o przeszło 3 grosze, osiągając poziom 4,8713 zł. Dzień wcześniej było to nawet 4,9070 zł. Tak wysokich notowań pary frank-złoty nie obserwowaliśmy od zeszłorocznego października.
























































