REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Złej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy

Jacek Maliszewski2002-09-04 23:06
publikacja
2002-09-04 23:06

W sierpniu ZUS nie popisał się przesyłając na konta Otwartych Funduszy Emerytalnych zaledwie niecałe 496 milionów złotych. To jeden z najmniejszych sumarycznych przelewów miesięcznych w historii drugiego filaru. Przykładowo w roku 2001 w sierpniu na konta OFE wpłynęło779 milionów złotych, w roku 2000 - 639 milionów złotych a w roku 1999 - 277 milionów złotych. Być może ZUS liczy na oddłużeniową Ustawę Grzegorza Kołodki? Po co spłacać długi, skoro niedługo będą darowane ;-)

Podobno po zastąpieniu prowizorycznej wersji systemu informatycznego w ZUS wersją ukończoną miały zwiększyć się kwoty pieniędzy przekazywane przez ZUS do OFE. Poprawa ta miała nastąpić w lipcu. Ale nie wiadomo którego roku w lipcu ;-)

Dziś mam dobry humor....więc może jeszcze jedno ironiczne zdanie.... i przejdę do poważniejszych kwestii. Otóż jak wynika z prasowych wywiadów, których udzielali ostatnio szefowie Funduszy Emerytalnych, słabe wyniki z inwestycji to wina primo: długotrwałej bessy na GPW, secundo: Ustawodawcy, który nie pozwala rozwinąć skrzydeł.

Reklama

Co do Ustawodawcy... jego wina jest bezsporna. Chcąc uszczęśliwić wszystkich obywateli na siłę, zafundował nam knota, który teraz daje o sobie znać. Czasami wręcz się zastanawiam, czy gdyby w trosce o dobro obywateli (a jakże) wprowadzano ustawowy obowiązek spożywania pół bochenka chleba dziennie (upieczonego z polskiego zboża oczywiście, w pocie czoła skupowanego przez Agencję), to czy kilogram chleba przypadkiem nie kosztowałby 20 złotych? Pewnikiem - tak. Doświadczenie uczy mnie bowiem, iż wszystko co przymusowe jest znacznie droższe od dobrowolnego.

No dobrze. Skoro wyjaśniliśmy sobie, iż wina Ustawodawcy jest bezsporna, to teraz zastanówmy się nad winą tworu, jakim jest panosząca się po rynku bessa. Najprawdopodobniej ów bessa robi na złość wszystkich zarządzającym naszymi emerytalnymi pieniędzmi. Miała trwać kilka miesięcy, a trwa (zgodnie zresztą z prawidłowościami statystycznymi) już ponad dwa lata. Te prawidłowości statystyczne też są złośliwe. Najpierw na drugim roku studiów ekonomicznych sprawiały wielką przykrość biednym studentom, a teraz sprawiają tę samą (a może nawet większą) przykrość zarządzającym w OFE. Chyba tylko ja zacieram jedyny ręce myśląc: "No może wreszcie ludziska nauczeni przykrym doświadczeniem zaczną chętniej uczyć się statystyki podczas studiów".

No cóż. Prawidłowości prawidłowościami, ale niektórzy uważają, że wiedzą lepiej. I choćby wykazać, iż na dziesięć bess, tylko jedna trwa krócej niż rok-półtora, to i tak znajdą się osoby mające nadzieję, że tym razem będzie właśnie ta dziesiąta... Efekt? Przez cały okres rozwijającej się (jak z podręcznika) bessy, fundusze dokupowały garściami taniejące akcje. Czy gdyby powstrzymały się dwa lata temu z zakupami i dziś mając w gotówce kilka miliardów złotych więcej, powstrzymałyby tymi pieniędzmi dalsze spadki na rynku akcji? Całkiem prawdopodobne. Nie dowiemy się tego jednak, gdyż owe kilka miliardów bezpowrotnie ulotniło się w kosmos...

Znowu przypominam sobie wypowiedź mego przyjaciela z ławy szkolnej, który wyrwany do tablicy na lekcji fizyki i odpytywany ze znajomości wzorów Teorii Względności, wygadywał farmazony. Na uwagę nauczycielki, iż wzory podane przez ucznia są błędne, ów uczeń odpowiedział: "Tak wiem...Einstein co prawda twierdził.... jednak ja uważam....". I co my mamy teraz? Badania statystyczne potwierdzają, jednak zarządzający funduszami uważają....

A co dalej? Jeśli wierzyć badaniom statystycznym, właśnie minęliśmy wartość oczekiwaną długości trwania przeciętnej bessy. Oznacza to, iż każdy kolejny miesiąc z coraz większym prawdopodobieństwem może zakończyć bessę. Czyli teraz należałoby pomalutku akcje kupować. Pomalutku zacząć kupować ... a nie dokupować. I znowu będę wredny. Ktoś na forum dyskusyjnym zarzucił mi, iż zamiast krytykować poczynania OFE, powinienem im raczej doradzać, co powinni robić, by nie popełniać już dalej błędów. Przepraszam, ale nie jestem doradcą w ogóle (a szczególnie inwestycyjnym). OFE mają swoich własnych, z których rad powinni korzystać. Tak więc poprzestanę na krytyce ;-)

Przejdźmy może do spraw poważniejszych. Jak już wspomniałem w sierpniu ZUS przelał na konta OFE tyle co kot napłakał. Od początku działania drugiego filaru ZUS przekazał łącznie niespełna 24 miliardy 857 milionów złotych. Wartość aktywów netto (czyli po potrąceniu prowizji i opłat przez OFE) na koniec sierpnia wyniosła natomiast nieco ponad 26 miliardów 637 milionów złotych. Oznacza to, iż w ciągu 39 miesięcy (od czerwca 1999 do sierpnia 2002) fundusze zarobiły dla nas na czysto 1 miliard 780 milionów złotych (przypomnę, iż z owych otrzymanych od ZUS prawie 25 miliardów, fundusze pobrały sobie w formie prowizji około 7% tej kwoty, czyli circa tyle samo zarobiły dla siebie, co dla swych klientów). A to oznacza przyrost względny o 7,16%. Taka jest efektywna stopa zwrotu w okresie 39 miesięcy (dla zainteresowanych wersja tabelaryczna). Przyznacie, że wartość ta jest oszałamiająca....Inflacja w tym czasie była circa dwa razy większa. Oczywiście czepiam się.... gdyż należy patrzyć na efekty inwestycyjne w horyzoncie kilkunastu lat. Mam wobec tego nadzieję, iż po kolejnych 39 miesiącach nie będę miał powodów do czepialstwa.

Widząc, jakie prawdziwe efekty z inwestycji kapitałowych przysparzają nam fundusze, warto z przymrużeniem oka patrzeć na zmiany wartości jednostek uczestnictwa. Jeśli już, to raczej do celów badawczych-statystycznych (na przykład by szacować procentowy udział akcji w portfelu). Niemniej jednak proszony o załączenie notowań opracowanego przeze mnie indeksu IFE-10, spełniam swą obietnicę i podpinam arkusz z danymi. Mam nadzieję, że na coś się to przyda.

Na zakończenie mała uwaga. Jeśli ktoś z czytelników zabiera się w najbliższym czasie do napisania pracy naukowej (ale nie wyżej niż magisterka, bo do czyjegoś doktoratu ręki nie przyłożę, sam nie mając czasu ukończyć swojego hehe) na temat funduszy emerytalnych, to służę pomocną ręką J

Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich i życzę udanych samodzielnych inwestycji. Nadal nie jest za późno, by zacząć samodzielnie odkładać systematycznie pieniążki na starość. Nie łudźmy się. Z ZUS i OFE dostaniemy co najwyżej jałmużnę, która nie pozwoli nam umrzeć z głodu. Jeśli chcemy naprawdę wypoczywać na emeryturze tak, jak to czynią bohaterowie reklam nadawanych trzy lata temu w TV, to wpłacajmy systematycznie pieniążki do banku, do TFI czy też kupujmy obligacje Skarbu Państwa. Wystarczy miesięcznie przeznaczać na ten cel 200-300 złotych, by po 30 latach uzbierać całkiem ładną sumkę. Odsyłam do arkusza, który kilka tygodni temu zamieściłem w komentarzu, a który wylicza oczekiwaną wartość emerytury z takiego prywatnego (czwartego?) filaru.

Jacek Maliszewski

e-mail:

Jacek.Maliszewski@waw.bankier.pl

 

 

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki