Po rekordowych jesiennych zbiorach, w magazynach rolników zalegają tony ziemniaków. W ostatnim czasie ich ceny tak bardzo spadły, że nie są w stanie pokryć nawet kosztów produkcji. Część gospodarzy byłaby skłonna rozdawać nadwyżki za darmo, jednak brakuje zainteresowanych. Równocześnie na rynek trafiają kolejne dostawy ziemniaków, między innymi z Niemiec.


Na początku rolnicy z optymizmem patrzyli na sezon 2025/26, licząc na dobre wyniki dzięki rekordowym zbiorom ziemniaków, które osiągnęły poziom około 7 mln ton. Jak jednak informuje portal sadyogrody.pl, oczekiwania te nie przełożyły się na zainteresowanie rynku - w marcu popyt pozostaje bardzo słaby.
Portal podaje przykład jednego z gospodarzy. Jak relacjonuje, w magazynie zostało mu około 300 ton ziemniaków, które miały zostać odebrane na początku marca - wszystkie ustalenia były już wcześniej dopięte. Ostatecznie jednak kontrahent w ostatniej chwili zrezygnował, tłumacząc to nadwyżką własnego towaru. Rolnik podejrzewa, że takie sytuacje nie są przypadkowe i wynikają z nadmiaru dostaw u odbiorców.
Chcą oddawać ziemniaki za darmo, ale nikt ich nie chce
Nawet propozycje oddania ziemniaków za darmo, by uniknąć ich zmarnowania, nie przynoszą oczekiwanych efektów. Zainteresowanie takimi ofertami jest znikome. Jeden z rolników przyznał w rozmowie z portalem, że wprawdzie po zamieszczeniu ogłoszenia zgłosiło się kilka osób, jednak były to głównie pytania z ciekawości, a nie realna chęć odbioru produktów.
A z Niemiec napływają kolejne tony
W tym samym czasie, gdy polscy producenci mają problem ze sprzedażą swoich zapasów, import ziemniaków do kraju nadal trwa. Surowiec trafia do Polski m.in. z Niemiec, gdzie również występuje nadwyżka produkcji.

Jak wskazuje portal, jedną z przyczyn takiej sytuacji jest lepsze przygotowanie niemieckich ziemniaków do sprzedaży - są one odpowiednio sortowane i pakowane, a także pochodzą z odmian dopasowanych do konkretnych potrzeb rynku. Dodatkowo sieci handlowe częściej stawiają na sprawdzonych, zagranicznych dostawców - punktuje portal.
Nieoficjalnie mówi się jednak także o innych powodach. Pojawiają się sygnały, że w wielu przypadkach transport z Niemiec do Polski jest organizowany bezpłatnie przez eksporterów, którzy chcą pozbyć się nadwyżek. Jak stwierdził jeden z dużych pośredników, chodzi o to, by uniknąć problemów związanych z nadmiarem towaru - czytamy na portalu sadyogrody.pl
Czterokrotny spadek w porównaniu z poprzednim rokiem
Wielkopolska Izba Rolnicza wskazuje, że kolejną z przyczyn obecnej sytuacji może być lepsza organizacja niemieckich producentów, którzy działają w ramach grup producenckich i są w stanie dostarczać duże, jednolite jakościowo partie towaru.
O możliwych problemach zaczęto mówić już zeszłej jesieni. Izba zwraca uwagę, że zwiększenie powierzchni upraw - do około 211 tys. ha w 2025 roku wobec 193 tys. ha rok wcześniej, połączone z wysokimi plonami, doprowadziło do nadprodukcji nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach Europy.
W efekcie ceny skupu spadły do poziomu około 0,20-0,25 zł za kilogram, co oznacza nawet czterokrotny spadek w porównaniu z poprzednim rokiem. Nie przekłada się to jednak wprost na ceny detaliczne - w sklepach ziemniaki nadal kosztują stosunkowo dużo.
Rolnicy nie zamierzają biernie czekać na poprawę sytuacji. W obliczu kryzysu domagają się m.in. działań ze strony Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, takich jak sprawdzenie przejrzystości łańcucha dostaw, wzmocnienie kontroli oznaczeń kraju pochodzenia oraz monitoring marż handlowych - czytamy dalej na portalu sadyogrody.pl
oprac. WM


























































