Wojna, zawirowania wokół stóp procentowych i potężny rajd sztucznej inteligencji – te czynniki miały wywindować metale szlachetne na historyczne maksima. Poziomy cenowe w wysokości 10 000 dolarów dla złota i 150 dolarów dla srebra przestały wydawać się niemożliwe do osiągnięcia, jednak rynek brutalnie zweryfikował te oczekiwania. Dlaczego kruszce zaliczyły bolesną korektę i co czeka je dalszej perspektywie? O tym dyskutowano podczas konferencji Invest Cuffs 2026.


Debata zatytułowana “Złoto po 10 000 dol. Srebro po 150 dol. Czy to możliwe w kolejnych latach” zapełniła widzami główną salę krakowskiego Centrum Kongresowego w drugim dniu konferencji Invest Cuffs. W dyskusji prowadzonej przez Marcina Wenusa, udział wzięli: Dorota Sierakowska (GMC), Aleksander Mrózek (Saxo Bank), Michał Tekliński (Goldsaver), Krzysztof Kamiński (Oanda TMS Brokers) i Tomasz Gessner (Tavex).
Choć temat sugerował kosmiczne wyceny kruszców, rozmowa szybko zeszła na ziemię i skoncentrowała się na obecnych zachowaniu rynku metali.
Dlaczego geopolityka przestała napędzać złoto?
Kiedy na Bliskim Wschodzie rosną napięcia, intuicja podpowiada, że złoto, jako ostateczna "bezpieczna przystań", powinno wystrzelić w kosmos, tymczasem kruszec zaczął tanieć. Tomasz Gessner z Tavex tłumaczył to klasyczną rynkową zasadą "kupuj plotki, sprzedawaj fakty", zwracając uwagę, że na przestrzeni ostatniego roku złoto bardzo mocno drożało, a wielu inwestorów już wcześniej wkalkulowało premię wojenną w jego ceny.
Znacznie głębszy problem może leżeć w polityce amerykańskiego banku centralnego. Rosnące w wyniku wojny ceny ropy budzą obawy o powrót inflacji, co drastycznie zmieniło narrację Jerome’a Powella i Fedu. Jak wskazał Krzysztof Kamiński z Oanda TMS Brokers, rynek przesunął oczekiwania na obniżki stóp procentowych aż na wrzesień 2027 roku.

- Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, gdzie napięcia geopolityczne rosną, a złoto spada, to pytamy dlaczego? Przecież to nie ma sensu - mówił Kamiński, wyjaśniając, że w obliczu utrzymujących się wysokich stóp, kapitał po prostu wraca do dającego odsetki dolara.
Ekspert Oandy zwrócił również uwagę na nieprzewidywalną politykę gospodarczą Donalda Trumpa względem Iranu. Zauważył, że ewentualne plany szybkiego obalenia tamtejszego reżimu na wzór Wenezueli mogą być ogromnym błędem, a region ten może przeobrazić się w "drugi Irak", pogrążając Bliski Wschód w długotrwałej destabilizacji.
Krach na srebrze - ogon zamachał psem
Dla wielu inwestorów szokiem mogło być niedawne zachowanie srebra, które po niemal pionowych wzrostach nagle tąpnęło o ok. 30% w trakcie jednej sesji. W internecie natychmiast pojawiły się wtedy teorie spiskowe o manipulacjach wielkich banków. Do tych spekulacji odniósł się Aleksander Mrózek, menedżer ds. relacji z kluczowymi klientami w Saxo Banku, przedstawiając kulisy rynkowej mechaniki.
Ekspert wyjaśnił, że za załamaniem ceny nie stał spisek, lecz agresywne zarządzanie ryzykiem na rynku opcyjnym. Detaliczni spekulanci masowo kupowali tanie opcje Call (zakładające wzrosty) z odległymi cenami wykonania, traktując je jak "los na loterii". To zmusiło wystawców opcji (market makerów) do zabezpieczania się poprzez kupno fizycznego srebra lub funduszy ETF, co windowało ceny. Wszystko trwało do krachu, który zbiegł się w czasie z nieoczekiwanym tąpnięciem na akcjach Microsoftu.
- Jeżeli mamy duże fundusze inwestycyjne, które mają wiele aktywów i nagle z jednej strony portfela zaczynają się palić na czerwono margin call, to muszą upłynniać inne pozycje - tłumaczył eskpert Saxo Banku, dodając, że fundusze masowo zamykały zyskowne pozycje na srebrze, a market makerzy wyprzedawali swoje zabezpieczenia. Lawina ruszyła, zmiatając zyski z poprzednich tygodni. Mrózek polecił czytelnikom darmowy artykuł analityczny Saxo Banku pt. "Kiedy ogon macha psem", w którym opisano to zjawisko.
Przemysłowe paliwo: AI, fotowoltaika i panika w Niemczech
Mimo zawirowań, srebro nie jest wyłącznie "tańszą alternatywą dla złota", co podkreślono podczas debaty. To również metal przemysłowy o istotnej roli w gospodarce. Rozwój sztucznej inteligencji pochłania gigantyczne ilości tego kruszcu. Jak podkreśliła Dorota Sierakowska, srebro jest kluczowe nie tylko ze względu na przewodnictwo prądu w chipach, ale także w potężnych systemach chłodzenia powstających na potęgę centrów danych.
Ciekawą anegdotą podzielił się z kolei Michał Tekliński (Goldsaver). Wspomniał on o branżowej konferencji we Frankfurcie, gdzie już rok temu niemieccy producenci paneli słonecznych z przerażeniem dyskutowali o tym, co zrobią, gdy srebro dobije do zaledwie 40 dolarów za uncję. Z wyliczeń wynika, że przy cenie 150 dolarów za uncję srebra, inwestycje w fotowoltaikę stają się po prostu nieopłacalne - skonkludował ekspert.
Czy w takim razie cena srebra na poziomie 150 dolarów to rynkowa mrzonka? Z takim twierdzeniem zgodził Aleksander Mrózek, przytaczając rynkowe porzekadło.
- Najlepszym sposobem na wysokie ceny są wysokie ceny. My też sądzimy, że przy 150 dolarach za srebro przemysł zacznie się dławić i popyt może wtedy spadać - skomentował ekspert Saxo Banku. – Długoterminowo Saxo Bank jest byczo nastawiony do ceny złota, bo te czynniki jak polityka monetarna, zadłużenie państw, niepokój na świecie, one nie zniknęły - dodał Aleksander Mrózek.
Widmo stagflacji, powtórka z lat 70. i “SAFE 0%”
Historyczną perspektywę przedstawił na końcu debaty Tomasz Gessner, który zauważył, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie osłabi pozycję USA i załamie system petrodolara, powrót do wzrostów cen kruszców jest tylko kwestią czasu. Ekspert wyraził też obawy, że wpadliśmy w środowisko stagflacyjne (inflacja połączona z brakiem wzrostu). Gessner powołał się na stuletni wykres pokazujący, że twarde aktywa nie były tak tanie względem aktywów finansowych od wieku. - Może nas czekać powtórka z lat 70., kiedy to giełdowy indeks S&P 500 po uwzględnieniu inflacji stracił realnie około 60%, a złoto świeciło triumfy - skwitował ekspert.
W trakcie dyskusji pojawił się też polski wątek propozycji “SAFE 0%”, który miałby być finansowany z rezerw. Komentując ten pomysł Dorota Sierakowska (GMC) położył nacisk na rynkowych realiach takiej operacji. Jak wyjaśniła, ewentualna wyprzedaż dużych ilości fizycznego złota przez bank centralny wpłynęłaby negatywnie na jego cenę, a późniejsze odkupienie wiązałoby się z kosztami transakcyjnymi i spreadem. Sierakowska dodała, że NBP był w ostatnich latach jednym z globalnych liderów w kupowaniu tego kruszcu, a pozbywanie się go byłoby błędem taktycznym.
Na jakie surowce postawić w 2026 roku?
Takie pytanie przed uczestnikami debaty postawił na końcu Marcin Wenis. Ostatnia runda odpowiedzi przyniosła zróżnicowane typy na nadchodzące lata:
- Michał Tekliński pozostaje wierny złotu, przewidując, że spadająca wiarygodność USA i presja polityczna ostatecznie osłabią dolara, co wywinduje ceny kruszcu.
- Krzysztof Kamiński widzi potężny potencjał w ropie naftowej, prognozując, że przez przeciągający się konflikt z Iranem i ataki na infrastrukturę może ona dotrzeć nawet do 200 dolarów za baryłkę.
- Dorota Sierakowska stawia na wszechstronną miedź oraz towary rolne, przypominając łańcuch zależności - drogi gaz oznacza drogie nawozy, a to przekłada się na wysokie ceny żywności.
- Aleksander Mrózek z Saxo Banku zgodził się z perspektywą Sierakowskiej. Według niego kruszce i ropa zostały już częściowo "zgrane" spekulacyjnie, a kapitał musi rotować. Wskazuje więc na tzw. softy, czyli miękkie towary rolne - jak np. cukier.
- Tomasz Gessner upatruje okazji w giełdowych spółkach wydobywających złoto i srebro, które swoimi wycenami “absurdalnie wręcz zostały w tyle" za rosnącymi w ostatnim czasie samymi metalami.


























































