Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w wywiadzie dla telewizji NBC, że za zakłóceniami w działaniu systemu satelitarnego Starlink i Starshield na Ukrainie stoi amerykańska administracja. Przestrzegł też, że jeśli USA wezmą stronę Rosji, będzie to historyczny błąd.


Ukraiński prezydent oznajmił w rozmowie w programie „Meet The Press”, że ograniczenia szybkości sieci Starlink i Starshield dla Ukrainy nadal obowiązują, a pytany o źrodło tych ograniczeń jednoznacznie wskazał na administrację Trumpa.
- Oczywiście sygnał wyszedł od rządu – powiedział Zełenski. Zastrzegł, że nie wie, z którego resortu wyszła decyzja, ale – jak podkreślił – to nie tylko jego opinia, lecz także ukraińskich generałów i rządu. Według niego był to „sygnał od amerykańskiego rządu, by to ograniczyć, a technicznie zrobił to SpaceX”.
Prezydent USA oraz szef dyplomacji Marco Rubio zaprzeczali, by decyzja wyszła z Białego Domu. Rubio wbrew faktom sugerował też, że Ukraina w ogóle nie ma dostępu do systemu Starshield (wojskowej wersji Starlinka), a spowolnienia Starlinka „jakoś po prostu się wydarzyły”, a system działa już normalnie.
Zełenski potwierdził także doniesienia, że USA wstrzymały wymianę danych wywiadowczych z Ukrainą, w tym ostrzeżenia przed rosyjskimi atakami balistycznymi.

- Była zablokowana przez pewien czas, a potem odblokowana przez stronę amerykańską. Jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Teraz działa – powiedział.
Podkreślił, że choć Kijów dostaje informacje wywiadowcze od Europejczyków i dziesiątek innych partnerów, wyłącznie Stany Zjednoczone dysponują unikalnymi zdolnościami pozwalającymi wykrywać odpalenia takich pocisków.
Ukraiński przywódca skrytykował również decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa o uchyleniu sankcji wobec Rosji. Jego zdaniem „wzmacnia ona wojnę Putina”, który – jak zaznaczył – nie odnosi w tym roku sukcesów na polu bitwy. - On czuje zwycięstwo dzięki (braku) sankcji – powiedział o rosyjskim przywódcy.
Zełenski podkreślił, że Kijów jest wdzięczny za ponadpartyjne poparcie w USA, ale obecny krok jest w praktyce wsparciem dla rosyjskiej agresji, w tym ataków na ukraińskich cywilów i infrastrukturę energetyczną.
Ukraiński prezydent powiedział, że „ma nadzieję”, że Stany Zjednoczone nadal są sojusznikiem Ukrainy i że bez wsparcia Waszyngtonu bardzo trudno byłoby jej przetrwać wojnę. Jednocześnie przestrzegł, że gdyby USA opowiedziały się po stronie Moskwy, byłby to historyczny błąd i Ukraina nie miałaby szans na obronę.
- To byłby historyczny błąd i wielka tragedia – ocenił.
Dodał, że Ukraina obawia się, iż w dalszej kolejności pojawi się kwestia rosyjskiego gazu oraz zamrożonych rosyjskich aktywów. - Dlatego mówimy, że to bardzo niebezpieczne, cała ta umowa jest bardzo niebezpieczna – zaznaczył. Ocenił, że zniesienie sankcji nie wpłynie realnie na ceny w Stanach Zjednoczonych, które rosną z powodu niemal całkowitej blokady cieśniny Ormuz.
Odnosząc się do słów Trumpa, który powiedział, że nie jest „wielkim fanem” Zełenskiego i że trudniej mu się z nim dogadać niż z Putinem, ukraiński prezydent odparł, że jest wobec przywódcy USA „bardzo szczery” i wspiera Amerykę jako partnera strategicznego.
- Ale nie mogę oklaskiwać decyzji ani słów żadnego przywódcy, jeśli są wymierzone w Ukrainę, jeśli wspierają Rosję i bezpośrednio Putina. On jest mordercą” – oświadczył. Dodał, że woli partnerów „otwartych i jasnych” niż takich, którzy „są mordercami, nawet z uśmiechem na twarzy”. Zełenski dodał, że nie może się zgodzić na to, by był porównywany z Putinem.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)
osk/ kj/































































