Po wielu dniach wyczekiwania na nowojorskich giełdach znów zagościły wzrosty. Zwyżkom sprzyjał kalendarz, wyprzedanie rynku oraz uspokojenie sytuacji na rynku długu. Nie przeszkadzały też wyniki korporacji, które radzą sobie całkiem nieźle.


Po trzech dniach spadków S&P500 wreszcie ruszył w górę, odbijając się z najniższych poziomów od maja. Flagowy indeks amerykańskiego rynku akcji w poniedziałek zyskał 1,20% i zameldował się na poziomie 4 166,82 punktów. Była to najlepsza sesja od sierpnia. Jednocześnie nastąpiła ona po bardzo słabym okresie – S&P500 zamknął pod kreską 10 z 12 poprzednich sesji.
Zieleń wzrostów dominowała w praktycznie wszystkich sektorach rynku. Ale najbardziej w oczy rzucała się blisko 4-procentowa zwyżka notowań Amazona, a także zbliżone do 2% wzrosty wycen Microsoftu, Alphabetu, Nvidii, Mety czy Mastercarda. Wśród wielkich spółek wyraźnie (-4,5%) traciła jedynie Tesla.
Nasdaq zanotował wzrost o 1,16% i dotarł do poziomu 12 789,48 pkt. Średnia przemysłowa Dow Jonesa po zwyżce o 1,58% osiągnęła pułap 32 928,96 pkt.
Nie za bardzo jest sens rozpisywać się o przyczynach (pretekstach) poniedziałkowych wzrostów. Po pierwsze, nastąpiły one z kilukmiesiecznych minimów, na mocno wyprzedanym rynku i przy bardzo słabych nastrojach inwestycyjnych (wskaźnik CNN wskazywał już na „ekstremalny strach”). Po drugie, giełdowym bykom sprzyja kalendarz. Statystycznie czas od początku listopada do końca roku jest jednym z najlepszych okresów na Wall Street. Akcje rzadko kiedy wtedy tanieją. Zwłaszcza po blisko 10-procentowje przecenie z poprzednich trzech miesięcy.
Po trzecie, przestały rosnąć rentowności amerykańskich obligacji skarbowych. Jeszcze kilka dni temu groźba przekroczenia poziomu 5% w przypadku papierów 10-letnich skutecznie chłodziła zapał do kupowania w klocki drogich akcji (zwłaszcza w bardzo hojnie wycenianych akcji spółek wzrostowych). I wreszcie po czwarte, całkiem przyzwoicie wypadają wyniki amerykańskich korporacji.
Jesteśmy dokładnie na półmetku sezonu wynikowego za III kwartał (tj. wyniki podało 251 spółek z indeksu S&P500). Jak dotąd 78% z nich pokazały zyski wyższe od rynkowego konsensusu. Co więcej, po raz pierwszy od niemal dwóch lat przeciętne zyski są wyższe niż rok wcześniej. Obecnie prognozuje się wzrost EPS-u (czyli zysku na akcję) o 4,3% rdr wobec oczekiwań bliskich zera na początku października.
W poniedziałek przykładu dostarczył McDonald’s, którego przychody wzrosły o 8,8% rdr, a zysk na akcję o 6,3% przebił oczekiwania analityków (i wzrósł o 18% rdr!). Akcje popularnej sieci fast foodów podrożały o 1,7%. W dalszej części tygodnia raporty kwartale pokażą m.in. Pfizer i AMD (we wtorek), Qualcomm (w środę) oraz Apple i EA (w czwartek).




























































