Od miesiąca kurs złota utrzymuje się w trendzie spadkowym zapoczątkowanym podejrzanym krachem z 29. lutego. W tym czasie notowania kruszcu wyrażone w dolarach obniżyły się o 7%. Tydzień temu cena żółtego metalu spadła do 1.627 USD i była najniższa od dwóch miesięcy.
Źródło: Bankier.pl
Odbicie, które pojawiło się pod koniec tygodnia, zatrzymało się tuż pod poziomem 1.700 USD. Oprócz bariery psychologicznej jako opór zadziałała 200-sesyjna średnia krocząca oraz poziom 38,2% zniesienia marcowych spadków. W czwartek o godzinie 14:15 za uncję złota płacono 1.658 dolarów, czyli o 0,3% mniej niż w środę.
W ostatnich dniach największą presję na spadek cen złota wywarło umocnienie dolara względem euro. W trzy dni wspólnotowa waluta potaniała o jednego centa, przez co metale szlachetne stały się droższe dla inwestorów z Europy. Dilerzy wskazują też na bardzo umiarkowane zainteresowanie kupujących z Azji, którzy zazwyczaj wchodzili na rynek wykorzystując lokalne korekty.
Nadzieją dla posiadaczy złota jest kwietniowe posiedzenie władz Rezerwy Federalnej. Niektórzy oczekują, że już za niespełna miesiąc FOMC zasugeruje rozpoczęcie trzeciej rundy ilościowego poluzowania polityki pieniężnej (ang. quantitative easing – QE). Wznowienie dodruku dolara sprawiłoby, że na rynku znajdzie się więcej pieniędzy, z których część zapewne trafi na rynki metali szlachetnych.
Mimo to ostatnia słabość złota skłoniła niektórych analityków do rewizji optymistycznych prognoz z początku roku. Szwajcarski bank UBS obniżył tegoroczną prognozę cen kruszcu z 2.050 USD do 1.680 USD za uncję.
Krzysztof Kolany
Bankier.pl































































