

Pod presją względnie silnego dolara notowania złota wyrażone w USD spadły do najniższego poziomu od czerwca. Jednakże ceny kruszcu podawane w walutach europejskich czy w japońskim jenie utrzymują się zdecydowanie powyżej tegorocznych minimów.
Od kilku tygodni dolar jest królem rynków, zyskując na wartości względem pozostałych głównych walut. Na parze z japońskim jenem amerykańska waluta jest najmocniejsza od 6 lat, kurs EUR/USD spadł najniżej od lipca 2013 roku, a względem funta „zielony” zyskał prawie 6% w ciągu zaledwie dwóch miesięcy.
Mocny dolar z reguły przyczynia się do spadku cen surowców, które stają się droższe dla importerów i inwestorów spoza USA. Zależność ta bywa szczególnie silna w przypadku metali szlachetnych, gdzie znaczącą rolę odgrywa popyt inwestycyjny.

Rezultaty widać na wykresach. Notowania złota w środę wieczorem spadły do 1.243,65 USD za uncję, by w czwartek rano nieznacznie podnieść się do 1.246,62 USD/oz. To najniższe kursy od 6 czerwca i o ok. 90 USD/oz. niższe niż w połowie lipca. Cena srebra spadła do 18,89 USD/oz., zbliżając się do tegorocznych minimów leżących w strefie 18,20-18,90 USD.

Wystarczy jednak spojrzeć na notowania złota w euro, franku, funcie czy jenie, aby zobaczyć zupełnie inny obraz sytuacji. Kursy żółtego metalu wyrażony w CHF od trzech miesięcy utrzymuje się w dość wąskim paśmie wahań pomiędzy 1.160 a 1.200 franków za uncję. To wyraźnie powyżej tegorocznego minimum odnotowanego w styczniu na poziomie 1.074 CHF/oz.
Podobnie sytuacja wygląda na polskim rynku, gdzie za sprawą osłabienia złotego ceny złota od czerwca pną się w górę. W czwartek uncję złota wyceniano na ok. 4.050 złotych (bez marży dilerskiej), czyli o 300 złotych wyżej niż w czerwcu oraz o blisko 500 złotych wyżej niż na koniec 2013 roku.
Krzysztof Kolany




























































